Do silnych eksplozji doszło w Charkowie na południowym wschodzie Ukrainy, ale też w zachodniej części - odnotowano wybuch w Iwano-Frankiwsku. Lokalne źródła donosiły też o niepokojącej sytuacji w Kijowie.
Zobacz:
- Generał wskazuje na sprytny manewr Rosjan. Odwołał się do Katynia
- Rosjanie wykopują zwłoki. Zdaniem Ukrainy chodzi im o jedno
- Uchodźcy z Ukrainy mają problem ze szczepieniami. Statystyki są dramatyczne
Nocne eksplozje w Kijowie
Podobne odgłosy pocisków słychać było w Chersoniu. Według deputowanej do Najwyższej Rady Ukrainy Lesii Vasylenko, nie ma wątpliwości, że nocne ataki ze strony Rosjan są odwetem za zatopienie krążownika "Moskwa" - największego okrętu, jakim dysponowała Rosja na Morzu Czarnym.
- Trzy eksplozje w Kijowie w tej chwili. Jedna po drugiej. Ostrzeżenie o nalocie jest włączone od godziny. Najprawdopodobniej Putin się wściekł z powodu zatonięcia Moskwy. No cóż, po prostu będziemy nadal irytować Rosję - zaznaczyła Vasylenko.
Irytacja w rosyjskiej tubie propagandowej
W publicznej stacji Rossija-1 propagandyści zastanawiali się, jak zareagować na zatopienie krążownika Moskwa. Prowadząca program zasugerowała pytaniem, że mamy do czynienia z Trzecią Wojną Światową. - To atak na nasze terytorium, które jest wypowiedzeniem wojny! Absolutna przyczyna wojny, nie oszukujmy się - postawił sprawę jasno gość telewizji.
- To koniec "operacji specjalnej". Ostatniej nocy zaatakowano naszą ojczyznę. To jest nasz okręt. Nie powinniśmy myśleć, jak zareagować, tylko kiedy - kontynuował publicysta w rosyjskiej stacji. Jak dodał, rozwiązaniem byłoby zbombardowanie Kijowa - po to, by zachodni politycy nie przyjeżdżali do Wołodymyra Zełenskiego. W tym czasie, gdy padały te słowa, pokazano delegację prezydentów na czele z Andrzejem Dudą na dworcu w stolicy Ukrainy.
W trakcie audycji poirytowani uczestnicy wpadli na pomysł zbombardowania torów kolejowych u naszego sąsiada - tak, by nie trafiały tam dostawy broni NATO z Polski.
GW



Komentarze
Pokaż komentarze (86)