"Mogą zginąć nasi obywatele. Sytuacja śmiertelnie niebezpieczna, grozi klasyczną wojną"

Kuźnica. Fot. PAP
Kuźnica. Fot. PAP
Migranci są przebierani w białoruskie mundury. Gdyby przekroczyli granice, nagle nie wiedzielibyśmy, którzy z nich są migrantami, uchodźcami, a którzy żołnierzami obcego państwa. Na tym polegają wojny Putina, że zaciera się granice między wojskowymi a przebierańcami – mówi Salonowi 24 prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog Uniwersytet Łódzki.

I leżałby wzywając pomocy, a polska Straż Graniczna pewnie byłaby krytykowana za zostawienie wykrwawiającego się rodaka na granicy. A udzielenie pomocy, polegające na przejściu umundurowanych żołnierzy przez granice oznaczałoby incydent zbrojny. Tego część mediów nie rozumie. Dlatego oczywiście dziennikarzy należy dopuścić, ale na zasadzie bardzo ostrej procedury akredytacyjnej. Tym, co do których istniałoby uzasadnione podejrzenie, że mogą sprawiać zagrożenie dla naszych funkcjonariuszy, powinno się takiej akredytacji odmówić.

Nikt, poza jakimiś skrajnymi przypadkami nie uważa, że granicy nie należy chronić. Ale też nikt normalny nie może przejść obojętnie wobec ludzkiej tragedii, szczególnie gdy cierpią kobiety, dzieci. Kościół katolicki mówi o korytarzach humanitarnych, pomocy punktowej dla tych najbardziej potrzebujących. Czy jest to możliwe?

Moim zdaniem to niestety nierealne. Nie ma na granicy ziemi niczyjej! Te osoby znajdują się na terenie Białorusi. Polska proponowała wysłanie konwojów humanitarnych na granice i nie może siłą ich tam przerzucić, jeśli nie będzie zgody ze strony białoruskiej. Nasze służby nie mogą działać na terenie obcego państwa. Jeszcze jedno: wpuszczenie imigrantów doprowadzi do "zasysania" ich. Jak mówił Napoleon, nie należy na wojnie czynić tego, co życzy sobie nieprzyjaciel.

Pytanie, czy chcemy by o tym, kto przekroczy nasze granice decydowali Putin z Łukaszenką. Oczywiście, że nie chcemy. Pamiętajmy, że ci ludzie są przebierani w białoruskie mundury. Że gdyby przekroczyli granice, nagle nie wiedzielibyśmy, którzy z nich są migrantami, uchodźcami, a którzy żołnierzami obcego państwa. Na tym polegają wojny Putina, że zaciera się granice między wojskowymi a przebierańcami. Jakby doszło do sforsowania granicy to zaczęli by ginąć polscy obywatele. To dla nas śmiertelne zagrożenie. I przykład Donbasu pokazuje, że gdy traci się kontrole nad swoim terytorium to oddaje się nie żadnym biednym ludziom, którzy też w takiej sytuacji cierpią, ale bandytom.

Są rysowane rozmaite scenariusze. Między innymi taki, że Rosja chce w ten sposób Putin chce w pewnym momencie zyskać status mediatora, ale też, że chce napięcie na granicy polsko-białoruskiej wykorzystać, by odwrócić uwagę od planów pełnowymiarowego ataku na Ukrainę?

Wszystkie scenariusze są możliwe. Uważam, że żadna decyzja nie została podjęta. Kreml ma rozmaite plany, warianty. Analizuje reakcje zachodu. Pol roku temu ostre stanowisko Waszyngtonu mogłoby wystarczyć. Teraz to za mało. Potrzeba czynów - zdecydowanych reakcji, nie słów.

Czy w najczarniejszym scenariuszu możliwy jest atak na Polskę?

Oczywiście, że tak. Nie pełnowymiarowy, nie od razu. To na pewno będzie proces, powolne testowanie, przesuwanie granic. Jeśli Rosja będzie mieć ułatwione zadanie, pójdzie dalej. Jeśli napotka opór, to się cofnie. Ale wszystko jest możliwe.

Przeczytaj też:

Śmierć 20-letniego Syryjczyka na granicy. Żołnierze białoruscy próbowali zniszczyć zaporę

Siedlce: W parku znaleziono skatowanego zakonnika. Nie żyje

Biden skomentował sytuację na granicy białorusko-polskiej. Kamiński: To ważne słowa

„Patronat nad Marszem Niepodległości może oznaczać strategiczny zwrot w polityce PiS”


Lubię to! Skomentuj78 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo