TVP ostro o odebraniu licencji na skoki. "TVN wykorzystuje sport w sporze politycznym"

Piotr Drabik from Poland, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons, Salon24
Piotr Drabik from Poland, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons, Salon24
Skoki narciarskie będziemy w tym roku oglądać w TVN. Nadawca publiczny nie otrzymał sublicencji do praw na transmisję. TVP napisała w komunikacie, że jest to zagrywka polityczna.

"Mimo wielomiesięcznych negocjacji grupa Discovery postanowiła nie udzielić Telewizji Polskiej sublicencji do praw na transmisję skoków narciarskich, pozbawiając nadawcę publicznego większości konkursów w jednej z najważniejszych dyscyplin sportowych, a społecznie - do wydarzenia jednoczącego miliony Polaków" - czytamy w komunikacie TVP.

To zagrywka polityczna!

Dalej w oświadczeniu stacja TVP przypomina, że transmituje skoki narciarskie od kilkudziesięciu lat, w związku z czym tę decyzję wiąże z "próbą wpisania sportu w spór polityczny wokół stacji TVN i używania skoków narciarskich jako swoistego zakładnika w tym sporze".

Jak podaje Telewizja Polska, również jej partnerzy z Polskiego Związku Narciarskiego przyjęli informację "z niepokojem".

"Dbając o polski sport oraz interes społeczny apelujemy do grupy Discovery o wyłączenie sportu z trwającego sporu politycznego i podjęcie negocjacji w dobrej wierze, aby nie niszczyć tego, co Telewizja Polska przez wiele ostatnich lat budowała i pozwolić dalej milionom Polaków na przeżywanie wspólnych sportowych emocji" - apeluje TVP.

Dystrybutorem praw do oferty FIS na całą Europę jest spółka Infront. Zgodnie z iformacjami Telewizji Polskiej, próbowano pozyskać prawa na polski rynek bezpośrednio od Infrontu, jednak jak zaznacza "nie otrzymała możliwości wystąpienia w rynkowym i uczciwym przetargu".

Zobacz: W Polsce będą produkowane szczepionki przeciwko COVID-19

Grupa Discovery otrzymała prawa nadawania na całą Europę (ponad 40 rynków krajowych). Według komunikatu, Grupa Discovery zapewniła publicznego nadawcę, że sublicencja zostanie mu udzielona.

"Discovery posiada prawa do skoków od 2015 roku i dotychczas udzielała zgodnie z honorowym zapewnieniem sublicencji Telewizji Polskiej. Teraz, w akcie politycznej rozgrywki, łamie dane słowo i próbuje zdestruować społeczny fenomen, jakim jest wspólnotowe przeżywanie emocji związanych ze skokami narciarskimi u nadawcy publicznego" - czytamy.

Na końcu TVP wezwało Grupę Discovery do "opamiętania" i "powrotu zdrowego rozsądku", a także do "odrzucenia intencji politycznych" i zachęca do współpracy.

Apoloniusz Tajner komentuje

Komentarza w sprawie emisji skoków narciarskich w nadchodzącym sezonie udzielił prezez PZN Apoloniusz Tajner.

– Dla nas, PZN-u, najważniejsza jest informacja, że wszystkie konkursy PŚ dalej będą pokazywane w otwartej telewizji. Natomiast podział praw transmisyjnych dzieje się poza nami i my jako Polski Związek Narciarski nie mamy na to żadnego wpływu – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską.

Zobacz: Oto laureaci Pokojowej Nagrody Nobla. Są wybitnymi dziennikarzami

Były trener dodał również, że współpraca z Telewizją Polską dotychczas układała się bardzo dobrze.

– Jestem przekonany, że również z TVN będziemy dobrze współpracować – podkreślił i dodał, że jest ciekaw, jak teraz będzie wyglądała transmisja z zawodów.

Gorzkie słowa Adama Widmowskiego

Głos w sprawie zabrał również Adam Widmowski, były wieloletni dyrektor polskiego Eurosportu.

"Skoki w TVN. Zostawiam czy to decyzja polityczna, czy nie. Ale pokazuje ona, że Eurosport jest dla Discovery tylko narzędziem, a nie celem. Podnieść się z tego będzie mega trudno" - napisał na Twitterze.

TVN ma do tego prawo - "żyjemy na wolnym rynku"

Głos w sprawie zabrał również Marek Szkolnikowski - dyrektor TVP Sport w rozmowie z Przeglądem Sportowym. Jego zdaniem w Polsce jest wolny rynek, dlatego tego typu decyzje mogą się zdarzyć.

- Na pewno skoki narciarskie są wielkim wydarzeniem nie tylko sportowym, ale i społecznym. Telewizja Polska przez dziesięciolecia budowała tę dyscyplinę, pokazując ją na głównych antenach, promując skoczków, budując ekspozycję sponsorów. Skoki zawsze kojarzyły się z TVP i odwrotnie. Zmiana jest więc duża. Żyjemy jednak na wolnym rynku, a ten w Polsce jest bardzo trudny, bo podmiotów i kanałów sportowych jest bardzo dużo. Często pada stwierdzenia, że Telewizja Polska ma dwa miliardy i może kupić, co chce. Tu mamy dowód, że to nie jest prawda. Gdyby tak było, żylibyśmy jak na Białorusi czy w Rosji, gdzie jeden podmiot kupuje co chce. Żyjemy w wolnym państwie i takie jest biznesowe prawo. Grupa Discovery od 2015 roku posiada prawa do skoków, kupiła je bezpośrednio od Infrontu na ponad czterdzieści rynków. Discovery jest jednocześnie właścicielem Eurosportu i TVN. Telewizja Polska nic nie straciła, tylko tym razem grupa Discovery postanowiła się z nami nie podzielić - stwierdził Szkolnikowski.

Zobacz: Mejza: Chcę być premierem! Tusk to obibok i leń, ale potrafi robić PR

Dyrektor TVP sport zaznaczył również, że nie chce wchodzić w kwestie polityczne.

- Od prawie sześciu lat robię wszystko, żeby TVP Sport było apolityczną wyspą i żeby nie dać się wciągnąć w takie rozgrywki - zapewnił, jednak przyznał, że rozmowy z Discovery były o wiele łatwiejsze "przed zawieruchą polityczną związaną z TVN".

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj65 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura