Zjednoczona Prawica stoi przed wielkim dylematem. Jedna decyzja wywoła wiele konsekwencji

Warszawa, 25.05.2022. Prezes PiS Jarosław Kaczyński (C) w otoczeniu polityków partii na sali obrad w pierwszym dniu posiedzenia Sejmu w Warszawie, 25 bm. Sejm zajmie się m.in. projektem noweli ustawy o Sądzie Najwyższym. (mr) PAP/Leszek Szymański
Warszawa, 25.05.2022. Prezes PiS Jarosław Kaczyński (C) w otoczeniu polityków partii na sali obrad w pierwszym dniu posiedzenia Sejmu w Warszawie, 25 bm. Sejm zajmie się m.in. projektem noweli ustawy o Sądzie Najwyższym. (mr) PAP/Leszek Szymański
Zjednoczona Prawica stoi przed dylematem. Czy pieniędzmi z UE uczciwie wesprzeć wszystkie samorządy, czy też postawić na te sobie życzliwe. Co by wzmocniło lokalnie partię rządzącą, ale bardzo negatywnie wpłynęło na wizerunek rządu – mówi Salonowi 24 prof. Wawrzyniec Konarski, politolog, rektor Akademii Biznesu i Finansow Vistula.

Coraz więcej wskazuje na koniec serialu pt. konflikt z Brukselą, Polska najpewniej dostanie środki z Krajowego Planu Odbudowy. Będzie to sukces rządu, czy niekoniecznie?

Wawrzyniec Konarski: Będzie to sukces, ale niepełny i zawężający pole manewru, bo następuje zdecydowanie zbyt późno. To powinno być zrobione wcześniej, bo cała ta zabawa, przepychanka w Brukseli szkodziła wizerunkowi Polski. Dobrze, że te decyzje o łagodzeniu napięć z Brukselą zapadły. Te środk pozykane z UE mają niebagatelne znaczenie, ale szkoda, że tak długo to trwało.

Przeczytaj też:

Premier w Davos o dostawach niemieckiej broni. "Bez niej Rosjanie doprowadzą do tragedii"

Pieniądze z KPO to jednak ogromne środki. Są doniesienia, że rząd będzie przed wyborami dosypywał pieniądze kolejnym grupom, dzięki czemu zyska ich przychylność. Faktycznie tak będzie, czy może już ludzie są przyzwyczajeni  a nowe programy i transfery tym razem nie zadziałają?

Wszelkie formy "podsypywania" różnym grupom, mają charakter reaktywny. Poza tym na zyski z KPO liczą dwie grupy, przedsiębiorcy i samorządowcy. Aby ich potrzeby zaspokoić rząd powinien działać obiektywnie. Tymczasem wiemy, że rząd często ma zamiary nie do końca uczciwe. Bo dotąd zwykle dotowani byli przedsiębiorcy nienastawieni opozycyjnie wobec rządu. I w trakcie pandemii, gdy rząd przedstawiał kolejne tarcze, również wiele środowisk przedsiębiorczych było bardzo krytycznie nastawionych do tych rozwiązań. Jeszcze bardziej widać to w sferze samorządowej. Wiemy, że na poziomie samorządów Zjednoczona Prawica nie ma takich aktywów, jakie by chciała. I jeśli teraz ulegnie pokusie, by wesprzeć środkami z UE samorządy propisowskie, wpłynie to fatalnie na wizerunek rządu. Zjednoczona Prawica stoi przed dylematem. Czy uczciwie wesprzeć wszystkie samorządy, czy też postawić na te sobie życzliwe. Co byłoby wzmocnieniem partii rządzącej, ale wpłynęłoby negatywnie na wizerunek rządu.

Te ogromne środki to jednak, szczególnie w kontekście zbliżających się wyborów, szansa. I tu pytanie, jak powinna zareagować opozycja. Znów toczy się spór o to, czy ma iść pod wspólnym szyldem, szerokim blokiem, czy może jednak kilka list byłoby lepszym – z punktu widzenia opozycji – rozwiązaniem?

Tu problem jest złożony. Bo jeśli za najważniejszy uznamy cel strategiczny, czyli odsunięcie Prawa i Sprawiedliwości od władzy, wygranie wyborów, taka lista miałaby sens. Z drugiej strony, oczywiście różnice pomiędzy poszczególnymi formacjami są ogromne i budowa jednej listy w tym kontekście może być bardzo trudna. Szczególnie w sytuacji, gdy Donald Tusk jest – co tu dużo mówić – nie przez wszystkich innych graczy traktowany jako element jednoczący. W dodatku prowadził dość prowokacyjne działania wobec innych podmiotów, głównie Lewicy i ruchu Szymona Hołowni. W tym kontekście budowanie wspólnej listy może być uznane trochę jako działanie na siłę. Reasumując – jeśli miałaby jedna lista powstać i osiągnąć sukces, na kompromis musiałyby pójść wszystkie podmioty ją tworzące. Ustąpić musiałaby też Koalicja Obywatelska. Ustępstwa muszą być wzajemne. W żadnym wypadku nie może być tak, że wszyscy ustępują na rzecz Koalicji Obywatelskiej i Donalda Tuska.

Czyli raczej jedna lista jest mało realna?

Jeśli poszczególne formacje dogadają się i będzie perspektywa na stworzenie wspólnego, zgodnego rządu, to ma to sens. Jeśli sojusz miałby się rozlecieć zanim taki rząd by powstał, to nie ma najmniejszego sensu . Aby jednak taka współpraca mogła być realna, rozmowy musiałyby zacząć się jak najwcześniej.

Przeczytaj też:

Powszechny dostęp do broni receptą na rosyjskie zagrożenie? „Obrona to także obywatele”

Duda w Kijowie: Granica polsko-ukraińska ma łączyć, a nie dzielić

Stołeczny radny chce usunięcia słowa "Lenin" z Pałacu Kultury i Nauki


Lubię to! Skomentuj45 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka