103 obserwujących
1542 notki
1156k odsłon
  429   2

Udzielanie komunii przez kobiety i koniec kościoła

Komentarz do notki @Cisza {LINK}

Jak rozumiem, chleb stał się ciałem Pana Jezusa w czwartek, w wieczerniku, gdy Pan Jezus wypowiedział "Bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje".

Wydaje się, że wtedy, Pan Jezus nie "udzielał" komunii, wsuwając do ust, czy nawet wkładając w dłonie fragmentów owego chleba, ale że to uczniowie, brali ów chleb lub jego kawałki "własnoręcznie" i jedli.

Starsi i dozorcy gmin i zborów chrześcijańskich, presbiteros i epi-scopus, których rola po upaństwowieniu chrześcijaństwa przez Rzym, zmieniła się ze zwierzyny łownej w dostojników państwowych, mianowali się kapłanami i stworzyli "kościół instytucjonalny". To nie zarzut, to fakt, który być może musiał nastąpić. Kościół instytucjonalny wprowadził cały szereg form, rozwiązań, regulacji, za każdym razem opatrując je aspektem świętości, niezmienności i absolutności. Nauka bowiem "kościoła", tutaj społeczności starszych i dozorców, która się przeorganizowała w wyżej wspomniany sposób, dla swej "skuteczności" musiała mieć walor świętej i jedynej prawdy. Dlatego właśnie ksiądz wygłaszając kazanie, głosi "słowo boże". Choć lepiej czasem nie analizować tego, co mówi.

Komunia udzielana do ust jest jedną z takich form. Jest bardzo dobrą formą, bo uzmysławia człowiekowi, że to,  co przyjmuje, to nie jest kawałek jedzenia, tylko ciało Pana Jezusa. Z tym ściśle związany jest wymóg udzielania tej komunii przez księdza, ponieważ jego ręce i osoba są specjalnie uświęcone i przeznaczone do tej m.in. czynności.

Już wprowadzenie męskich "szafarzy" komunii świętej było niszczeniem tej formy. Równolegle niemal pojawił się zwyczaj udzielania komunii do ręki, co jest zupełnie naturalne, bo jak pan Nowakowski sąsiad z ulicy, może od teraz brać tę komunię i podawać drugiemu sąsiadowi, to pomysł, że będzie ją wkładał mu do ust, wydaje się mocno dziwny i niczym nieusprawiedliwiony.

Teraz kobiety mają udzielać tej komunii, pewnie też wkładać do ust. Przecież to jest dzikie szaleństwo. Oczywiście, że do ręki. A teraz do rzeczy. Dlaczego właściwie wierni nie mieliby podchodzić do pateny i brać tę komunię sami? No owszem kwestie sanitarne. Ale to dałoby się rozwiązać. No i to pytanie DLACZEGO?

Dlaczego właściwie kapłani wprowadzają udzielanie komunii przez kobiety? Bo brakuje osób do tej posługi? Nie przecież. Więc chyba, żeby "dowartościować" kobiety. Ale dlaczego mieliby "dowartościowywać" kobiety w ten sposób? Bo świat tego chce?

Być może mamy do czynienia z dekapłanizacją, deinstytucjonalizacją, dekleryfikacją kościoła. Hierarchowie i kapłani wycofują się ze swoich pozycji. Kościół się uspołecznia. Światuje. Świecczeje, a nie sakralizuje się. To świeccy będą udzielać komunii, nauczać, ustanawiać rozwiązania, zwyczaje i zasady nauczania. Oczywiście z czasem. Kościół instytucjonalny abdykował. Nie jest to decyzja ani wydarzenie. Jest to proces, który w różnym tempie przebiega w różnych miejscach.

Konsekwencje będą rozmaite. Nastąpią zmiany w uznanych przez kościół pewnych zasadach.  Instytucja kościoła się podzieli, będziemy mieli wiele różnych episkopatów, a nawet w ich ramach, różne diecezje, z różnymi zasadami życia i religii. Istotne jest, że kościół przestanie odgrywać rolę w kształtowaniu procesów na świecie, do tego bowiem niezbędna jest sprawność i jedność instytucjonalna.

Czy kościół jako całość się odrodzi? Nie w takiej formie jaką znaliśmy. Czy należy nad tym płakać? Chyba nie. Chociaż... szkoda. Ten rozpad, jest jak rozpad Cesarstwa Rzymskiego, które nie było po prostu państwem, było cywilizacją i kulturą na ogromnych obszarach Europy. Wówczas chrześcijaństwo się ostało i zbudowało na gruzach minionej cywilizacji, cywilizację zupełnie nową, nazywaną "łacińską" albo "zachodnią". Ta właśnie cywilizacja jest naszą "matką". Z niej czerpiemy cały szereg wartości, wzorców, podstawowych przekonań.

Gdy Kościół się już "rozpuści" w ramach procesu decentralizacji i uwspółcześniania, być może pojawi się trend, który stanie się źródłem nowego kościoła, takiego który na nowo odkryje i wybuduje, wspaniałą kulturę i da impuls do tworzenia lepszej cywilizacji.

Wszystko zależy od tego, co w swoich sercach odpowiemy Bogu. Co powiemy Panu Jezusowi? Czy będziemy mieli cześć i uwielbienie dla jego Matki? Wszystko zależy od nas. Od naszych serc, codziennie kuszonych, by poprzez konsumpcję zabiegać o nasze "ja". A przecież, "Kto nie ma w nienawiści, nade wszystko samego siebie...".  Wypada wierzyć Bogu. Wierzyć Jezusowi. Robić swoje, wierząc, że gdy czas będzie po temu, to możliwości i środki się pojawią. Może także i o tym, by wierzyć Bogu, zapomniał trochę kościół instytucjonalny i stąd cały ambaras.


--------------------------------------------------------------------
Nie leć dalej. Przeczytaj spokojnie też:

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo