Prof. Chwedoruk: Na sojusz PiS z Lewicą jest o dekadę za późno

Zdaniem prof. Chweodruka kwestie kulturowe uniemożliwiają koalicję PiS z Lewicą Fot. PAP
Zdaniem prof. Chweodruka kwestie kulturowe uniemożliwiają koalicję PiS z Lewicą Fot. PAP
Szansa na koalicję PiS z SLD były, ale dziesięć lat temu. Dziś z uwagi głównie na politykę historyczną przepaść między tymi formacjami jest zbyt duża – mówi Salonowi24 prof. zw. dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Redaktor Rafał Woś w Salonie 24 wezwał do koalicji PiS i Lewicy. Wywołał tym ożywioną debatę – jedni, zarówno z prawej, jak i z lewej strony oburzają się, że to niemożliwe. Inni przeciwnie – mówią, że taka koalicja jest możliwa. Nie brak też głosów, że może powstać, ale skutki byłyby fatalne. Kto ma rację?

Prof. Rafał Chwedoruk: Tu należy rozdzielić dwie rzeczy. Powstanie koalicji politycznej i współpracę przy uchwalaniu pewnych ustaw, projektów. I stwierdzenie, że PiS i Lewica mogą doraźnie współpracować, jest banałem. Bo zawsze będą głosowania, gdzie polityczni oponenci zagłosują razem. I w sprawach społecznych Prawo i Sprawiedliwość głosuje z lewicą, a w sprawach symbolicznych zdarzały się też głosowania wspólne z Platformą Obywatelską. Przykładem jest choćby upamiętnienie Żołnierzy Wyklętych.

Jednak redaktor Woś nie proponuje doraźnej współpracy PiS i Lewicy, ale koalicję polityczną.

Tak. I tu zgadzam się z redaktorem Wosiem w jednym – na pewno pożądane byłoby wyłączenie emocji, wprowadzenie w polityce pierwiastka racjonalnego, myślenia kategoriami interesu poszczególnych grup społecznych. W tym kontekście taka współpraca miałaby sens. Co więcej – szansa na koalicje PiS z SLD była. Ale dziś to inicjatywa spóźniona o dziesięć lat. Wtedy, przy pełnej dominacji Platformy Obywatelskiej, w czasie kryzysu ekonomicznego, koalicja polityczna PiS z lewicą miałaby głęboki sens, byłaby w interesie obydwu ugrupowań. Dziś jednak mamy przepaść i na dzień dzisiejszy, na ten moment taka współpraca nie jest możliwa.

Dlaczego?

Przede wszystkim nie do zasypania jest podział dotyczący polityki historycznej. PiS przyjmując szereg ustaw dekomunizacyjnych, odbierając emerytury byłym funkcjonariuszom SB paradoksalnie uratował SLD, bo dał tej formacji paliwo, element jednoczący jej elektorat. Z drugiej strony wykopał rów między lewicą a Zjednoczoną Prawicą, który jest prawie nie do zasypania. I o ile wyborcy konserwatywni mogliby przejść nad taką koalicją do porządku dziennego, tak dla drugiej strony sojusz z Jarosławem Kaczyńskim byłby nie do zaakceptowania. Osobną kwestią są podziały kulturowe. One nieco osłabły, już nie ma tej energii nawet z jesiennych protestów, jednak są. I dla elektoratów obu formacji ich koalicja byłaby trudna do zaakceptowania. Choć te sprawy mają mniejsze znaczenie od kwestii historycznych.

Jednak była współpraca w mediach publicznych, po Smoleńsku byli politycy lewicy, którzy twierdzili, że bliżej im do PiS niż PO, więc ta koalicja nie byłaby niczym nowym?

Tak, poseł Żyzny z SLD, który miał zasługę dla uratowania KGHM w 1992 roku, w roku 2010 poparł Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich. Mamy szereg przykładów koalicji lokalnych. Jednak aby taka współpraca miała szansę na szczeblu ogólnopolskim, musiałyby pojawić się jakieś niezwykłe okoliczności. Na przykład ogromne napięcia społeczne, wymuszające budowę sojuszów ponad podziałami. Po następnych wyborach Polską rządzić będzie albo PiS, z jakimiś satelitami, albo szeroka koalicja formacji dziś tworzących opozycję. Byłby to sojusz trudny. I właśnie rozpad takiej koalicji mógłby otworzyć okno do sojuszy ponad podziałami. Na dzień dzisiejszy szansy na to nie ma.

CZYTAJ TEŻ: 

Przyszła koalicja PiSu i Lewicy ma głęboki sens i dobre widoki na przyszłość


Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka