Sędzia Andrzej Haliński (L) i pokrzywdzona (P) podczas rozprawy w procesie Hansa G. w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, fot. PAP Adam/Warżawa
Sędzia Andrzej Haliński (L) i pokrzywdzona (P) podczas rozprawy w procesie Hansa G. w Sądzie Okręgowym w Gdańsku, fot. PAP Adam/Warżawa

Groził polskim pracownikom. Hans G. ma kolejny proces

Redakcja Redakcja Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 36

Niemiecki przedsiębiorca jest oskarżony o używanie gróźb karalnych wobec swoich pracownic, m. in. żony posła PiS Natalii Nitek-Płażyńskiej. 

Mówił o rozstrzelaniu Polaków

Do czynów tych dochodziło w okresie od maja 2014 r. do stycznia 2016 r. w Dębogórzu (Pomorskie) w siedzibie firmy Pos System, której współwłaścicielem jest Hans G.

Hansa G. oskarżono o popełnienie trzech przestępstw - używanie gróźb karalnych wobec dwóch byłych już pracownic swojej firmy. Biznesmenowi zarzucono nadto, że wobec jednej z pokrzywdzonych osób - Natalii Nitek-Płażyńskiej (prywatnie żona posła PiS Kacpra Płażyńskiego) kierował groźby ze względu na jej przynależność polityczną.

Anna K., która przez prokuraturę uznana została za pokrzywdzoną, zeznała przed sądem że Hans G. wielokrotnie miał grozić śmiercią nie tylko jej, ale również innym podwładnym. Tłumaczyła, że nie była świadkiem sytuacji, w której cudzoziemiec kierował swoje groźby w stosunku do konkretnej osoby, tylko do grupy osób, Polaków.

- Bardzo często mówił, że najchętniej postawiłby nas wszystkich pod ścianą i rozstrzelał. Naśladował przy tym dźwięki oddawania strzałów - mówiła.

Według jej oceny niemiecki biznesmen jest osobą wybuchową i z łatwością wpada w furię. - Hans pod wpływem silnych emocji potrafił rzucić krzesłem, stojakiem akrylowym, lub jakimś innym przedmiotem, który był w zasięgu jego rąk - powiedziała była pracownica firmy Pos System. - Hans jest osobą nieprzewidywalną. Nie wiedziałam czego można się po nim spodziewać. Popadał ze skrajności w skrajność. Potrafił też być miły - podejść do pracownika, pogłaskać po głowie i powiedzieć: nie martw się - zeznała pokrzywdzona.

Mówiła też, że była świadkiem sytuacji, w których niemiecki przedsiębiorca mówił nieprzychylne rzeczy o Polakach. - Poza tym wygłaszał nam różnego rodzaju prelekcje. Dotyczyły one historii Niemiec. Tego, co działo się w obozach, okazywał swój podziw w stosunku do Hitlera - dodała.

Hans G. ma być "zgrillowany"?

To już kolejne postępowanie karne wobec niemieckiego przedsiębiorcy przed gdańskim Sądem Okręgowym. Podobne toczy się również w Wejherowie. 

W - tym postępowaniu prokuratura początkowo oskarżyła mojego klienta o dopuszczenie się sześciu przestępstw. Na mój wniosek trzy czyny zostały skreślone z tej listy, albowiem sąd uznał, że już wcześniej ta sprawa została rozstrzygnięta przez Sąd Rejonowy w Wejherowie, a potem Sąd Okręgowy w Gdańsku. Co więcej, po sprawie, która skończyła się prawomocnym wyrokiem częściowo skazującym mojego klienta i częściowo go uniewinniającym, prokuratura skierowała do sądu w Gdyni kolejną sprawę, która została umorzona - mówił obrońca Hansa G. Piotr Malach. 

Jego zdaniem postępowanie przed gdańskim sądem będzie ciągnęło się latami.

- Jestem jednak przekonany, że zostanie ono umorzone lub mój klient zostanie uniewinniony. Jest to wbrew jednej z ważniejszych zasad, która rządzi postępowaniem karnym i która stanowi, że ta sama osoba nie może być ponownie sądzona lub ukarana za to samo przestępstwo. W moim przekonaniu prokuratura specjalnie szatkuje te zarzuty, aby spraw przeciwko mojemu klientowi było jak najwięcej, by przedstawić go w jak najgorszym świetle, jako wielokrotnego przestępcę. Robi to celowo, aby go - jak to się mówi- zgrillować - ocenił obrońca Hansa G.

Prokurator Mariusz Skwierawski przekonywał, że zarzuty przedstawione w akcie oskarżenia dotyczą całkiem innych zachowań, za które Hans G. nie był sądzony. - Absolutnie nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Hans G. jest w jakikolwiek sposób "grillowany" - dodał.

Wychwalał Hitlera

Na najbliższej rozprawie zaplanowanej 12 lutego zeznania ma złożyć Natalia Nitek-Płażyńska, występująca w procesie w roli oskarżyciela posiłkowego.

- To postępowanie jest o tyle wyjątkowe, że zawiera zeznania nie tylko pracowników należącej do Hansa G. firmy POS Systems, ale również firmy STI, w której Hans G. był wcześniej zatrudniony. Okazuje się, że ten człowiek wychwalał Hitlera i z tęsknotą opowiadał o gazowaniu Polaków również w tamtym środowisku pracowniczym. Z zeznań jednej z pracownic wynika, że np. podszedł do niej i zaproponował aby wybrała drewno, z której chce mieć trumnę. Mamy więc o wiele szerszy, bardziej złożony obraz człowieka, który ze względu na to, że ktoś jest Polakiem, potrafił uruchamiać najczystsze przejawy nazizmu i to bez skrępowania - powiedziała Nitek-Płażyńska.


W lutym 2019 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał Hansa G. za winnego mowy nienawiści wobec Polaków. Nakazał mu przeprosiny powódki i wpłatę 50 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie. Biznesmen złożył apelację argumentując, że Nitek-Płażyńska naruszyła jego dobra osobiste upubliczniając treść potajemnie nagranych i - jego zdaniem - prywatnych rozmów.

Wyrok gdańskiego sądu

W marcu ub.r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił ten wyrok nakazując Hansowi G. pisemnie przeprosić Nitek-Płażyńską za naruszenie jej dóbr osobistych, w tym jej godności i świadomości narodowej oraz wpłacić 10 tys. zł na rzecz Muzeum Piaśnickiego. Z kolei Nitek-Płażyńskiej nakazał przeprosić Hansa G. za nagrywanie go bez jego wiedzy i upublicznienie tych nagrań. Sąd nakazał też Nitek- Płażyńskiej wpłatę 10 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy i uiszczenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości ok. 6 tys. zł.

Pełnomocnicy Nitek-Płażyńskiej oraz Reduta Dobrego Imienia złożyli kasację od tego wyroku do Sądu Najwyższego, która zostanie rozpoznana.

Przeciwko niemieckiemu przedsiębiorcy toczyła się także sprawa karna przed Sądem Rejonowym w Wejherowie. Proces ten zakończył się prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku, który uniewinnił Hansa G. od zarzutu grożenia Nitek-Płażyńskiej, ale uznał go winnym znieważania pięciu pracownic jego firmy. W ramach kary za ten czyn przedsiębiorca ma zapłacić nawiązkę na rzecz jednej z nich - Nitek-Płażyńskiej – oraz zapłacić 20 tysięcy zł za wykonanie ekspertyzy fonoskopijnej nagrań, na których utrwalono jego wypowiedzi. Od tego wyroku do SN również wpłynęła kasacja, którą skierowała gdańska prokuratura.

Zobacz także: Owsiak stanął po stronie Nitek-Płażyńskiej ws. Hansa G. Chce jej zwrócić pieniądze

ja


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj36 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (36)

Inne tematy w dziale Polityka