Nic nowego pod słońcem
prawda boli?!
3 obserwujących
367 notek
87k odsłon
  127   1

"Charakterystyka antropologiczna przedrolniczych społeczności na ziemiach polskich"

Wanda Kozak-Zychman

"Charakterystyka antropologiczna przedrolniczych społeczności na ziemiach polskich"

Krótki, zwięzły podręcznik do archeologii bardzo szczegółowo omawiający wszystkie 39 stanowisk archeologicznych w Polsce, gdzie dotychczas znaleziono szczątki ludzkie z okresu przedneolitycznego, uwzględniający także kultury para-neolityczne lub sub-neolityczne, tj. takie, które trwały nadal w neolicie w starej formacji gospodarczo-kulturowej.

Załączona mapa wskazywałaby, że ludzie ci napływali na teren polski wzdłuż większych rzek, ale wniosek taki jest niesłuszny, gdyż Autorka przypomina jednocześnie, że od dawna m.in. brzegi rzek stanowiły obszar szczególnego zainteresowania archeologów.

Autorka szeroko opisuje ochrę, różne jej rodzaje, jednak nie w pełni zauważa, że przy pochówkach mogła być ona stosowana dla konserwacji zwłok lub w celach sanitarno-higienicznych, aseptycznych, przeciw-epidemicznych.

Irytujące dla mnie jest, że Autorka trzyma się dotychczasowych interpretacji archeologicznych, pisząc o pochówkach birytualnych: szkieletowych i ciałopalnych, i także szczególnych ciałopalnych, gdzie sam pochówek był całych zwłok, a dopiero później spalanych w miejscu pogrzebania.

Autorka zauważa według śladów na kościach i innych doniesień, że ludzie ci cierpieli na różne dolegliwości (reumatyzm, itd.), ale jakby bała się pójść dalej - spróbuję to uczynić za nią!

Założenia:

1. Ludzi ci żyli bardzo blisko przyrody, w odmienności do ludzi obecnych, którzy potrafią np. zupełnie nie spostrzec, że kuchenka gazowa to zwykłe dawne ognisko, które potrzebuje dopływu świeżego powietrza, a mrówki faraonki w mieszkaniu traktują jak nieszczęście;

2. Ludzie ci obserwowali i wyciągali wnioski na miarę swojej wiedzy, często odwołując się do magii.

Wynika z tego, że ludzie ci byli bardzo narażeni na wszelkiego typu urazy, także trwałe, ale też choroby zakaźne: bakterie, grzyby, pasożyty, pierwotniaki, robaki, wirusy, zarazki, itp.

Być może, że wtedy powstała sztuka zielarstwa, leczenia ziołami - leczenie przez dobór odpowiedniego pokarmu.

Z doświadczenia wiedzieli, że zwłok zmarłych z wrzodami, liszajami czy innymi chorobami nie należy dotykać, bo zło rozumiane magicznie przejdzie na nieostrożnego śmiałka.

Zwłoki takie palili, żeby w praktyce zapobiec zakażeniom gleby i wody.

Palenie zwłok byłoby zatem celowym odstępstwem od pochówku szkieletowego, stosowanym tylko w razie konieczności ochrony przed złymi mocami.

Nie ma w tym nic niezwykłego, nie ma potrzeby wprowadzania żadnego elementu wierzeniowego czy rytualnego!

Ludożerstwo na ziemiach polskich jest moim zdaniem bardzo wątpliwe, chociaż nie wykluczone, jednak byłoby rzadkością, zupełnym wyjątkiem, bo kultura ludowa nie zachowała żadnych przekazów tego typu, nawet gdy brać pod uwagę wulgarną wersję tej kultury.

Tak samo są wątpliwe ofiary z ludzi - zbyt surowe warunki klimatyczne na rozrzutne gospodarowanie zasobami ludzkimi, które są potrzebne do celów bytowych, do pracy.

Tak jak już pisałem, przypuszczam, że przekierowanie archeologii polskiej na doszukiwanie się wierzeń i religii, i tym podobnych abstrakcyjnych interpretacji, nastąpiło przez przejęcie tej dziedziny nauki przez obcych, którzy bajki semicko-chazarskie traktują jako podstawę swojego ograniczonego oglądu rzeczywistości.

Nic nie jest oczywiste, poza tym, że sztuka obserwacji wtedy właśnie miała swoje początki - nie można traktować tamtych ludzi jako idiotów.


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale