Polska kupi południowokoreańską broń. Czołgi dostarczy znana firma motoryzacyjna

Zdjęcie promocyjne K2 Black Panther. Fot. Wikipedia
Zdjęcie promocyjne K2 Black Panther. Fot. Wikipedia
Kupujemy południowokoreańską broń. Będzie to 48 samolotów myśliwskich FA-50 oraz co najmniej 180 czołgów K2 - informuje wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Polska kupi południowokoreańską broń

Błaszczak w rozmowie z tygodnikiem "Sieci" poinformował, że Polska kupi południowokoreańską broń. Będzie to 48 samolotów myśliwskich FA-50 oraz "czarne pantery", czyli czołgi K2.

- Już w tym roku trafią do nas pierwsze egzemplarze, w sumie w pierwszej partii ma to być 180 czołgów; docelowo te czołgi będą produkowane w Polsce - zapowiedział.

Szef MON podkreślił, że nowy sprzęt będzie testowany w wojsku, a nie w zakładach przemysłowych i żołnierze będą mogli wskazać, co należy zmienić.

- Byłem z wizytą w Seulu, prezydent Andrzej Duda prowadził na marginesie szczytu NATO rozmowę ze swoim odpowiednikiem z Korei Południowej. Ta współpraca przebiega bardzo dobrze - ocenia Mariusz Błaszczak.

Oba kraje podpisały wtedy podstawowe porozumienie o współpracy energetycznej (krok do zamówienia na energię jądrową).

Zobacz: Waszczykowski: Propozycja Niemiec przejdzie do historii. Całe pokolenia będą się śmiać

Kontrakt o wartości powyżej 7 mld dolarów

Japoński portal branżowy grandfleet.info podaje, że pod koniec tego miesiąca Polska ma podpisać z Koreą Południową umowę na zakup sprzętu o wartości ponad 7 mld USD, przy czym Polska ma podobno pozyskać co najmniej 580 sztuk K2 i 48 sztuk FA-50. Być może jest to pomyłka, skoro minister mówi o 180 czołgach. Sam kontrakt krótkoterminowy to ok. 4 mld USD.

Czołgi K2 w Wojsku Polskim mają służyć razem z Abramsami. Pod koniec maja, podczas wizyty w Korei Południowej polska delegacja pod przewodnictwem szefa MON rozmawiała o możliwościach współpracy z prezesem i przedstawicielami kadry kierowniczej koncernu zbrojeniowego KAI - Korea Aerospace Industries.


Współpraca z Hyundai Rotem

O możliwościach nawiązania współpracy szef MON rozmawiał także z Lee Yong-Bae, Prezesem Hyundai Rotem - południowokoreańskiej firmy działającej w branży obronnej.

Koncern Hyundai Rotem zaproponował polskiej armii dostosowany do jej potrzeb model K2 wraz z pełnym transferem technologii. Proponowany dla Polski K2PL byłby wydłużony o jedną parę kół nośnych z 6 do 7, co umożliwiłoby wzmocnienie opancerzenia wieży i kadłuba oraz prawdopodobnie umieszczenie magazynu amunicji dodatkowej pomiędzy przedziałem silnika a przedziałem bojowym. W oryginalnym K2 amunicja drugiego rzutu znajduje się obok stanowiska kierowcy.

Hyundai Rotem w zamian za zamówienie K2 obiecał również współpracę (tj. inwestycje) z polskim przemysłem w wielu dziedzinach, w tym w zakresie kolei dużych prędkości, motoryzacji (technologia w pełni autonomicznej jazdy, technologia pojazdów elektrycznych i napędzanych wodorem) oraz produkcji energii wodorowej obsługiwanej przez jego spółkę-matkę Hyundai Motor Group. Jeśli te umowy rzeczywiście zostaną podpisane, byłoby to wielkie osiągnięcie dla koreańskiego przemysłu - pisze japoński portal.



Samolot FA-50 przypomina F-16

Inspektor Sił Powietrznych w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dyw. Jacek Pszczoła powiedział, że południowokoreańskie samoloty FA-50 to lekkie, wielozadaniowe maszyny bazujące na F-16. Dodał, że FA-50 to lekki, dwumiejscowy samolot wielozadaniowy bardzo podobny do F-16 tylko trochę mniejszy.

Generał wyjaśnił, że FA-50 jest lżejszy od F-16 o prawie 4 tony i może wziąć mniej uzbrojenia. Dodał, że jeżeli chodzi o layout kokpitu, to praktycznie jest taki sam jak w F-16 z tym samym elektronicznym system sterowania "fly-by-wire". - Strona koreańska zapewnia nas, że pilot przeszkolony na F-16 potrzebuje sześciu godzin, żeby zacząć samodzielnie latać na FA-50 - powiedział gen. Pszczoła.

Samoloty FA-50 będą zintegrowane w systemie z naszymi F-16. Zwrócił uwagę, że przełoży się to także na niższe koszty szkolenia pilotów. - Mamy w zamyśle, żeby transferować lotników poprzez FA-50 na F-16 czy F-35 i koszty szkolenia będą dwukrotnie niższe (...). Umiejętności nabyte na FA-50 jak najbardziej będą wykorzystane potem przy przeszkoleniu na F-16 czy w przyszłości na F-35 - podkreślił.

Przekazał też, że FA-50 dla Polski to będą nowe maszyny. Generał zapowiedział, że pierwsza ich partia "dość szybko" przybędzie do Polski, ale nie podał żadnych szczegółów

ja

Czytaj także:

Kaczyński: Bez mojej zgody premiera nie dałoby się odwołać

Adam Glapiński złożył obietnicę. Sposób na obniżenie inflacji

Stało się, rząd upadł. Włochy w kryzysie, szykują się przyspieszone wybory

Rosjanie szturmują europejski kraj. Miejsca w autokarach wolne dopiero na połowę sierpnia

Francuski profesor: "Życie we Francji to w porównaniu z Polską piekło na ziemi"





Lubię to! Skomentuj174 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo