110 obserwujących
1647 notek
1206k odsłon
  570   7

Unaocznianie

Wiesz na czym polega różnica? Różnica między informacją a doświadczeniem? Czy czujesz tą różnicę? Masz doświadczenie czy informację?

Chłopcem będąc, pracowałem w fabryce. Byliśmy zapoznawani z przepisami bhp, z zagrożeniami, jakie tam są. "Wiedzieliśmy", co i jak. Ale czy wiedzieliśmy, czy posiadaliśmy informację? Istnieje przepaść między tymi dwoma stanami człowieka, między posiadaniem informacji o czymś, a bliskim kontaktem z tym czymś; między posiadaniem informacji o rzeczywistości a doświadczeniem rzeczywistości. Oba stany określamy słowem "wiem". Mylnie.

Grzałem wtedy w piecu indukcyjnym pręty metalowe. Wkłada się toto w okrągły otwór pieca. Część zanurzona w polu indukcyjnym szybko się nagrzewa. Widzisz jak się rozjaśnia, rozżarza, świeci. Wyjmować, bo za chwilę się roztopi! Gorąco bucha w twarz, czuje się je przez grube, izolujące rękawice. Podaje się taki rozżarzony pręt na stojak, metr dalej, skąd stojący obok drugi pracownik bierze go i wkłada w czeluść młota pneumatycznego. Bum! Wali wielki młot w rozpaloną część metalu. Bum! Jeszcze raz. Siła i huk są nie do opisania i bez specjalnych wkładek w uszach dawno byśmy ogłuchli. Następny pręt. Następny. Pot i godziny. Taka praca.

Więc wszystko "wiedziałem", tak myślałem. Zero lęku, obaw, praca jak automat, zmęczenie. W pewnym momencie obracam się i patrzę... Nic nie rozumiem. Huk młotów, gorąco, zgiełk. Coś nie tak jest z rzeczywistością. Położyłem ten pręt i nie wiedziałem, co dalej. Nie ma tego pracownika. Gdzie jest? O... tam kilkadziesiąt metrów, jacyś inni obok niego. Rozglądam się z niezrozumieniem dookoła. I wreszcie widzę. Unaoczniło mi się. Wzrok miałem przykuty dość długo i informacja stawała się dla mnie wiedzą, doświadczeniem. W zamkniętym uścisku młota, wraz z prętem, zaciśnięta była rękawica mojego współpracownika. Z jakąś częścią jego dłoni. Poczułem różnicę między doświadczeniem i informacją. I już nigdy rzeczy nie były dla mnie takie same.


Unaocznianie, to zabieranie człowieka w podróż, by zobaczył i poczuł to, o czym ma tylko "informację". Dzięki unaocznianiu rzeczywistość - lub pewne jej aspekty - staje się naszym doświadczeniem, a to znaczy, że wpływa na nas. Unaocznianie, to narzędzie takiego kontaktu z rzeczywistością, które wywołuje w nas zmiany.

Taką rolę pełniły dawniej obrzędy pogrzebowe. Kto ich doświadczył w pełnej rozciągłości, np. na wsi, ten ich nie zapomni. Gdy ciało - trupa zmarłego -, trzeba własnymi rękami. Gdy trumnę od środka się wykłada płótnem. Wkłada do niej to umarłe ciało. Gdy jest się blisko, cały czas. Godzinę. Dzień. Dłużej. Ta śmierć staje się  dotykalna, bolesna, trudna.

Współczesny świat stworzył barierę. Oddzielił nas od realnej rzeczywistości. Mamy już nie tyle kontakt z rzeczywistością jako taką, co z jej obrazem medialnym. Tak świat i nasze środowisko zostało zmienione, że oglądamy, widzimy, słuchamy, słyszymy, nie rzeczywistość, tylko jej obraz w wielkim medialnym lewiatanie, który lśni się naprzeciwko nas miliardami ekranów i głośników.


- Nie - odpowiada dr. Robert Lustig na pytanie o to, czy kontakt przez wideo-rozmowę może zastąpić bezpośrednie spotkanie. - To lepsze niż nic, ale nie. To zupełnie nie to samo. - W tej rozmowie dr. Lustig mówił o tym, co człowieka buduje i wzmacnia. Właśnie kontakt, ale bezpośredni kontakt, rozmowa twarzą w twarz. Jesteśmy do tego stworzeni. To nas tworzy. Media... nie, choć mogą coś, unaoczniać.



W wielkiej opowieści, jaką jest dzisiaj "pandemia", opowieści, bo o rzeczywistości i prawdzie trudno coś powiedzieć, unaocznianie pełni kluczową rolę. Dlaczego? Bo właśnie ono - zmienia ludzi. Bo ono, jest formą, choć niedoskonałego to jednak doświadczenia. I oni o tym wiedzą. - Jacy oni? Jacy oni?! - zabrzmi z naprzeciwka.

Oni to znaczy naukowcy, którzy doradzali rządowi UK zalanie ludzi falą wstrząsających medialnych przekazów. Polityczni decydenci, którzy te recepty zaakceptowali oraz medialni zarządcy, którzy nimi napełnili miliardo-ocznego lewiatana, w którym nasza świadomość ogląda rzeczywistość.

Niekończące się rzędy trumien, kolumny wojskowych, koniecznie wojskowych, ciężarówek wiozących trupy  do spalenia. Ciągnące się bez końca korytarze szpitalne wypełnione konającymi i postaciami niczym kosmitów, w budzących lęk skafandrach, które informują o jednym, straszne i potworne jest wokół nas. I ten nagłówki: "Kolejny rekord", "Rekord zgonów", dalej i dalej...

- Taki jesteś mądry, takaś mądra, to idź do szpitala. Pojedź tam i posiedź dzień na oiomie, żeby zobaczyć jak umierają ludzie. Wtedy będziesz mogła, mógł, coś powiedzieć. - Ile razy rzucano w twarz takie rady tym, co namawiali do opamiętania, żeby dzieci nie wypędzać ze szkół i nie zamykać w domach, żeby, żeby, żeby... - Idź i zobacz! - padało nieodmiennie. Bo jak zobaczysz, to cię to napełni lękiem i bólem. Bo wtedy poczujesz. Bo wtedy, to cię zmieni.

Lubię to! Skomentuj28 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo