100 obserwujących
1434 notki
1089k odsłon
  2667   5

Zbydlęcenie czyli o człowieku "nowej normalności" i postmodernizmie

Wielka światowa rewolucja Foucault'a, Rorty'ego i Derridy wreszcie, niczym w czasach rewolucji leninowskiej w Rosji, materializuje się w rzeczywistości świata, w życiu i umysłach nieprzeliczonych ludzi, którzy dumnie odrzucają podstawowy wzorzec kulturowy - to, co dawniej oznaczało być człowiekiem. Wzniosłe marzenie post-modernistów wyrażane m.in. słowami polskiej noblistki o nowym człowieku, nowym "narratorze", ucieleśnia się na naszych oczach, odbija się echem w naszych uszach, dotyka nas bezpośrednio elementami relacji z "nowymi" już ludźmi, nowymi instytucjami, z rewolucyjną, nową, jakże podobną - znamienne i symptomatyczne - do marzeń komunistów, rzeczywistością.

Powszechny wąski egoizm, głupota, stały się nie tylko obecne na masową skalę, ale i spontanicznie, programowo wyznawane. Gdy dawniej w kontakcie z drugim człowiekiem, którego zdanie było różne od naszego, ale którego argumenty przekraczały chwilowo nasz zakres wiedzy lub zdolności pojmowania, następował wysiłek w celu zrozumienia stanowiska drugiego, któremu to wysiłkowi ów drugi z natury rzeczy starał się pomagać, już to uznanie, że możliwym jest, iż ów drugi ma rację - teraz następuje atak i/lub wrogie, nieprzyjazne odrzucenie.

Gdy dawniej padało - "wytłumacz mi to jaśniej proszę", teraz pada - "ty świrze". Miejsce rozmowy i dyskusji, zajęła walka. Więc "szlachetnym" staje się wygwizdywanie i uniemożliwianie wypowiedzi tym nielicznym już akademickim wykładowcom, którzy zajmują stanowisko niezgodne z "jedynie słusznym" trendem postępu. Towarzyszą zresztą temu mechanizmy zinstytucjonalizowane, działania władz uniwersytetów, wywieranie wpływu na możliwości życiowe oponentów "jedynie słusznego" porządku. Nie inaczej w sferze kontaktów i rozmów - w tym internetowych. Dominuje egoistyczny prymitywizm, wolny wreszcie od chęci intelektualnego poznania czy zrozumienia drugiej strony, wolny od wymogu powściągnięcia własnych negatywnych impulsów czy emocji, nierozerwalnie związany z wąskim, intensywnie przeżywanym egoizmem, co przecież - znów - jest ucieleśnieniem postmodernistycznych ideałów postępu.

Zajadła, złowroga i kłamliwa praktyka postępowania wielkich instytucji życia społecznego, jakimi są media wszelkich stopni i zachowania pracujących w nich ludzi, procesy te i postawy intensyfikuje, instytucjonalizuje, wprowadza w życie na poziomie ponad dwustronnym, ponad bezpośrednim. Złośliwa, różnopostaciowa cenzura, dobór treści ogłupiających odbiorców, nieustanne kłamliwe przedstawianie swego wizerunku jako instytucji "obywatelskich" lub "wolności słowa", brutalne zachowania wobec ludzi, niszczące ich społeczny dorobek w postaci sieci kontaktów, zasobów wytworzonych treści, relacji istniejących w płaszczyźnie komunikacji technicznej lub pozbawiające ich możliwości uczestnictwa w ludzkiej "wymianie zdań' w ogólnej debacie, to wszystko to "ty świrze" wyrażane już mocą instytucji.

Bo wrogiem jest kultura jako taka. Jako usystematyzowany i spójny wzorzec rzeczywistości, świata, życia, człowieka. Rewolucjoniści chcą zburzyć wszystko, zgliszcza są niezbędne, bo dopiero na nich można będzie zbudować coś, co nie miało miejsca. Nowy ład, nową normalność, nowego człowieka - co głosi się już przecież zupełnie otwarcie, co łączy w jedno pozornie różne prądy ideowe marksizmu-leninizmu oraz współczesnego post-modernizmu.

Ponieważ kultura operuje wzorcami opisującymi, kształtującymi i pozwalającymi spójnie współistnieć elementom rzeczywistości - w szczególności ludzkiej i społecznej - to te wzorce stają się obiektem niszczącego ataku, nazywanego, w języku post-modernizmu, dekonstrukcją. Dekonstrukcji ulega (uległ?) wzorzec rodziny, kobiety, dekonstrukcji ulega wzorzec mężczyzny, dekonstrukcji ulega lub uległ już wzorzec człowieka.

Człowiek nie jest już, jak chciała tego trwająca tysiąc lat epoka wiary, dzieckiem Boga, zmierzającym do przekroczenia własnej formy istnienia w drodze do Nieskończonego, wezwanym do transcendencji, a więc właśnie przekroczenia samego siebie na drodze miłości i zaufania do bytu poza sobą samym.

Człowiek ju nie jest, jak tego chciała biegnąca przez dwieście lat epoka modernizmu (nowoczesności) bytem racjonalnym, który jest powołany do tego, by poprzez używanie własnego rozumu poznać świat, życie, siebie i dzięki temu intelektualnemu poznaniu, wejść na drogę stałego rozwoju indywidualnego i społecznego. Modernizm zakładał, że rzeczywistość jest intelektualnie poznawalna, że każdy ma możliwości i zdolności do takiego poznania, które jest wystarczające dla racjonalnych decyzji indywidualnych i społecznych. Efektem tych fundamentalnych założeń były powszechna edukacja oraz przekonanie i praktyka, powierzania człowiekowi decyzji w zakresie życia społecznego i indywidualnego. Edukowanym ludziom, którzy rozumieją świat, możemy powierzyć decyzje na temat tego świata. Więc rosły prawa i swobody obywatelskie. Rozszerzeniu i wzmocnieniu ulegał zakres wolności i powierzanych jednostkom uprawnień.

Lubię to! Skomentuj120 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo