Pracownicy handlu z Solidarności rozpoczną ostry protest? „Ludzie są rozwścieczeni”

Fot. Pixabay
Fot. Pixabay
Ludzie są rozwścieczeni. I nie wykluczam, że pojawimy się 4 listopada w Warszawie. I pójdziemy pod ambasady Niemiec, Francji, może Portugalii. Na pewno pod siedziby organizacji pracodawców. Nasze podstawowe postulaty to wolne niedziele, wyższe płace i zwiększenie zatrudnienia – mówi Salonowi24 Alfred Bujara, szef sekcji handlowej NSZZ Solidarność.

Głośno zrobiło się o Pana pomyśle, aby sklepy nie tylko były zamknięte w niedzielę, ale też by w dni powszednie były czynne krócej. Dlaczego?

Alfred Bujara: W czasie pandemii czas pracy sklepów został radykalnie wydłużony. Pracownicy wychodzą czasem z pracy o pierwszej, drugiej w nocy. To najczęściej kobiety. I nikogo nie interesuje jak mają dotrzeć do domu. Nie ma żadnego uzasadnienia do tego, by wydłużać czas pracy. Bo dziś problemem jeśli chodzi o jakość obsługi w sklepie nie jest czas pracy tego sklepu, ale brak pracowników. W tej chwili ci ludzie pracują wielozadaniowo, robią wszystko od niedzieli do niedzieli. Czytam dziś, że w Brukseli sklepy mogą być czynne od 6.00 do 20.00, a do 21.00 w piątek lub dzień przed świętem państwowym. Jeśli chodzi o czas pracy mamy w Polsce wolną amerykankę. Tak być nie może. Są w Europie kraje, w których określają to układy zbiorowe. U nas pracodawcy nie chcą takich układów podpisywać. Proszę pójść do sklepu. Tam jest koszmar, nie ma kto obsługiwać!

Przeczytaj też:

Kolejne 100 ton złota w zasobach NBP – ambitne plany zwiększenia rezerw złota

Chciał zamknięcia sklepów w niedzielę, teraz chce, by były krócej czynne w tygodniu

Problemem jest brak chętnych do pracy?

Gdyby dobrze płacili, to ten pracownik by był. Bo płace wyglądają zupełnie inaczej, niż przedstawiają to sieci handlowe. Nie ma nawet chętnych studentów.

Od kilku lat obowiązuje duże ograniczenie handlu w niedzielę i święta. Jak ocenia Pan w praktyce obowiązywanie tego przepisu, o który, jako Solidarność, zabiegaliście?

Kilka lat temu podnosiliśmy, że problemem są wyjątki, które w ustawie zostały wprowadzone. Nie trzeba być wróżbitą, by widzieć, że skoro będą furtki, to niektórzy z tych furtek skorzystają. I sprawdziło się. Są sklepy, które funkcjonowały jako placówki pocztowe. Były wprawdzie zapewnienia, że te sklepy, które przekształcą się w placówki pocztowe będą działać na zasadzie dobrowolności. Czyli jak ktoś nie będzie chciał, to w niedzielę pracować nie będzie musiał. Ale dziś, ponieważ jest za mało pracowników, jest to obligatoryjne – pracownicy chcą, czy nie chcą, w niedzielę pracować muszą. Ludzie są rozwścieczeni. I nie wykluczam, że pojawimy się 4 listopada w Warszawie. I pójdziemy pod ambasady Niemiec, Francji, może Portugalii. Na pewno pod siedziby organizacji pracodawców. Nasze podstawowe postulaty to wolne niedziele, wyższe płace i zwiększenie zatrudnienia. Przede wszystkim chcemy do powrotu godzin otwarcia sklepów takiego, jak przed pandemią, a więc do godzin 21.00 – 22.00.

Czarnek: Nauczyciel pracuje 40 godzin i tyle będzie pracował. Ani godziny dłużej



Lubię to! Skomentuj73 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka