Warzecha: A jak sąd Sławomira N. uniewinni, to my będziemy musieli odkupić mu auto?

Sławomir N. fot. Flickr
Sławomir N. fot. Flickr
Co, jeśli sąd Sławomira N. uniewinni? Czy my jako obywatele nie będziemy musieli ponosić kosztów tego, że wartość jego ruchomości, w tym wypadku samochodu, drastycznie się obniżyła? – mówi Salonowi24 Łukasz Warzecha, publicysta „Do Rzeczy”.

Samochód Sławomira N., ministra transportu w rządzie PO, zabezpieczony przez prokuraturę na poczet trwającego procesu, na mocy ustawy covidowej trafił do Straży Granicznej. Jako obywatela decyzja prokuratury Pana cieszy, czy niepokoi?

Łukasz Warzecha: Uważam, że jest to bardzo niepokojące. Przede wszystkim instytucja zabezpieczenia majątku służy temu, by podejrzany jeśli zostanie skazany, nie mógł pozbyć się nieruchomości czy ruchomości, przeznaczonych na poczet przyszłej grzywny. A więc powinien ten majątek być utrzymany w jak najlepszym stanie. To oznacza, że jeśli mamy samochód wart kilkaset tysięcy złotych to nie ma nim jeździć komendant Straży Granicznej, nie ma to auto jeździć gdzieś po błocie, ale stoi w garażu. Po to, by jego wartość nie spadła. Tu mamy jednak bardzo dziwaczną konstrukcję, na podstawie ustawy covidowej sprzęt zostaje przejęty przez instytucję państwową. Moim zdaniem to zachowanie prokuratury trąci też pewnym populizmem. Bo jak rozumiem zabezpieczenie majątkowe nie ma służyć odebraniu tejże własności.

Przeczytaj też:

Polskie rezerwy złota. Mamy dużo a będziemy mieć jeszcze więcej

No ale tu jest argument, że Sławomir N. podejrzany jest o poważne przestępstwa, a samochód mógł także z przestępstwa pochodzić?

Ale nie ma wyroku sądu. I tu mamy kolejne pytanie – co jeśli sąd Sławomira N. uniewinni. Czy my jako obywatele nie będziemy musieli ponosić kosztów tego, że wartość jego ruchomości, w tym wypadku samochodu, drastycznie się obniżyła. Myślę, że wiele osób dopiero teraz zorientuje się, że ustawa covidowa umożliwia przejęcie majątku zabezpieczonego przez sąd.

Tu jest szersza sprawa. Przez lata szacunek do własności był oczywisty. Dziś coraz więcej jest głosów publicystów, polityków, podważających te zasady. Tu jednak padają konkretne argumenty, że przestępcy własność zyskują na drodze przestępstwa, więc państwo nie powinno być tutaj bezbronne?

No tak, coraz częściej pojawiają się pomysły, które ja nazywam pewnym populizmem prawnym. Opierają się one na założeniu, że skoro ktoś może być przestępcą, to państwo ma prawo mu wszelkie elementy własności. I czasem te pomysły mają uzasadnienie, bo przestępcy są niezwykle sprytni w ukrywaniu swojego majątku. Problem pojawia się wtedy, gdy pomysły rządzących idą zbyt daleko. I tak właśnie jest z projektai polskiego ministerstwa sprawiedliwości. Sytuacja, w której ktoś może stracić majątek tylko dlatego, że nabył go od przestępcy nie wiedząc o tym, jest właśnie przykładem takiego niebezpiecznego pomysłu.

W przypadku Sławomira N. emocje budziło też najpierw przedłużanie aresztu, potem jego uchylenie. I znów zderzały się przeciwstawne opinie. Jedni twierdzili, że oburzające jest uchylenie aresztu, bo to przecież prominentny polityk. A inni znów mówią o areszcie wydobywczym, że jeśli prokuratura ma dowody przeciwko Sławomirowi N., to powinna jak najszybciej sporządzić akt oskarżenia i skierować go do sądu?

Kwestia aresztów tak zwanych tymczasowych była od lat przedmiotem wielu analiz. Mówię tak zwanych tymczasowych, bo często jest tak, że są to po prostu w nieskończoność przedłużane co trzy miesiące areszty. Na mnie szczególne wrażenie zrobiły analizy fundacji Court Watch Polska, która kilkanaście miesięcy temu opublikowała bardzo ciekawy raport na temat aresztów tymczasowych w Polsce. Wynika z niego, że ten instrument jest bardzo często nadużywany. Co gorsza, jest on nadużywany ze względu na wygodę prokuratury.

Jak to?

Prokurator jak ma podejrzanego w areszcie to może go mieć od razu go przywiezionego na przesłuchanie. Nie musi go wzywać, nie musi się umawiać. Ale przecież nie o to chodzi. Areszt tymczasowy powinien służyć temu, by prokuratura miała w ciągu trzech miesięcy czas na przygotowanie aktu oskarżenia.

No, ale może być ten areszt przedłużony.

Może, tylko domyślną decyzją sądu powinno być nieprzedłużanie aresztu. A u nas jest wszystko postawione na głowie. Jak sąd przedłuży czas przebywania podejrzanego w areszcie, to nie musi tej decyzji uzasadniać. Jak zdecyduje się nie przedłużyć, wtedy musi przedstawić uzasadnienie. Powinno być na odwrót. Nieważne, czy chodzi o Sławomira N., czy jakiegokolwiek innego obywatela, instytucja aresztu tymczasowego jest nadużywana. Od lat postuluje się zmiany, aby decyzja o przedłużeniu trzymania w odosobnieniu podejrzanego była absolutną ostatecznością. Ale jest to grochem o ścianę. Po prostu widocznie każdej władzy taka sytuacja jest po prostu na rękę.

Przeczytaj też:

Straż Graniczna będzie jeździła samochodem Sławomira Nowaka

Wiemy, co stało się z Facebookiem. Niektórzy mówią o sabotażu


Lubię to! Skomentuj73 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo