Tego już nie da się słuchać ani oglądać!
Codzienne odgrzewanie starego kotleta.
Afera goni aferę, po Dawidku mamy babę, która zdefraudowała pieniądze przeznaczone dla powodzian, a przy okazji możemy oglądać jej córeczkę, jakby blizniaczkę tego Dawidka.
I ciągłe narzekanie na Tuska i jego mafię.
I tak będzie w kółko ?
Przecież rządy Platformy to jedna ciągła, nieustająca narodowa afera i tylko frajerzy dali się na to nabrać. To jest systemowy modus vivendi establishmentu liberalno-postkomunistycznego i wiadomo, że tak jak po zimie idzie wiosna, tak platforma oznacza aferę.
Osobniki inicjujący afery są jak części wymienne w patologicznym mechanizmie. Nie ma znaczenia czy to pan Iksiński, czy pani Ygrekowska. Jednego zabraknie, natychmiast zgłosi się następny.
I tego by nie było, lub by było tylko marginesem, gdyby Polacy nie byli frajerami, którzy uwierzyli w rozmaite bajki. Cywilizacja ma swoją trwałą naturę, której nie należy lekceważyć i należy wyciągać polityczne wnioski z jej trwałej struktury i nie zwracać uwagi na szarlatanów odwracających od niej uwagę.
Zamiast poświęcać uwagę tym serwowanym nam odgrzewanym kotletom, trzeba zająć się konkretnymi problemami, np. kwestią demografii i sprawami rodziny, rodziny rozumianej w sensie tradycyjnym czyli dzieci, rodziców, a przede wszystkim dziadków. To jest rzecz właściwie niesłychana, jak można było dopuścić do takiej marginalizacji roli prawdziwej dużej, wielopokoleniowej rodziny. I tym się państwo zajmijcie konkretnie we własnym zakresie, we własnym domu, by zminimalizować szanse na pojawianie się w narodzie takich Dawidków i ich sióstr blizniaczek.
Ale najwłaściwsze rozwiązanie naszego podstawowego konkretnego problemu wymaga zakupu tysięcy taczek i wywiezenie z urzędów tych darmozjadów i cwaniaków. Usunięcie patologii. To jest jedyne słuszne rozwiązanie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)