47 obserwujących
764 notki
979k odsłon
  408   0

Jak szczepiłem się przeciwko covid 19

Właśnie sprokurowałem komentarz odnośnie wizyty u lekarza przed zaszczepieniem się przeciwko covid19 i od razu też piszę

Dostałem takie wezwanie na szczepienie kilka dni temu. Oczywiście wpierw była mi doręczona do rąk własnych pisemna (zwrotna) informacja z kadr, że wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych w celu zaszczepienia się przeciw covid, co w/g mnie jest idiotyzmem z ramienia NFZ, albowiem takie dane już posiadają, chyba że chcieli je sobie uaktualnić z wiadomych dla siebie powodów.

W różnych miejscach różnie jednak bywa. U nas ze względu na to, że jest wyraźnie parcie na szkło pandemii nikt nikogo o zgodę pracowników nie pytał. Dano papierek do ręki, po czym sucho zakomunikowano, że szczepienie odbędzie się w ...i data. Dali również formularz sygnowany skrótem nazwy Ministerstwa Zdrowia, zaś po lewej napisem, że ankieta wyszła z Kancelarii Premiera.

Pytania w ankiecie rwane są jednak z księżyca. Nie padają właściwie żadne konkrety, no może poza tym,  bo pytają, czy się doznało kiedyś wstrząsu anafilaktycznego. A tak poza tym, to standardowo jak pan/pani dzisiaj się czuje, czy występuje może  pogorszenie choroby przewlekłej? I dalej padają pytania o astmę, nowotwory, hemofilię, łuszczycę...Wymienione są też hurtem nazwy leków, których zwykły człowiek poprawnie nie wypowie...

Pytają także czy były niepożądane reakcje po przebytych szczepieniach

Czy jest się uczulonym na glikol polietylenowy (PEG).

I tym podobne szybkie pytania okraszone na początku ankiety magiczną liczbą 14 dni.

A więc: czy w ciągu 14 dni miało się biegunkę, utratę węchu,  kaszel, czy się wróciło z zagranicy itd. itp.

Nie będę wymieniał całej tej listy, bo to nie ma sensu. Równie dobrze mogliby zapytać o przebyte choroby tropikalne i o pobyt na Marsie. Nie ma? Nie był?  To nie tylko może, a nawet powinien się zaszczepić!

Istotnym jest również i to, że wspomnianą ankietę każą wypełnić nie w obecności lekarza jakby wypadało, ale... przed wejsciem do gabinetu lekarskiego.

Wygląda na to, że dla rządu czas to pieniądz a zamrażarki nie trzymają temperatury.

W ankiecie na samym dole, na jej drugiej stronie jest oczywiście ważny zapis, że pacjent oświadcza, iż  zapoznał się i dobrowolnie  wyraża zgodę (podpis , data)  na zaszczepienie przeciw covid19 .

Lekarz potwierdza tę zgodę pacjenta pieczątką i własnym podpisem. 

Rozmowa z takim panem doktorem, to oczywiście  jak rozmowa z lekarzem orzecznikiem w ZUS, lub postawienie pytania na wizji w TVP Info medycznemu ekspertowi, kończąca się standardowo zapewnienieniem pacjenta, że w oczach ZUS  jest on zawsze zdrowy,  a w telewizji, że zaszczepienie przeciwko covid 19 to nic groźnego dla jego zdrowia.

W ankiecie, co ciekawe, nie ma pytań odnośnie tak ważnych chorób jak: tarczyca, cukrzyca czy nadciśnienie, a więc tych, będących przyczyną wielu poważnych powikłań, a do spółki z covid także i śmierci. 

W mojej ocenie, o tym czy trzeba się zaszczepić należałoby spytać w pierwszej kolejności swojego  lekarza rodzinnego,  prowadzącego. Tymczasem rząd stawia pacjenta przed urzędnikiem w białym kitlu, któremu wszystko jedno, byleby pacjent spełnił rządowe polecenie.

Na tym tle stanąłem więc wyraźnie w poprzek. Fabryka postanowiła bowiem nie tylko mnie, ale innych zaszczepić w trybie alarmowym (bo tak chce rząd) bez pytania o naszą zgodę, dlatego też odmówiłem i jej, i temu lekarzowi z polecenia rządu.

Moja dalsza praca w fabryce stoi zatem dzisiaj z tego powodu  pod wyraźnym znakiem zapytania. 

Po prostu, mogę z niej niebawem nieoczekiwanie, "dobrowolnie" odejść,   gdyż dobrowolnie odrzuciłem ofertę zaszczepienia się.

Tak to wygląda w praktyce. Może jeszcze nie wszędzie, ale jak widać są już pierwsze tego jaskółki.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości