19 obserwujących
23 notki
711k odsłon
  37798   0

Kto się boi sprawy Krzysztofa Sadowskiego? Lista 40 ofiar!

reportaż z Gazety Sądowej
reportaż z Gazety Sądowej

Najważniejsze: nie płacić


Krzysztof Sadowski był prezesem PSJ przez 20 lat. W grudniu 2015 r. a potem w kwietniu 2016 r. nie udzielono mu absolutorium i powołano nowy zarząd. Byłemu prezesowi PSJ artyści zarzucili niejasności finansowe. Niektórzy mówią wprost, że to są oszustwa i powinny zostać wyjaśnione przez prokuraturę.

„Od grudnia 1995 roku PSJ-em kieruje Krzysztof Sadowski oraz prawie niezmienny personalnie Zarząd, który uczynił zeń zadłużone po uszy truchło, na którym obecnie żeruje Fundacja Jazz Jamboree. (…) Polskie Stowarzyszenie Jazzowe w chwili obecnej nie posiada żadnego majątku, ponieważ wszystko co miało jakąkolwiek wartość zostało wyprzedane lub przekazane Fundacji Jazz Jamboree – licencje Poljazz, udziały w wydawnictwie Jazz Forum, znaki towarowe Akwarium. Nawet umowa wynajmu lokalu biurowego przy ulicy Chmielnej, w którym PSJ rezyduje od roku 1997, została w lipcu ubiegłego roku wypowiedziana, ponieważ zaległości w opłatach sięgały już niemal 10.000 PLN. Dług co prawda pod groźbą eksmisji został spłacony, ale Zarząd nie złożył wniosku o odnowienie umowy. Sprawa jest tym bardziej bulwersująca, że w tym samym lokalu zarejestrowano Fundację Jazz Jamboree, która w ubiegłym roku otrzymała a właściwie przejęła od STOART-u dotację w wysokości 60.000 PLN przeznaczoną na działalność PSJ. Poza tym z w minionych latach lokal ten wynajmowany był osobom trzecim na zasadach komercyjnych” - podano w sprawozdaniu z audytu w kwietniu 2016 r.

Audytorzy postawili znacznie więcej zarzutów. Twierdzili, że zarząd działał na szkodę środowiska i organizacji, podejmował nieracjonalne decyzje finansowe (m.in. unikanie rozwiązania sporu z wierzycielem, który doprowadził do ogromnego zadłużenia; sprzedaż fonoteki w niejasnych okolicznościach, doprowadzenie do utraty znaku Jazz Jamboree), unikał płacenia zobowiązań, manipulował dotacjami, a Fundacja Jazz Jamboree została powołana, by... uciec przed wierzycielami i komornikiem.

„Komisja zjazdowa, mimo kilkakrotnie ponawianych próśb nie otrzymała żadnych informacji na temat zasad współpracy i przepływów finansowych. Komisji udało się ustalić, że co najmniej od 2009 roku Fundacja otrzymuje idące w setki tysięcy dotacje z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy, STOART-u oraz prawdopodobnie z ZAIKS-u. Jest o tyle interesująca, że Fundacja Jazz Jamboree, nie posiadając NIP-u, przez co najmniej dwa lata posługiwała się numerem identyfikacyjnym podatnika, pod którym figuruje PSJ. Urząd Skarbowy Warszawa Śródmieście nie wie o istnieniu takiego podmiotu gospodarczego, co oznaczać może tylko jedno: albo fundacja oszukuje Skarb Państwa, albo Zarząd i Komisja Rewizyjna oszukali członków Stowarzyszenia, stwierdzając na Walnym Zgromadzeniu w dniu 14 grudnia, że PSJ w okresie całej kadencji nie prowadził żadnych operacji finansowych i dlatego nie składa sprawozdań w Urzędzie Skarbowym.” - czytamy w sprawozdaniu z audytu.

Audyt wywołał burzę w środowisku, szczególnie, że ujawniono niejasności przy sprzedaży praw do piosenek znanych wykonawców.

„Wydawnictwo (Poljazz) posiadało w swoim katalogu prawie 350 tytułów, po których zostało jedynie wspomnienie. Na spotkaniu 12 stycznia br. Zarząd wyjaśnił, że większość z nich została rozkradziona, a prawa do nielicznych tytułów jakie udało się uratować zostały sprzedane firmie MTJ, jedynemu wydawcy zainteresowanemu muzyką jazzową. Mimo trudności jakie robił prezes Sadowski Komisji udało się dotrzeć do umowy jaką zawarł z firmą MTJ w roku 2000 oraz listy 100 tytułów jakie wtedy sprzedał. Są wśród nich m.in.: Dżem, Maanam, Lady Pank, Dezerter, Izrael, Elżbieta Mielczarek, John Porter. Nie trzeba być specjalistą od fonografii, by stwierdzić, że ze sprzedaży licencji do ich płyt można by spokojnie spłacić dług, szczególnie, że wierzyciel był zainteresowany takim rozwiązaniem.” - napisano w sprawozdaniu z audytu.

- Paradoks polega na tym, że w Polsce z jazzem jest tylko lepiej, mamy więcej światowej sławy muzyków, natomiast PSJ się od nich odsunął – podsumowywał na zjeździe Piotr Rodowicz, wybrany na nowego prezesa.

- Raport komisji jest nierzetelny, nie oparty na faktach, osoba, która go pisała nie miała dostępu do dokumentacji prawidłowej, dużo rzeczy jest wyssanych z palca. Przykrość największa jest taka, że ten raport został opublikowany na Facebooku, jako audyt. Przez 20 lat nikt z nas nie wziął nawet złotówki, wręcz przeciwnie, ja ryzykowałem swoje prywatne pieniądze przez wiele lat kiedy PSJ nie miał żadnych pieniędzy, żeby nawet zapłacić za lokal. Tak więc właściwie ten raport, ten audyt przedstawia wszystko odwrotnie niż jest w rzeczywistości – bronił się na zjeździe Krzysztof Sadowski.

Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo