PO zebrała 100 tys. podpisów za likwidacją TVP. "Wszystko zależy od Tuska"

TVP do likwidacji? PO nie złożyła projektu, mimo 100 tys. podpisów!
TVP do likwidacji? PO nie złożyła projektu, mimo 100 tys. podpisów!
Platforma Obywatelska zdobyła wymagane 100 tys. podpisów pod obywatelskim projektem o likwidacji TVP Info. Projekt nie trafił jednak jeszcze do Sejmu... I jak na razie nie wiadomo, kiedy trafi.

Delegalizacja TVP Info to pomysł, który wyszedł jesienią ubiegłego roku. W lutym bieżącego roku Borysa Budki i Rafał Trzaskowski zaczęli zbierać podpisy pod obywatelskim projektem ustawy w sprawie likwidacji TVP Info.

Początki nie były łatwe

Początkowo udało się zebrać jedynie 7 tysięcy podpisów. Ówczesny szef PO uzasadniał wówczas, że TVP Info „zamiast rzetelnej informacji mamy fabrykę hejtu, nienawiści, ale przede wszystkim biuletyn partyjny zamiast normalnej telewizji informacyjnej”.

- Telewizję publiczną należy zbudować od nowa, trzeba przywrócić standardy rzetelnego dziennikarstwa - stwierdził Budka.

- To jest w pewnym sensie możliwość opowiedzenia się właśnie za prawdą. To jest demonstracja, na którą namawiamy naszych obywateli sprzeciwu wobec tej manipulacji, która nas zalewa z tak zwanej telewizji publicznej - tłumaczył Rafał Trzaskowski, inicjując zbiórkę.

Termin zbiórki podpisów minął w maju bieżącego roku. W związku z pandemią nie udało się wówczas zdobyć wymaganej liczby, dlatego w czerwcu partia ponownie spróbowała swoich sił. 

- Nastąpił restart akcji. Po pandemicznym wyciszeniu, gdy nie można było ich zbierać, ruszyliśmy na nowo z akcją, podpisy zbierane są w rozmaitych miejscach w kraju, idzie to bardzo dobrze. Jestem pewien, że zmieścimy się w terminie i zbierzemy 100 tys. podpisów do lipca - tłumaczył wówczas Jan Grabiec w rozmowie z portalem Wirtualne Media.

Zobacz: To będą nowi ministrowie w rządzie PiS. Kaczyński oficjalnie potwierdził

Zebrano 100 tys.

We wtorek Rafał Trzaskowski przekazał w rozmowie z portalem, że zebrano wymaganą ilość podpisów - 100 tys.

- Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, kiedy projekt trafi do Parlamentu - przyznał.

Wygląda jednak na to, że PO potraktuje projekt jak asa w rękawie - zagra nim w odpowiednim momencie.

- Zgodnie z prawem komitet ma czas na dostarczenie ich do Parlamentu do końca pandemii, plus miesiąc, jeśli dobrze pamiętam. Mamy więc sporo czasu, który załatwiło nam PiS. Moim zdaniem ten projekt będzie trzymany w zanadrzu w oczekiwaniu na właściwy moment, by wyjąć projekt i zanieść do Sejmu - tłumaczył Grabiec w rozmowie z portalem.

Właściwy moment ma nadejść, kiedy sprawa nadużyć będzie ewidentna.

- Co jakiś czas wybuchają przecież skandale z manipulacjami telewizji publicznej, może więc komitet czeka na moment, gdy pewien punkt w tych manipulacjach zostanie przekroczony, by wówczas posłużyć się projektem - tłumaczył Grabiec.

Tusk położył rękę na projekcie

Media donoszą, jakoby to Tusk miał decydować o tym, kiedy partia wyciągnie projekt z rękawa. Dziennikarz Radia Nowy Świat Klaudiusz Slezak stwierdził, że termin, kiedy PO zagra swoją kartą zależy od kilku rzeczy.

- Tu jest kilka składowych. Składowa pierwsza, w zasadzie najważniejsza, to wyczucie Donalda Tuska, kiedy będzie odpowiedni moment na „rozmrożenie” ustawy. Jednak kiedy będzie odpowiedni moment dla Donalda Tuska – tego nikt nie wie. W tej chwili Tusk wrócił do pomysłu partii na poły wodzowskiej. Mówi np., że ma być manifestacja, wszyscy się dziwią pomysłowi, a jednak manifestacja się odbywa. Wszystko będzie wiec zależało od tego, co Donald Tusk wymyśli z tym projektem i jak mu będzie pasowało - stwierdził.

Drugą składową ma być wewnętrzna rozgrywka w partii.

- Zapewnienia Tuska o miłości z Rafałem Trzaskowskim, opowiadania o wydzwanianiu do siebie - to wszystko jest fajne, tylko nie do końca prawdziwe. Kładąc szlaban na projekcie Tusk pokazuje, że to on jest teraz szefem, a wszystkie dotychczasowe, głupie pomysły idą w odstawkę - tłumaczył.

Podobnego zdania jest również rozmówca Wirtualnej Polski - anonimowy polityk PO.

- [Tusk - przyp. red.] uważa, że jest to politycznie mało opłacalne. Widział, że zbiórka podpisów w tej sprawie szła opornie, poza tym to nie jego pomysł, tylko Rafała. A Rafał wpływu na politykę Tuska nie ma żadnego - powiedział.

Jan Grabiec zaprzecza jednak tym wszystkim pogłoskom.

- Tusk niczego mnie zamraża. Nie słyszałem, by rozmawiał w jakikolwiek sposób na temat tego projektu z jego szefem, czyli Rafałem Trzaskowskim. Może czegoś nie wiem, ale nie wydaje mi się - stwierdził w rozmowie z Wirtualnymi Mediami

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka