Zbyszek Zbyszek
110
BLOG

Zbawienie przyjdzie przez mistykę i sztukę

Zbyszek Zbyszek Społeczeństwo Obserwuj notkę 17

Zbawienie przyjdzie przez mistykę i sztukę, bo to są może jedyne sfery aktywności i doświadczenia człowieka, które są całkowicie i wyłącznie ludzkie, to jest są spoza obszaru obiektywnej, matematycznej w istocie, racjonalności. Polityka międzynarodowa, zwłaszcza ostatnimi czasy, bardzo dobitnie pokazuje dwie rzeczy: liczy się wyłącznie korzyść silniejszego, cała reszta jest pilnie generowanym fałszem, wiara w który może poważnie szkodzić wierzącym.

To się zaczęło konkretnie, ale jednocześnie było zawsze. Traktowanie ludzi jak przedmioty. Degeneraci postmodernizmu tylko przydali temu traktowaniu ideowego uzasadnienia, które jest równie kalekie jak oni sami, a więc życie, to konflikt sił, każdy dąży do dominacji, prawda to narracja najsilniejszego, pogląd, który zyskuje dominację dzięki sile tego, kto go głosi.

Producenci żywności dbają, żebyś był gruby, chory i pochłaniał ich towar. Dostawcy usług medycznych dbają, żebyś się u nich bez końca "leczył" i chorował ile się da. Banki dbają abyś osobiście i jako "obiekt" społeczeństwa był zadłużony. Producenci broni dbają o to, żeby ludzie umierali na wojnie. Politycy dbają, żebyś nic z tym nie mógł zrobić i żeby to wszystko było legalne. Dlaczego?

Dlatego, że obiektywnie rzecz biorąc, z punktu widzenia racjonalnego, jesteśmy wsadem, jesteśmy rzeczami, przedmiotami w procesie przetwarzania, uzyskiwania korzyści, przewagi, dominacji, władzy, siły, bogactwa. Chłodne i logiczne dążenie do maksymalizacji wspomnianych celów, nieuchronnie stawia człowieka w roli przedmiotu, ponieważ człowiek, populacja, ty, ja, jest tym, co inicjator procesu - chce i musi: 
-- w y k o r z y s t a ć --.

Więc Microsoft "zaprasza" do wymiany twojego komputera i/lub systemu operacyjnego na nowszy, który będzie już o wiele mniej twój, a o wiele bardziej ich, a jak nie wymienisz, to Microsoft "nie gwarantuje", a to znaczy, że jego zleceniobiorcy nie będę się czasem włamywać do komputerów ze starym systemem, by skłonić i nauczyć ludzi. Używałem na takim komputerze programu do odtwarzania muzyki. W pewnym momencie program zniknął, a pojawił się komunikat: "Program nie jest dłużej dostępny, zastosuj inny". To ja dysponuję tym, co mam na komputerze? Otóż - już tylko częściowo.

Wielkie Modele Językowe (LLM/AI) rysują i materializują wszelkie aspekty nie tylko języka, ale myślenia ludzi. One po prostu zawierają w sobie, świat myślenia ludzkości, bo oto okazuje się, że ten świat ma konkretny "kształt" i formę, że słowa i myśli, tworzą realne oraz precyzyjne, dające się obiektywnie ująć, struktury. Więc możemy mieć - w sensie myślenia, reakcji, komunikacji - dziecko, profesora, uprzejmego urzędnika, psychopatycznego zbrodniarza, żarliwego kochanka lub kochankę. I każda z tych struktur, na zadany zbiór informacji (bodźców) wejściowych, będzie "reagować", spójnym ciągiem zachowań, odpowiedzi, reakcji, dokładnie tak, jak reagowałoby dziecko, profesor, zbrodniarz itd. To są wszystko procesy i struktury czysto - obiektywne. Nie ma w tym czarów, cudów, tajemnicy. To się daje zrobić. Tylko po co. Najpierw, bo to fajne i może pomóc ludziom, bo będą chcieli z tego korzystać. Potem, bo to pozwoli na realizację dążenia do wykorzystania i użycia ludzi, a więc dążenia do korzyści, siły, władzy, dominacji.

Relacje międzyludzkie też ulegają "obiektywizacji", a więc pełniejszemu zastosowaniu uzyskiwania kryterium korzyści z tej relacji. Takie społeczne fale jak femiznizm i red-pill doskonale ilustrują uprzedmiotowienie zarówno samych osób jak i relacji, w których te osoby starają się maksymalizować własne korzyści, przy użyciu drugiej strony relacji. Wartość tej drugiej strony zaczyna być przez człowieka postrzegana -- w y ł ą c z n i e -- pod kątem przynoszenia korzyści. Wszystko, co takiej korzyści nie przynosi, każdy, kto takiej korzyści nie przynosi, jest odrzucany. To naturalne. Inni, otoczenie, rzeczywistość jest "widziana" i traktowana jako potencjalne źródło korzyści. Jeśli nie, jeśli człowiek zacznie traktować innych inaczej, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że zacznie ponosić straty, ze względu na rozpowszechnienie się "obiektywnej" i egoistycznej postawy wśród reszty. Drobny przykład: częściej widać zostawiane pod marketem byle jak wózki, krzywo stoją, w nich zostawione opakowania, czasem resztki czegoś itd. Ty jesteś pro, więc jak bierzesz wózek, to wyrzucasz te śmieci, sam nie zostawiasz, ładnie odstawiasz. Aż za 195 razem masz dość i pchasz go byle jak, z jakiś workiem lub plastikowymi rękawiczkami, którymi ładowałeś ziemniaki, i idziesz dalej, bo po cholerę masz się przejmować, jak inni leją na to? Tak szybciej, normalniej i trzeba zacząć patrzeć na siebie.

Jesteśmy wsadem, szczególnie w przestrzeni komunikacji elektronicznej, zwanej internet, blogi, youTube, fejsbók, whatever. Przestrzeń ta, od największych platform do najmniejszych wypełniona jest czynnikiem nieludzkim, powodzią komunikatów, fikcyjnych pseudo-osób, odzywek, opinii, komentarzy i treści, które są produkowane przez system powiązanych ze sobą komputerów i programów. Są produkowane, by na ciebie i na mnie wpłynąć. By nas kształtować, by formować nasze odczucia, emocje, wiedzę, reakcje, zachowania. Czy może być coś bardziej odpychającego i nieludzkiego niż to usiłowanie? Niż te starania? Nie może, bo one u samego fundamentu, odbierają człowiekowi jego istotę, a to znaczy wolność i suwerenność. Już nie wolność zachowań, ale wolność na najgłębszym możliwym poziomie, wolność samodzielnego wyboru czegokolwiek, na czym się zasadza bycie człowiekiem. Takiego wyboru być nie może w oczach plutokratów, którzy wystrugali Harariego, bo żaden wybór -- nie jest samodzielny. Ale jeśli, żaden nasz wybór, nie jest samodzielny, tylko jest efektem przewidywalnych i kształtowalnych mechanizmów, to czy ich wybory są samodzielne, czy chcąc nie chcąc, władcy tego świata sami stali się bezwolnymi przedmiotami w jakimś wyższym procesie pochłaniania rzeczywistości?

A to wszystko bez złej woli. A to wszystko obiektywnie. To są naturalne działania i preferencje, jeśli celem ma być zysk, korzyść, albo wspominana siła, władza, dominacja.

Stąd pozostają: zwykły mistycyzm i ludzka sztuka. Obie te dziedziny bowiem, nie czerpią z bazy istniejących logicznych wzorców myślenia. Są dostępne wyłącznie ludziom. Są apogeum tego, że ludzie swoje wzorce czerpią z miejsca nieokreślonego. Z miejsca poza ludźmi i rzeczywistością daną w zmysłowym, a nawet racjonalnym doświadczeniu. Są miejscem spotkania człowieka z POZA. Są niemożliwe do ujęcia w modele matematyczne. Pochodzą prosto z... ŻYCIA. Ono w nich się odbija, przejawia, lśni i widnieje. Ono jest treścią i esencją życia ludzi, stąd tak aktualny jest ciągle prolog ewangelii - pardon wszystkim niewierzącym - wg św. Jana. "Ono było światłością, która oświeca każdego człowieka, który na świat przychodzi. A światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła". Ale z tego przytoczenia wynika, że ciemność ma tendencję, skłonność, chęć, by... ogarniać i pochłaniać. 

Więc, piszmy wiersze, opowiadania, cokolwiek, co wychodzi poza napie****jące nas wzorce, narzucane nam przez redaktorków, systemy i platformy. Malujmy obrazy. Miejmy odwagę robić cokolwiek, co wychodzi i wyprowadza nas POZA, tej nieludzki w istocie system i jego rzeczywistość. I... zwracajmy się do Boga, jak kto potrafi, dowolnymi słowami, określeniami, w dowolny sposób, z jednym tylko warunkiem, fundamentalnym, nieusuwalnym, kategorycznym, żeby... uczciwie. To wszystko. Bóg nie potrzebuje naszych fałszów, starań, grzeczności i procedur. My nie potrzebujemy jego obrazów malowanych nam przez taki czy inny zbiór ludzi. Potrzebujemy maleńkiej odrobiny prawdy, szczerości, odrobiny kontaktu z realnym, bezgranicznym Ty, które, tak musi być, bo nie może być inaczej, nas kocha. Bo... istniejemy. 

Więc zbawienie a może naprawa ludzkości, musi się zacząć od "ja", od pojedyńczej osoby. Od sztuki i od mistyki. Bo tylko być może to, może pozwolić powrócić człowiekowi do bycia człowiekiem. Owszem, z błędami, ułomnościami i niedoskonałościami. Ale jednak człowiekiem, a to znaczy przejawem i współtwórcą Życia, a nie martwym, obracającym się w kółko, zapisanym obiektywnie zbiorem percepcji, racjonalnych operacji i reakcji. Nie ma nic obiektywnego i racjonalnego w prawdziwej przyjaźni, w realnej miłości, w procesie tworzenia czegoś nowego. Wtedy zawsze wychodzimy "poza" i sprowadzamy "poza" tutaj w rzeczywistość, którą ciemność chce pochłonąć w sieć obiektywnych, skończonych, dających się zapisać, zależności i mechanizmów.

A jak już się nam to uda, to będziemy mogli usiąść przy ognisku i zacząć opowiadać dowcipy. O ruskich, o teściowych o czymkolwiek. Myślisz, że wzory iskier wędrujących z ogniska w ciemną noc dadzą się opisać i zaprogramować? Nie dadzą się. Za to są całkowicie pojmowalne i dostępne dla człowieka. 






Zbyszek
O mnie Zbyszek

http://camino.zbyszeks.pl/  Kopia twoich tekstów: http://blog.zbyszeks.pl/2068/kopia-bezpieczenstwa-salon24-pl/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo