Wojna polsko-polska z polexitem w tle. Kaczyński ochoczo wszedł w narrację Tuska

prof. Antoni Dudek: Kaczyński i Tusk będą grać to samo co grali przez ostatnich kilkanaście lat. Fot. PAP/Radek Pietruszka
prof. Antoni Dudek: Kaczyński i Tusk będą grać to samo co grali przez ostatnich kilkanaście lat. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Kaczyński i Tusk będą grać to samo co grali przez ostatnich kilkanaście lat. I jeden będzie mobilizować wyborców wokół obrony Polski w Unii Europejskiej, drugi wokół obrony suwerenności. A centrum będzie się kurczyć dramatycznie, w sposób nieuchronny – mówi Salonowi 24 prof. Antoni Dudek, politolog i historyk, UKSW.

Czeka nas kolejny Czy werdykt Trybunału Konstytucyjnego doprowadzi do wzmocnienia polaryzacji polskiej sceny politycznej i jednocześnie to koniec marzeń tych, którzy liczyli na powstanie jakiegoś centrum, przełamanie wojny polsko-polskiej?

Prof. Antoni Dudek: Z całą pewnością. Odkąd Donald Tusk wrócił na scenę polityczną w Polsce jasno deklarował, że będzie stawiał na politykę europejską. Uświadamianie Polakom, że grozi im polexit. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ochoczo wszedł w tę narrację, podjął rękawicę. I zobaczymy kto wygra. Natomiast bez wątpienia nie ma miejsca na scenie politycznej na żadną siłę koncyliacyjną, centrową, dystansującą się od tego ostrego sporu. Obaj panowie będą grać na to samo co grali przez ostatnich kilkanaście lat. I jeden będzie mobilizować wyborców wokół obrony Polski w Unii Europejskiej, drugi wokół obrony suwerenności. A centrum będzie się kurczyć dramatycznie, w sposób nieuchronny.

Przeczytaj też:

Polskie rezerwy złota – mamy dużo, a będziemy mieć jeszcze więcej

Jeszcze niedawno wydawało się jednak, że jest całkiem spora grupa wyborców zmęczonych tą nieustanną wojenką. Jednocześnie było sporo tematów, jak zdrowie, kwestie przedsiębiorców, gdzie podziały przebiegają w poprzek. Duopol PO-PiS zdawał się być na etapie schyłkowym. Tymczasem wystarczyło jedno orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, by konflikt wrócił na stare koleiny. A ludzie interesują się głównie jednym tematem. Czy z punktu widzenia społecznego nie jest to trochę niepokojące?

To jest bardzo niepokojące. Ja jednak od dawna twierdzę, że od wielu lat żadna ze stron nie zajmuje się najistotniejszymi sprawami. Demografia, energetyka, kryzys hydrologiczny – to najważniejsze wyzwania, którym ani PiS, ani PO nie są w stanie sprostać. Ale cóż poradzimy na to, że większość teraz będzie ze sobą walczyć. Jedni bronić Trybunału, a drudzy mówić, że jest on nielegalny. Ta grupa, która jest zmęczona istnieje, ale nie stanowi na razie siły przeważającej wyborczo. Widać to po ostatnich wyborach prezydenckich, gdzie na końcu drogi byli pan Trzaskowski i pan Duda. A pozostali kandydaci, którzy próbowali jakoś inaczej definiować problemy, na końcu odpadli. Jak przychodzi do twardej weryfikacji wyborczej, to wyborcy umiarkowani albo zostają w domach, albo pomimo zastrzeżeń głosują na którąś stronę sporu. Szczególnie boleśnie doświadczył tego Władysław Kosiniak-Kamysz i w mniejszym stopniu Szymon Hołownia. Kosiniak-Kamysz próbował zaistnieć jako polityk środka, a wynik uzyskał katastrofalny. To wynika z naszej kultury politycznej. Polacy lubią się kłócić, a jak ktoś da im fajny temat do kłótni to się kłócą bardzo efektywnie i pracowicie.

A może grupa zmęczonych ciągłym sporem nie jest tak mała, ale jest zróżnicowana, podczas gdy partyjne plemiona mogą się łatwiej ze swoimi formacjami identyfikować?

Oczywiście, ta grupa „wypisująca” się z wojny polsko-polskiej jest zróżnicowana, poza tym brakuje im charyzmatycznego lidera. I nie zanosi się na to, by było inaczej. Próbował tym liderem być Szymon Hołownia, ale po powrocie Donalda Tuska został w tyle. I raczej czeka nas kolejny akt wojny polsko-polskiej z polexitem w tle. Tusk zbuduje na tym kampanię, a Kaczyński widać ochoczo w to wchodzi. Bo wyrok TK mógł zapaść znacznie później, jednak to prezes zdecydował, by sprawę przyspieszyć. Bo też ten podział jest w jego interesie. Psodziewać się możemy kolejnych ruchów eskalacyjnych. Kaczyńskiemu udało się zachować większość w Sejmie. Więc będzie się starał przelicytować Ziobrę w suwerennościowej retoryce. Bez względu na fatalne skutki, jakie będzie to miało dla naszej polityki zagranicznej.

Ostatnia kwestia – odejście na kilka lat Tuska z polskiej polityki przyniosło fatalne skutki dla PO. Zarówno były przewodniczący Rady Europejskiej, jak i Kaczyński, są coraz starsi. Emerytura prędzej czy później jest nieuchronna. Co wtedy – rozpad duopolu, ktoś te plemiona przejmie?

Po pierwsze to nie sądzę, by emerytura Kaczyńskiego bądź Tuska nastąpiło szybko. A wyrokowanie o tym, co stanie się za ileś lat nie ma sensu. Poza tym wokół Platformy i PiS-u wyrosły tak silne konglomeraty interesów, aparaty partyjne, że nie ulega wątpliwości, że będą chciały dalej dominować w polskiej polityce i toczyć tę wojnę. Oczywiście pytanie, na ile będzie to skuteczne. Na razie nic nie wskazuje na to, by ten duopol się załamał. I będzie chyba też funkcjonować jakiś czas po odejściu z polityki Tuska i Kaczyńskiego.

Przeczytaj też:

„Gdyby wyrok TK miał oznaczać polexit, w Unii nie byłoby już połowy państw, w tym Niemiec”

Wiec opozycji w obronie Unii. Tusk wybrał termin cynicznie czy przypadkowo?

Zdania odrębne sędziów TK. Tak argumentują spór o wyższość prawa unijnego nad krajowym

Francja i Luksemburg zaniepokojone wyrokiem TK. "Polski rząd igra z ogniem"


Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka