Strzały na granicy Białorusi i Polski. „Reżim Łukaszenki chce osiągnąć konkretne cele”

Podczas konferencji prasowej rzecznik MSWiA oraz rzeczniczka Straży Granicznej poinformowali o strzałach na granicy. Fot. PAP/Piotr Nowak
Podczas konferencji prasowej rzecznik MSWiA oraz rzeczniczka Straży Granicznej poinformowali o strzałach na granicy. Fot. PAP/Piotr Nowak
Celem działań strony białoruskiej jest po pierwsze atak informacyjny, po drugie rozpoznanie, badanie reakcji strony polskiej – mówi Salonowi 24 Kamil Basaj, dyrektor fundacji Info OPS Polska.

Straż Graniczna ujawniła, że ze strony białoruskiej padły w kierunku polskich żołnierzy strzały. Najprawdopodobniej z broni ślepej, na szczęście nikomu nic się nie stało. Czemu jednak mają służyć takie działania Białorusinów?

Kamil Basaj: Presja migracyjna wymierzona przeciwko Polsce ze strony reżimu Aleksandra Łukaszenki jest narzędziem nastawionym na osiągnięcie kilku konkretnych celów. Pierwszym jest wywarcie presji bezpośrednio na teren granicy polsko-białoruskiej. Drugim, jest nacisk informacyjny na polską opinię publiczną. Trzecim, analizowanie efektów swoich działań. Zarówno tych fizycznych na granicy, jak i w sferze informacyjnej.

Przeczytaj też:

Polskie rezerwy złota – mamy dużo, a będziemy mieć jeszcze więcej

Jak rozumieć samo oddanie broni w kierunku polskich żołnierzy?

Takie prowokacje mają miejsce po raz kolejny. Są raporty mówiące o oddawaniu pustych strzałów także w przeszłości. Działania takie należy je interpretować jako element presji psychologicznej, która ma za zadanie wywołanie określonego efektu w zachowaniu Straży Granicznej. A także jako element rozpoznania, jakie działania przez konkretne jednostki zostaną w odpowiedzi na prowokacje podjęte. To już katalog środków aktywnych, jakie prowadzą białoruskie służby. Na ich działanie należy spojrzeć w dwóch wymiarach – pierwszym jest atak informacyjny, drugim rozpoznanie, badanie reakcji strony polskiej.

Wieści o strzałach są dla przeciętnego obywatela bardzo niepokojące. Czy reżim Łukaszenki liczy na to, że Polacy odpowiedzą na przykład ogniem, a wtedy dojdzie do eskalacji konfliktu?

Każde działanie strony prowokującej wywołuje jakąś odpowiedź. Brak czynnej reakcji – to też reakcja. Chciałbym uchylić się od odpowiedzi na pytanie co będzie dalej, bo ciężko rozmawiać o zdarzeniach, które jeszcze nie nastąpiły. Natomiast widzimy po stronie białoruskiej eskalację presji, która z tygodnia na tydzień przyjmuje coraz ostrzejsze formy. Dlatego nie można wykluczyć kolejnych prowokacji, które mogą przybrać rozmaite formy. Mogą być to działania kinetyczne, prowokowanie realnego zagrożenia wobec funkcjonariuszy Straży Granicznej lub żołnierzy Wojska Polskiego. Inną formą nacisku może być prowokowanie zdarzeń mających na celu wywołanie emocji, które będą destabilizować debatę publiczną. Na przykład poprzez epatowanie w przestrzeni medialnej obrazami cierpienia lub śmierci imigrantów.

Czy w tym kontekście można powiedzieć, że decyzja o stanie wyjątkowym w pasie przygranicznym, była słuszna, czy niekonieczne?

Sektor bezpieczeństwa państwa polskiego zalecając podjęcie takiej decyzji, dysponował zapewne informacjami sugerującymi, że do eskalacji presji ze strony białoruskiej może dojść. Zdarzenia, które miały miejsce ostatnio, strzały na granicy, o których poinformowano na konferencji prasowej tylko dowodzą, jak bardzo ta sytuacja jest napięta. I że do eskalacji napięcia faktycznie dochodzi. Wydaje się więc, że decyzja o wprowadzeniu stanu wyjątkowego była wprost proporcjonalna do zagrożeń, które mogą na granicy z Białorusią wystąpić.

Przeczytaj też:

„Gdyby wyrok TK miał oznaczać polexit, w Unii nie byłoby już połowy państw, w tym Niemiec”

Wiec opozycji w obronie Unii. Tusk wybrał termin cynicznie czy przypadkowo?

Zdania odrębne sędziów TK. Tak argumentują spór o wyższość prawa unijnego nad krajowym

Francja i Luksemburg zaniepokojone wyrokiem TK. "Polski rząd igra z ogniem"


Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka