Zygmunt Jan Prusiński
DOJRZEWANIE BY ISTNIEĆ...
Strumienie w moich okolicach
nie są milczące jakby się zdawało -
potrafię w wierszu je ożywić
zastanawiająca jest kałuża
w której wyglądam odbicia nieba.
Ale i jest więcej szczegółów
choć zwykły człowiek nie widzi -
to plamista energia w kwiat się zamienia
może i inne szczegóły wiążą
tkanki roślin na zgodę dnia przeżytego.
W ogóle w tych okolicznościach
gdzie tyle jest zatrzymań pośród
nie tylko wielkanocnych nocy -
wkomponowany jakby śladem przodków
wkuwam się w tę soczystość istnienia.
I nic nie potrzeba gdy jesteś przy mnie
a wazony w domu nie są puste
względem pachnącego ciała gdy tworzę
szczególny fragment pośród ścieżek -
gdzie tak melodyjnie szumią sosny.
Opowiadam ci Margot miłością
i szelestem dłoni kiedy zagłębiam
pod sukienką czas trwania
ten odwieczny ruch pędzlem -
jakbym malował cię w gwiazdach.
16.2.2016 - Ustka
Wtorek 6:12



Komentarze
Pokaż komentarze