Artur Dziambor: Obudzimy się w świecie jak z Black Mirror

Instagram/arturdziambor
Instagram/arturdziambor
Poseł Konfederacji Artur Dziambor tłumaczy w rozmowie z Salon24, jak może wyglądać przyszłość Polaków, jeśli rząd wprowadzi w Polsce model francuski - dla zaszczepionych przywileje, a dla niezaszczepionych ograniczenia.

Model francuski w Polsce

Poseł Artur Dziambor odniósł się ostatnio na swoim Twitterze do wypowiedzi posłanki Katarzyny Lubnauer, której zdaniem w Polsce powinien zostać wprowadzony francuski model postępowania - dla zaszczepionych przywileje a dla niezaszczepionych ograniczenia. 

image

Zapytaliśmy posła Dziambora o to, czy powinniśmy obawiać się tego, że podobne zasady zostaną wprowadzone w Polsce.

- Ja się ich obawam, natomiast mam nadzieję, że nie będą wprowadzone tego typu szalone pomysły podsuwane przez różnych polityków. To są oczywiście kroki, które rząd może później podjąć, ponieważ oni korzystają z takich szalonych podpowiedzi - powiedział poseł w rozmowie z Salonem24. - Przecież to poseł Lenz z PO, kolega pani Lubnauer parę dni temu powiedział, że dla niezaszczepionych rodziców powinno być zawieszone 500 plus, żeby poczuli na kieszeni, a nie tylko na tym, że nie mogą sobie wejść do restauracji. - dodaje Dziambor.

Poseł przyznał, że wszedł w skrajność sarkastyczną, ale to dlatego, że obawia się, że rząd naprawdę może zacząć korzystać z podobnych rozwiązań.

Opozycja pragnie ograniczenia wolności bardziej niż PiS

Polityk wyraził nadzieję, że jeśli w Polsce miałby zostać wprowadzony model francuski, Polacy zareagują równie skrajnie, co rząd.

- Tylko teraz mamy lato, czas odpoczynku, mamy też odwilż covidową. Wszyscy zaczynamy się cieszyć z tego, że wreszcie żyjemy w miarę normalnym świecie. Już powoli zapominamy o tym, że żyliśmy w jakiejś patologii, choć jeszcze cały czas panuje maseczkoza w zamkniętych pomieszczeniach, no ale powiedzmy, że z niej też jakoś tam wyjdziemy po jakimś czasie. Tymczasem rząd cały czas puszcza przecież sygnały, że może na koniec sierpnia, a może od października znowu będzie chciał nas zamknąć. Musimy się temu przeciwstawiać. - apeluje Dziambor. - My od samego początku mówiliśmy, że te wszystkie lockdowny były kompletnie bez sensu, bo one w żaden sposób nie zwalczały wirusa, a jeszcze psuły gospodarkę, psuły zdrowie, psuły szkoły i teraz rząd szykuje następne - dodaje.

Zdaniem posła opozycja wcale nie poradziłaby sobie z pandemią lepiej.

- Proszę sobie wyobrazić, jakby wyglądał świat, gdyby dzisiaj rządziła lewica z platformą, bo to jest najbardziej prawdopodobna alternatywa dla PiS-u. Byłoby jeszcze gorzej, bylibyśmy jeszcze bardziej w kajdanach niż to, co już teraz robi nam PiS. Także my się ze względów oczywistych przeciwstawiamy temu, ale ja też takie rzeczy piszę ku przestrodze - ze strachu - zaznacza Dziambor.

Zobacz także:

Jeśli nie rząd, to prywatne firmy

Dziambor zwrócił też uwagę, że nawet jeśli nie rząd, to prywatne firmy mogą wprowadzać specjalną segregację dla osób zaszczepionych i niezaszczepionych, czy dodatkowe ograniczenia. Jedną z takich firm jest Uber, który wymaga od użytkowników, by przed przejazdem wysyłali swoje zdjęcie w maseczce ochronnej. Poseł Dziambor odnosił się do tego na Twitterze.

[twitter-tweet]

- No i tutaj jest kwestia nadgorliwości - mówi polityk. - Ja też zwracałem uwagę na to, że Uber jest prywatną firmą i ma prawo wprowadzać własne zasady, ale ja jako klient mam również prawo zrezygnować z ich usług. - tłumaczy Dziambor.

- Zrozumiałbym, gdyby Uber wysłał informację "Szanowny kliencie, załóż maseczkę", ale w momencie kiedy Uber mówi „wyślij zdjęcie, bo my ci nie wierzymy, chcemy sprawdzić czy ty faktycznie tę maseczkę masz”, no to w moim odczuciu Uber idzie o krok za daleko. - mówi i dodaje, że choć był wiernym klientem Ubera, odkąd tylko firma zaczęła istnieć w Polsce, znajdzie innego przewoźnika, który nie będzie stosował podobnych praktyk.

Dodatkowe działania w związku z epidemią koronawirusa podejmowało także Kino Helios, w którym przed zakupem biletów na film trzeba było poinformować, czy jest się zaszczepionym.

- Na szczęście było to deklaracyjne, ale i tak zwróciłem na to uwagę, bo przecież nie pytam się nikogo, czy ma łupież albo czy zwalczył już grzybicę stóp. - mówi polityk. - A jednak pytanie o to, czy jest się zaszczepionym stało się w jakiś sposób naturalne i akceptowalne i nikogo nie dziwi. „Co nam w sumie szkodzi?”- myślimy. No szkodzi, ponieważ to jest pierwszy krok. To jest metodą salami doprowadzanie do tego, że w pewnym momencie obudzimy się w społeczeństwie pokazywanym w serialu Black Mirror. - ostrzega poseł dodaje, że trzeba mieć wyobraźnię, co może się stać, a jego zdaniem będzie jeszcze gorzej.

- Czas niestety nie sprzyja w tej chwili buntowi, ponieważ ludzie myślą teraz o wypoczynku, ale od tego mają nas w Sejmie, żebyśmy się buntowali. - deklaruje.

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka