57 obserwujących
895 notek
1088k odsłon
  352   0

Jak papież Franciszek Kościół demontuje

Pan Bóg powiedział, że w Jego "domu mieszkań jest wiele", co nie znaczy że starczy ich dla wszystkich,  bo jak Sam zresztą mówił: "Nie każdy kto woła Panie, Panie wejdzie do królestwa niebieskiego". Tak więc liczba miejsc jest tam wyraźnie ograniczona.

A tutaj proszę, papież Franciszek zmienił perfidnie treść Mszału (zmieniona wersja obowiązuje już na terenie Italii), więc tam gdzie w Przeistoczeniu kapłan mówi że "za wielu (krew Chrystusa) będzie wylana", papież zmienił słowo z "wielu" na "wszystkich", czyli za każdego, co z automatu kłóci się ze Słowem  Boga przytoczonym wyżej.

Gorzej, biskup Rzymu Franciszek w swoim unicestwianiu Kościoła Tradycyjnego na rzecz Kościoła ultraliberalnego, zepsutego bo wygodnego, poszedł dalej szukając stosownych ku temu  furtek, mimo  narastającego oporu pomiędzy biskupami i kardynałami dla jego marksistowskiej wizji Kościoła. Tutaj jednak potrzebny jest cytat.

„Drogi synodalności oczekuje od Kościoła Trzeciego Tysiąclecia sam Pan Bóg”. Te, słynne już słowa Franciszka, padły na początku jego pontyfikatu, kiedy to zwołał synod ds. rodziny. Ale wielu ojców synodalnych zamiast rodzinami zajmowało się wówczas rozwodnikami, czy związkami osób tej samej płci. Synod nie przyniósł jednak skutków oczekiwanych przez jego organizatorów – nie udało się bowiem pchnąć taczek postępu wyraźnie na przód, choć posynodalna adhortacja Amoris laetitia dokonała pewnego znaczącego wyłomu w dotychczasowej praktyce Kościoła. Kolejne synody papieża Franciszka również nie przyniosły oczekiwanych skutków – opór biskupów (nie tylko ojców synodalnych) względem takich nowinek jak diakonat kobiet, błogosławienie homo-związków, zupełnie nowy podział władzy w Kościele poprzez jego dehierarchizację czy udzielanie sakramentów komu popadnie, nie zostały jeszcze zaakceptowane. Postanowiono więc podjąć kolejne rewolucyjne kroki dla przeforsowania progresywnej agendy – milowy krok stanowi właśnie rozpoczęcie synodu o synodalności: zgodnie z tokiem rozumowania, wedle którego jeśli do głosu dojdą wszyscy wierni, spośród których większość uformowana jest przez świat a nie Kościół i Jego Tradycję – to z pewnością „przegłosują” to, co trzeba. Albo przynajmniej o tym powiedzą, a potem głosować jak trzeba będą sami biskupi, kierując się już nie tylko podszeptami Ducha Świętego, ale Ludu."

U nas jest jeszcze po staremu. Mszał w formie niezmienionej od wieków trwa, ale jeśli Episkopat zmieni jego treść tak jak tego sobie życzy Franciszek, wówczas cała Eucharystia stanie się nieważną, straci swą moc sprawczą, zgaśnie tym samym i Światło Życia z Niej bijące, a z Nim rozsypią się też Sakramenty Św. Zostanie wówczas z potęgi Wiary i Ewangelii jedynie laicka, płaska celebracja, puste słowa, bezpłciowa tradycja z czasów zamierzchłych i nic poza tym. Sprawdzą się wówczas dogłębnie bolesne Słowa Chrystusa:  "Będziecie Mnie szukać, a nie znajdziecie".


Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo