110 obserwujących
1663 notki
1213k odsłon
  434   5

Postscriptum do Powstania Warszawskiego

Są dwie możliwości: dopuszczamy różnice zdań i wyrażanie argumentów. Nie dopuszczamy zdania innego niż nasze i poprzez agresję, oczernianie, szantaż emocjonalny i wszelkie inne, nastawione na skrzywdzenie drugiego, techniki staramy się drugiego uciszyć, zniszczyć, pokonać, tak by dyskusja NIE ZAISTNIAŁA. Najlepiej do tego nadają sie wszelkiego rodzaju odniesienia emocjonalne.

Generalną postawą osób krytykujących decyzję o wybuchu PW, jest szacunek dla żołnierzy i potępienie dla decydentów. Chwała bohaterom, hańba decydentom. Dlatego podstawową techniką agresorów i ludzi podłych, służących diabłu, jest uporczywe wmawianie - z angielska gaslighing - że krytycy decyzji o wybuchu PW "szczają na groby powstańców", gardzą tymi bohaterami, nie okazują właściwego szacunku tym niezwykłym żołnierzom. Jest to oczywiście kłamstwo, ale diabeł jest ojcem kłamstwa i jest ono tym ludziom niezbędne aby z głupoty lub z zadania uniemożliwić Polakom namysł i racjonalną refleksję nad przeszłością, aby nie mogli tego samego namysłu i racjonalnej refleksji stosować dzisiaj, do dzisiejszych postaw i wyborów.

Ci co wątpią i negują sens decyzji i za szkodliwe uważają skutki Powstania Warszawskiego mają się zamknąć. Bo jak nie, to zostaną opluci i podeptani. Ma zakrólować nie tylko akceptacja ale i aprecjacja takiego oto zachowania, że 40 tysięcy najlepszych i najbardziej wartościowych młodych ludzi uzbraja się tak, że uzbrojony jak żołnierz jest co 10, i wysyła się w śmiertelny bój, przeciw umocnionemu i okopanemu wrogowi.

Polacy mają w kółko - pięknie umierać rzuceni bez uzbrojenia na karabiny maszynowe. Mają nie myśleć i nie dyskutować. ONI mieli i mają dla NAS następne zadania. Mamy zamknąć dziób, bo zostaniemy tchórzami i mamy umierać godnie i pięknie.  Tu się kłania największy dowódca II wojny światowej. "Synu - twoim zadaniem nie jest umierać za ojczyznę. Twoim zdaniem jest sprawić, żeby te skurwysyny umierały za swoją". Terroryści emocjonalni piszą jednak Polakom ten nasz, tragiczny w skutkach, powtarzający się scenariusz. I bardzo dobrze. Zasłużyliśmy widocznie na to.


Gnoje, judasze, prowokatorzy i głupcy piszą do innych na "ty", by okazać im brak szacunku i/lub pogardę. Wytworzenie atmosfery braku wzajemnego szacunku jest niezbędne pracownikom diabła, terrorystom emocjonalnym do tego, by zabić wszelką możliwą rozmowę, dyskusję, by uciąć myślenie, by wszystkich przerabiać na bezmyślne stworzenia.

"O PW najlepiej wypowiadają się ci komuniści którzy nigdy żadnego Powstańca na oczy nie widzieli"

To powyżej, to przykładowa podła insynuacja, polegająca na sugestii, że negatywnie o decyzji o wybuchu PW wypowiadali się wyłącznie komuniści, zaś powstańcy i prawdziwi patrioci Polacy wypowiadali się jednoznacznie pozytywnie. Tak wcale nie jest.

"Żołnierz nie rozumie celowości powstania w Warszawie. Nikt nie miał u nas złudzeń, żeby bolszewicy pomimo ciągłych zapowiedzi pomogli stolicy. W tych warunkach stolica pomimo bezprzykładnego w historii bohaterstwa skazana jest na zagładę. Wywołanie powstania uważamy za ciężką zbrodnię i pytamy, kto ponosi za to odpowiedzialność"
- napisał zwycięzca spod Monte Cassino, generał Władysław Anders


"W powstaniu zginęła większość moich przyjaciół, po powstaniu mój świat się zawalił, moje miasto przestało istnieć. Nie rozumiem tego zachwytu nad powstaniem"

- Stanisław Likiernik żołnierz Kedywu, brał udział w najważniejszych akcjach sabotażowych, wykonywał wyroki podziemnego sądu. W Powstaniu Warszawskim walczył na Woli, Starym Mieście i Czerniakowie. Był kilkakrotnie ranny. Został odznaczony orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych

- Gdyby nie padł rozkaz rozpoczęcia walk 1 sierpnia, poszlibyście walczyć spontanicznie? To jeden z argumentów za tym, że powstanie musiało wybuchnąć - pada pytanie do Likiernika
- Skąd! Nie wierzę, żeby wybuchło spontanicznie. Właśnie dlatego, że byliśmy żołnierzami. Nikt by bez rozkazu nie rozpoczął powstania. To zbyt poważna sprawa. Zresztą wcześniej była już mobilizacja, czekaliśmy w konspiracyjnych lokalach na rozkaz, rozkazu nie było i rozeszliśmy się do domów. Byliśmy „stale gotowi”, nie trzeba było ogłaszać żadnego pogotowia - odpowiada Stanisław Likiernik

- W dyskusji o sensie powstania pojawił się argument, że dowódcy obawiali się, że nie zdołają was powstrzymać.
- Bzdura - odpowiada powstaniec... - posyłali szesnastolatków z pistoletami albo i bez na ufortyfikowane bunkry niemieckie. Doskonale zdając sobie sprawę, jaki jest stan uzbrojenia wiedzieli, że powstańcy nic nie mają.


- Mimo że 7 lipca odesłano z Warszawy broń, dwa dni później generał Okulicki w rozmowie z pułkownikiem Pluta-Czachowskim powiedział: „Musimy bezwzględnie wystąpić w  Warszawie. Warszawa, miasto niezłomne, musi zaprotestować. Nie możemy znieść zdrady aliantów, choćbyśmy musieli zostać na gruzach. Warszawa musi powstać przeciwko Teheranowi, przeciwko całej trójcy zbójów”. Trudno o lepszy dowód na determinację Okulickiego. W sensie politycznym to może być nawet zrozumiałe...

- Moim zdaniem to wszystko razem nie miało najmniejszego sensu, chyba żeby było pewne, że Stalin nam pomoże. Ale ja i moi koledzy absolutnie wiedzieliśmy przed 1 sierpnia, że  nam nie pomoże. To było takie oczywiste! Gdyby Rosjanie choć zbombardowali lotnisko, skąd co czterdzieści pięć minut startowały niemieckie samoloty bombardować Warszawę...  zień przed powstaniem byłem na ulicy i patrzyłem, jak się biją niemieckie myśliwce z lotnictwem radzieckim, bardzo to było zabawne, efektowne. Następnego dnia żadnego rosyjskiego samolotu na niebie nie widziałem. Żadnego! Pamiętam – to było już we wrześniu – że patrzyłem na niebo przez okno jakiejś kamienicy na Czerniakowie. Lecą te sztukasy: jeden,  drugi, trzeci, czwarty, piąty... pięć, w moją stronę. I się tak charakterystycznie kiwają, zrzucając bomby. Wypada jedna, druga, trzecia, czwarta, piąta... Byłem ciekaw, czy się kiwną akurat nad moim domem, ale nie... Rąbnęło w inną kamienicę, więc przeżyłem. Oni nie mieli żadnych, absolutnie żadnych obaw, że ktoś im w tych manewrach przeszkodzi. Bezkarnie  zrzucali sobie bomby przez całe powstanie. A my co mogliśmy zrobić? Strzelać z karabinów? My nawet nie mieliśmy amunicji, żeby do ludzi strzelać! - odpowiada Stanisław Likiernik, żołnierz Kedywu, wielokrotnie ranny Powstaniec Warszawski

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale