Tak NFZ traktuje pacjentów i pracowników. Wielki chaos ze szczepieniami

Keres 40, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons
Keres 40, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons
Przekładane na szybko terminy szczepień, braki w dostawach preparatu, dezinformacja i kompletny chaos - tak można podsumować ostatnie dni szczepień przeciwko COVID-19. Efekt? Przychodnie zaczynają wycofywać się z programu.

NFZ nie daje rady ze szczepieniami

Porozumienie Zielonogórskie, które zrzesza lekarzy i placówki ochrony zdrowia alarmuje, że służba zdrowia ma już dosyć obecnej sytuacji - ciągłego odmawiania i przekładania ustalanych wcześniej terminów szczepień. A muszą to robić i to coraz częściej, ponieważ informację o tym, że wstrzymano dostawy preparatu otrzymują z dnia na dzień. Wściekli pacjenci, którzy termin szczepienia mają ustalony już od dawna, swoją frustrację przelewają na osoby, które spotykają na swojej drodze jako pierwsze, a które nie mają na to żadnego wpływu - medyków.

"Z jednej strony rząd zachęca do szczepień przeciwko Covid-19 na wszelkie możliwe sposoby, a z drugiej - nie potrafi opanować braków planowanych dostaw i związanego z tą sytuacją chaosu informacyjnego" - informują medycy zrzeszeni w Porozumieniu Zielonogórskim. Wiceprezes stowarzyszenia tłumaczy, że medycy dość już mają całego tego zamieszania i rezygnują z punktów szczepień.

- Mamy sygnały z całej Polski o rezygnacji kolejnych punktów z prowadzenia szczepień. I nie chodzi już tylko o dodatkowe obciążenie pracą. Dochodzi do sytuacji, w których szczepienie zarejestrowanych pacjentów staje się fizycznie niewykonalne - wyjaśnił cytowany przez RMF FM Wojciech Pacholicki.

Mowa tu o wszystkich placówkach, ponieważ zaburzenie dostaw dotyczy wszystkich preparatów, którymi szczepi się w Polsce.

Zero komunikacji

Lekarze są zdania, że problemem są nie tylko dostawy, ale również sposób komunikacji przez Rządową Agencję Rezerw Strategicznych z podmiotami wykonującymi szczepienia.

- Dowiadujemy się o tym często na ostatnią chwilę, że nie otrzymamy szczepionki. Całą kolejkę pacjentów trzeba przełożyć o kolejne kilka dni, pacjenci się denerwują i wielu z nich traci ochotę na szczepienie, widząc że jest bałagan, który absolutnie nie wynika z naszego postępowania, tylko z tego, że nigdy do końca nie wiemy czy te szczepionki przyjdą - tłumaczy dr Renata Grabowska z przychodni na poznańskich Jeżycach.

- Naprawdę trzeba się sporo napracować, żeby się czegokolwiek dowiedzieć. Trzeba wydzwaniać, dopytywać. [...] Ilość naszego personelu jest ograniczona. Idzie lipiec, sierpień, kiedy będziemy mieć okres urlopowy, w takiej sytuacji część poradni wycofuje się ze szczepień po to, żeby po prostu móc dać oddech personelowi medycznemu, bo jesień - myślę, że będzie znowu "gorąca" jak wiosna dodaje dr Grabowska komentując sposób w jaki RARS przekazuje informacje.

RARS tłumaczy

Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych przyznaje, że istotnym problemem w ostatnim czasie są problemy z dostawami szczepionek od producentów i tłumaczy jednocześnie, że część preparatów powinna dotrzeć do Polski już miesiąc temu.

- Do Polski dotarło o ok. 1 250 000 dawek mniej - to bardzo wyjątkowa i trudna sytuacja. Problemy z dostawami do Polski komunikujemy niezwłocznie po otrzymaniu informacji od producentów. Jednocześnie zaznaczamy, iż z początkiem czerwca dostawy firmy Pfizer mają zostać zwiększone. Pozwoli to na zwiększenie liczby dawek preparatu oferowanych Punktom Szczepień - tłumaczy prezes RARS Michał Kuczmierowski.

Zobacz także:

Przerzucanie winy

Agencja zaznacza również, że dostawy szczepionek w pierwszej kolejności kierowane są do powiatów, gdzie do tej pory było najmniej dostępnych terminów. Jednocześnie RARS przekonuje, że przychodnie nie musiałyby przekładać terminów wizyt, gdyby nie to, że deklarują możliwość przyjęcia szczepionki bez wcześniejszej gwarancji dostawy.

"Każdy Punkt Szczepień wystawia kalendarz, otrzymuje z RARS propozycję wielkości dostawy (tzw. ofertę) i po jej akceptacji powinien dopiero rejestrować pacjentów. Niestety niektóre Punkty oferowały pacjentom terminy bez gwarancji dostarczenia szczepionek" - napisała RARS w odpowiedzi do redakcji Radia ZET.

Medycy z Porozumienia Zielonogórskiego nie zgadzają się z tym zarzutem. Przekonują, że chaos w dostawach ma miejsce, nawet mimo wcześniejszych "sztywnych" ustaleń.

Jak tłumaczy Wojciech Pacholicki, wiceszef Porozumienia Zielonogórskiego, szczepionki nie przychodzą w ustalonym terminie, przez co wizyty pacjentów trzeba przesuwać. Dostawy zawierają często inne preparaty, nie zgadza się również ich ilość, co skutkuje koniecznością zmian całego schematu szczepień i w e-rejestracji.

- Organizowanie loterii szczepionkowych i innych tego typu zachęt na niewiele się zda, jeśli organizacja tej akcji będzie wyglądała tak, jak wygląda obecnie - podsumowuje Pacholicki.

O szczepieniu dowiesz się kilkanaście godzin wcześniej

Pacjenci dowiadują się o szczepieniu czasem na kilkanaście godzin przed planowaną wizytą.

Pacjenci zapisani 28 maja na szczepienie przeciwko koronawirusowi w punkcie szczepień SZPZLO Warszawa-Ochota przy ul. Sosnkowskiego 18 otrzymali wczoraj o godz. 21:24 informację, że ich szczepienie zostało przełożone na 27 maja rano - na kilkanaście godzin przed nowym terminem narzuconym przez system. Wśród nich były osoby, które miały przyjąć drugą dawkę.

NFZ nie kontaktował się wcześniej z pacjentami i nie uzgadniał z nimi nowych terminów. Informacji o przełożeniu terminu wizyty nie otrzymali również pracownicy przychodni, którzy słysząc pretensje pacjentów mogli jedynie rozłożyć ręce z bezradności.

Pacjenci są wściekli, ponieważ niektórzy brali urlopy w pracy na dzień wizyty, by móc na spokojnie przyjąć szczepionkę bez obaw, że później pracy poczują się gorzej. Ponadto wiele osób mieszka poza miejscowością, w której znajduje się punkt szczepień, do którego są zapisani, ponieważ akurat tam są terminy,

Stąd pojawia się pytanie o to, czy to na pewno dobry sposób, by zachęcić Polaków do wzięcia udziału w narodowym programie szczepień.

Napisaliśmy w tej sprawie do rzecznika NFZ, jednak w dalszym ciągu czekamy na odpowiedź.

Wiktoria Pękalak

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj23 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości