Niemiecki dziennikarz zapytał Morawieckiego o słowa Kaczyńskiego o "budowaniu IV Rzeszy"

PAP/EPA/CLEMENS BILAN
PAP/EPA/CLEMENS BILAN
W niedzielę w Warszawie premier Morawiecki spotkał się z nowym kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. Wśród tematów spotkania były m.in. sytuacja na polsko-białoruskiej granicy, na Ukrainie czy kwestie dotyczące Unii Europejskiej.

Po spotkaniu politycy wzięli udział w konferencji prasowej, podczas której dziennikarz "Sueddeutsche Zeitung" Daniel Broessler zapytał Morawieckiego, jak ocenia "europejską część umowy koalicyjnej nowego rządu Niemiec".

– Wicepremier Kaczyński rzekomo nazwał to "przygotowaniem do IV Rzeszy". Czy takie jest stanowisko rządu polskiego? – pytał.

Pytanie dotyczyło słów, które miały paść z ust Jarosława Kaczyńskiego podczas posiedzenia klubu parlamentarnego PiS.

Morawiecki: rozmawiałem o tym z Scholzem

– Pierwsza część pytania pana redaktora dotyczyła różnego rodzaju inspiracji i aspiracji ujętych w umowie koalicyjnej niemieckich partnerów rządowych. Ja te fragmenty przeczytałem również i tam znajduje się zapis dotyczący federalizacji Europy, czyli takiego centralizmu demokratycznego, centralizmu biurokratycznego. My to tak odbieramy – tłumaczył Morawiecki.

Premier dodał również, że rozmawiał o tym z kanclerzem Scholzem.

– Wspomniałem o tym, jak my patrzymy na to. Europa będzie silna, kiedy będzie Europą suwerennych państw, Europą ojczyzn. Będzie silna, kiedy będziemy się, wszystkie kraje, specjalizować w różnych sprawach, w różnych branżach, jak to dzisiaj jest – stwierdził Morawiecki i dodał, że "glajszachtowanie, urawniłowka to nie są dobre metody działania".

– Jednocześnie pokreśliłem też, że bardzo cenimy naszą suwerenność, naszą niepodległość. Europa odniosła niebywały sukces, dlatego że zintegrowała w dużym stopniu swoje obszary gospodarcze – oświadczył premier.

Spotkanie Morawieckiego z Scholzem

Szef polskiego rządu podczas wspólnej konferencji docenił fakt, że Polska jest jednym z pierwszych krajów, które Scholz odwiedził po objęciu urzędu.

– To jest taki sygnał, znak, że będzie pan chciał jak najbliżej współpracować z nami przy realizacji naszych wspólnych projektów, ale także przy mierzeniu się z różnymi wyzwaniami, które są przed nami – powiedział Morawiecki.

Poinformował, że przedstawił kanclerzowi zmieniającą się taktykę reżimu Alaksandra Łukaszenki wobec sztucznie wywołanego kryzysu migracyjnego na polsko-białoruskiej granicy i używania ludzi jako żywych tarcz.

Morawiecki zwracał uwagę, że "granica musi być szczelna po to, by UE mogła się bronić i mogła sama decydować o swoim przyszłym losie". Podkreślił, że z Scholzem omówił również "przyszłe możliwe scenariusze", kwestie potencjalnych sankcji dla Białorusi, które będą dyskutowane na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej.

Sprawa Ukrainy

Odnosząc się do sytuacji na Ukrainie premier zaznaczył, że jest to bezpośredni sąsiad Polski, który w wyniku otwarcia nowego połączenia gazowego Nord Stream 2 jest w trudniejszej sytuacji.

– Także my jesteśmy w trudniejszej sytuacji: Polska, Słowacja, kraje wschodniej części UE mogą podlegać szantażom Rosji – powiedział.

Morawiecki wskazał, że Polska budując gazociąg bałtycki uniezależnia się od Rosji, ale Ukraina jest w całości zależna, jeśli chodzi o gaz i inne nośniki energii.

– Bardzo byśmy nie chcieli, aby Ukraina podlegała szantażowi ze strony Rosji, bo to będzie oznaczało destabilizację na wschodniej flance NATO, wschodniej flance UE" - podkreślił. "Zwróciłem uwagę panu kanclerzowi na to, jakimi ryzykami obarczone jest otwarcie gazociągu Nord Stream 2 i jak mocno spełnia się - niestety - nasz scenariusz, przed którym przestrzegaliśmy, że ryzyka dla Ukrainy mogą się znacząco zaostrzyć – powiedział szef rządu.

Jak relacjonował, z Scholzem omówił także kwestię energetyki w UE.

– Polityka klimatyczna jest absolutnie priorytetowa dla Niemiec – przyznał.

– Jednak my wskazujemy na te elementy, które dzisiaj powodują problem dla ludzi, dla gospodarstw domowych. Dzisiaj energia dla ludzi jest coraz droższa – zauważył Morawiecki.

– Szantaż gazowy prowadzi do wzrostu inflacji, prowadzi do podniesienia cen dla zwykłych gospodarstw domowych. Nie chcemy, żeby ludzie cierpieli na skutek takich zmian. Monopolistyczne praktyki Gazpromu to jedno, a coraz wyższe ceny uprawnień do emisji CO2 - czyli tzw. system ETS - to druga przyczyna rosnących cen energii – wskazał premier.

Zapowiedział, że na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej zaproponuje, by tylko "te podmioty, które muszą otrzymywać uprawnienia do emisji CO2, były podmiotami handlu na tym rynku".

WP

Czytaj dalej:

Lubię to! Skomentuj53 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka