Nic nowego pod słońcem
prawda boli?!
3 obserwujących
229 notek
78k odsłon
  199   0

"Polska przed trzema tysiącami lat czasy kultury łużyckiej"

Jan Dąbrowski

"Polska przed trzema tysiącami lat czasy kultury łużyckiej"

Ideą przewodnią mojego pisania jest przypomnienie i odnowienie pierwotnej polskiej kultury słowiańskiej.

Przyjmuję przy tym jako zasadę ciągłość kulturową ziem polskich, czyli wiążę kulturę raczej z ziemią niż z kolejnymi ludami ją zamieszkującymi.

Chcąc przypomnieć i odnowić pierwotną słowiańską kulturę Polski trzeba przejrzeć i przeanalizować ogromną ilość materiałów:

1. Przede wszystkim ważna jest archeologia, i to nie tylko okresu słowiańszczyzny, ale ogólnie także całości pradziejów ziem polskich, bo kultura ludów tu zamieszkujących zawsze związana była z tą ziemią: tą geografią, tym ukształtowaniem terenu, tym klimatem, tymi możliwościami rolniczo-zasobowymi, tym otoczeniem morskim i środowiskiem - to właśnie kształtowało kulturę społeczną, obyczajowość, niezależnie od pochodzenia etnicznego ludzi okresowo tu mieszkających - nie można odrzucić, że kultura była przynajmniej częściowo dziedziczona przez kolejne ludy, kolejnych mieszkańców;

2. Drugim źródłem już konkretnie do kultury słowiańskiej są podania i legendy ludowe, niestety nawet jeśli mają one motywy i korzenie słowiańskie są one bardzo często już zaśmiecone chrześcijaństwem (bajkami semickimi), a sami zbieracze tych opowieści określają je pejoratywnymi komentarzami jako pogańskie, co wskazuje, że w trakcie opracowywania przez nich mogły one ulec niekorzystnym zmianom w celu obrzydzenia i zniechęcenia czytelnika, chociażby przez użycie negatywnego słownictwa;

3. Trzecim źródłem do dawnej kultury słowiańskiej, bardzo obszernym, są wszystkie pisane relacje historyczne, wymagają one jednak uważnej analizy, ze świadomością, że najeźdźcza kultura chrześcijańska od początku niszczyła ślady poprzedniej kultury Słowian, i obrzydzała dawne obyczaje.

Z powodu ogromu tego materiału do przeczytania i przemyślenia bardzo często ograniczam się do analizy krytycznej Wstępu i Posłowia do tych dzieł przygotowanego przez specjalistów.

Zauważam, że najciekawsze osobiste spostrzeżenia autorzy zamieszczają we Wstępach i Posłowiach, dlatego szczególną uwagę przykładam do tych części książek.

Ważna jest dla mnie idea wzrostowego trendu historycznego, gdyż oczywiście przerwy i regres zdarzały się jako okresy najazdów Scytów czy Hunów, którzy jednak nie pozostawili po sobie na ziemiach obecnej Polski trwałych spadków kulturowych, obniżenia standardów.

Nawiasem mówiąc dla Ukrainy jako kulturowy trend historyczny przyjmuję prymitywne rzezie na Polakach: po bitwie pod Batohem, humańską i wołyńską.

Dla Niemiec takim kulturowym trendem historycznym jest barbarzyński "drang nach Osten", czyli dokonujący się od tysiąca lat podbój ziem słowiańskich.

Ta obszerna książka jest podsumowaniem życiowego dorobku naukowego Autora monograficznym w tytułowej specjalizacji archeologicznej z uwzględnieniem szerszego obszaru europejskiego oraz szerszych ram czasowych: przed i po kulturze łużyckiej, którą archeolodzy uważali za kulturę proto-słowiańską.

Pełna recenzja wymagałaby napisania drugiej książki o podobnej objętości, więc ograniczę się tylko do wskazania fragmentów, które są dla mnie najciekawsze.

- str.7 - Autor wskazuje tematy, których nie wie o tych ludziach - kolejno:

1. jakiego języka używali;

2. jakie bóstwa czcili;

3. jakich mieli przywódców i bohaterów.

Według mnie trzeba tu zmienić i podstawić inaczej:

2. jak zapisywali konieczne spostrzeżenia;

3. jakie formy i obrzędy mieli dla typowych zdarzeń społecznych: zawieranie związku i rodziny, urodziny, inicjacja obywatelska młodych, pogrzeb, itd.

Innym terminem Autora jest "przesłanka pompejańska" (str.15), która ma oznaczać, że archeolog ma do czynienia z czymś jak fotografia kultury archeologicznej, a nie z samą żywą kulturą w trakcie jej istnienia.

Autor niestety dwa spostrzeżenia ogólne wplata w stały ciąg wykładu:

- str.52 "bardzo ważna dygresja" dotyczy dyfuzji i innych zdarzeń na granicy kultur, mimo znacznej jej długości Autor nic nie mówi o ważnych czynnikach występujących w takich układach: interesie kultury "wyższej" w zdobyciu i podbiciu kultury teoretycznie "niższej" (np. złoto) oraz czynniku czasu, który pozwoliłby na stabilizację procesów w takim układzie i doprowadzenie do stanu jakiejś równowagi;

- str.77 "wtóra bardzo ważna dygresja" dotyczy braku rozgraniczenia "sacrum i profanum" w ówczesnym życiu, co niestety moim zdanie jest zbyt skomplikowanym sposobem określenia dla naturalnego dla ówczesnego człowieka "myślenia magicznego" (Autor w ogóle nie używa słowa magia), które od realistycznej obserwacji zmiennej rzeczywistości prowadzi do jakiegoś rodzaju abstrakcyjnych wyjaśnień na miarę posiadanej wiedzy.

- str.145 coś nie do przecenienia, skrótowa, ale pełna ocena sytuacji kobiety i młodej matki w starożytnych rodzinach i społecznościach.

- str.227 Autor bardzo dobrze wyjaśnia sprawę, która bardzo mnie zawsze irytuje, tzn. pojawiających się w archeologii interpretacji idiotycznych i wręcz absurdalnych: powołując się na literaturę uważa on, że z interpretacjami lepiej przesadzić niż coś przegapić, byłoby to podejście według dialektyki (ilość interpretacji przechodzi w jakość) lub według metody brainstormingu, gdy faza tworzenia pomysłów jest wyodrębniona od fazy ich oceny.

- str.250/251 Autor zauważa, że do wypraw wojennych skłonni są głównie koczownicy, bo rolnicy przeważnie nie mieli na to zbyt wiele czasu i ochoty.

Autor bardzo rozczula się na rosnącym poziomem rzemiosła i wymiany handlowej (kupiectwa), podczas gdy z książek dotyczących wcześniejszych okresów wiadomo, że kopalnie krzemienia były dużymi przedsięwzięciami (150 osób), gdzie funkcjonował podział pracy i specjalizacja, a wysoki był też poziom wymiany i jej obszar (nie wiadomo jednak czy surowca, półfabrykatów, czy może tylko wyrobów gotowych) - na przykład radiolaryt słowacki w muzeum w Siedlcach.


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura