Kaczyński o największym problemie w rozmowach z Brukselą

Jarosław Kaczyński uważa, że KE żąda od nas, żeby został złamany porządek konstytucyjny w Polsce. Fot. PAP/Krzysztof Świderski
Jarosław Kaczyński uważa, że KE żąda od nas, żeby został złamany porządek konstytucyjny w Polsce. Fot. PAP/Krzysztof Świderski
- W negocjacjach z Brukselą stosujemy zasadę elastyczności, jeśli mielibyśmy absolutną pewność, że pieniądze z KPO i z budżetu głównego do nas popłyną, to rozważylibyśmy pewne posunięcia; granicą jednak jest nasza konstytucja, której nie możemy złamać – powiedział PAP Jarosław Kaczyński.

Lider partii rządzącej w rozmowie z PAP odniósł się też m.in. do niemieckiej propozycji dotyczącej przekazania Polsce systemu obrony przeciwlotniczej Patriot, do wniosku opozycji o odwołanie szefa MS Zbigniewa Ziobro oraz ataków na prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka.

Kaczyński o przewrocie śląskim sejmiku: Będziemy się zabezpieczali przed tego rodzaju błędami


PAP: W poniedziałek PiS straciło większość w sejmiku woj. śląskiego. Jak Pan przyjął decyzje marszałka Jakuba Chełstowskiego o przejściu na "drugą stronę"?


Prezes PiS Jarosław Kaczyński: Nie ukrywam, było to zaskoczenie mocno nieprzyjemne, ale cóż, takie rzeczy się zdarzają. Jeżeli pan Chełstowski chce być od następnej kadencji, a w końcu do wyborów samorządowych zostało troszeczkę więcej niż rok, w opozycji na Śląsku, to wybrał drogę dobrą, celną.

Z tej sytuacji trochę się też śmieję. Pamiętam co się działo na Śląsku, gdy w 2018 r. pan Wojciech Kałuża przeszedł do nas. Teraz przeszły aż cztery osoby, może nie wprost do Platformy, ale wiadomo, że ruch "Tak! Dla Polski" jest to przybudówka PO, i jakoś nie słyszę głosów oburzenia, wstrząsu moralnego nie widzę po drugiej stronie.

Zobacz też:  Konsekwencje utraty Śląska przez PiS. Ekspert: Zmiana partii traktowana jest jako "zdrada"

PAP: Ale jaka jest przyczyna, że marszałek Chełstowski zdecydował się odejść?

J.K.: Cóż, jakieś lokalne sprawy, być może nie tylko o politycznym charakterze. Może nawet jakieś sprawy osobiste. Ale moja wiedza jest niewielka.

PAP: Sekretarz generalny PiS Krzysztof Sobolewski wspominał, że kierownictwo PiS będzie z zaistniałej sytuacji wyciągało daleko idące wnioski. Czego należy się spodziewać?

J.K.: Musimy uważniej obserwować różnych ludzi, którzy są wysuwani na wysokie, bardzo ważne stanowiska. Na pewno będziemy się zabezpieczali przed tego rodzaju błędami. Będziemy się jeszcze bardziej przyglądali różnego rodzaju powiązaniom, bo to często wpływa na sytuację. A wiemy, że tu nie wszystko było tak, jak można było sądzić.

PAP: Nie obawia się Pan, że podobna sytuacja może się powtórzyć w innym województwie lub w Sejmie?

J.K.: Jeśli chodzi o Sejm, to są to marzenia opozycji. Jeśli o regionalne sprawy, to nie chcę w tej chwili mówić, że nic w tej sprawie nie może się zdarzyć, bo są ludzie silniejsi i słabsi. Ci słabsi, jeśli jest taki napór propagandy jak w tej chwili, to odpadają. Zawsze występuje słabość i występuje siła, dobrze będzie, żeby tej słabości było bardzo niewiele. Nic oczywiście nie można wykluczyć, ale nie ma tu jakichś większych obaw.

Kaczyński: KE żąda od nas, żeby został złamany porządek konstytucyjny w Polsce


PAP: A są obawy, jeśli chodzi o środki z Krajowego Planu Odbudowy?

J.K.: Niewątpliwie pieniądze z Unii Europejskiej by nam się przydały dla podtrzymania szybkiego rozwoju Polski. Choć Polska dzisiaj rozwija się tylko w niewielkiej mierze dzięki środkom europejskim. Ale zawsze – że tak powiem – czym więcej, tym lepiej.

PAP: Póki co, pieniędzy nie otrzymaliśmy. Minister ds. UE Szymon Szynkowski vel Sęk kontynuuje rozmowy na temat odblokowania środków z KPO. Pójdziemy na ustępstwa z Brukselą?

J.K.: Największym problemem w rozmowach z Brukselą nie są nasze propozycje, ale wiarygodność drugiej strony. To jest pytanie, czy tam w ogóle chodzi o jakieś konkretne sprawy, czy wyłącznie o to, aby pomóc radykalnie opozycji w zwycięstwie, w uzyskaniu optymalnego z punktu widzenia głównie Niemiec wyniku wyborczego; PO to partia niemiecka, ciągle to powtarzam.

Komisja Europejska żąda od nas, żeby został złamany porządek konstytucyjny w Polsce. To pokazuje jaki jest rzeczywisty stosunek UE do praworządności, do suwerenności, do traktatów.

Tu przede wszystkim jest pytanie o gwarancje. Mieliśmy uznanie KPO, mamy wszystkie podstawy do tego, żeby nam wypłacono pieniądze z KPO, ale widać nie pomagają oficjalne deklaracje składane w Polsce przez szefową KE Ursulę von der Leyen. Mamy do czynienia z zasadą kto silniejszy, ten lepszy. To jest zasada, która z całą pewnością w pewnym momencie doprowadzi do jakiegoś ciężkiego kryzysu, jeśli wręcz nie do tragedii, ale tam rozum śpi. Choć powtarzam, my ciągle jesteśmy elastyczni.

PAP: I na czym to polega?

J.K.: Na tym, że z nimi rozmawiamy, choć te pieniądze po prostu nam się należą i to powinno być od dawna oczywiste.

Jeśli mielibyśmy absolutną pewność, że pieniądze z KPO i z budżetu głównego do nas popłyną i że nie będą już później kwestionowane, to rozważylibyśmy pewne posunięcia, granicą jednak jest nasza konstytucja, której nie możemy złamać.

Prezes PiS: Lepiej byłoby, żeby Niemcy przekazały sprzęt Ukraińcom


PAP: W niedzielę minister obrony Niemiec Christine Lambrecht zaproponowała wsparcie dla Polski obejmujące systemy obrony przeciwlotniczej Patriot i myśliwce Eurofighter. Jak ocenia Pan tę propozycję? Czy zmienia ona postrzeganie Niemiec - jeśli chodzi o zaangażowanie w konflikt na Ukrainie?

J.K.: Propozycja z całą pewnością jest interesująca. Zaznaczam, że wyrażam tu mój własny, osobisty pogląd, ale uważam, że dla bezpieczeństwa Polski najlepiej byłoby gdyby Niemcy przekazali ten sprzęt Ukraińcom, przeszkolili ukraińskie załogi, z zastrzeżeniem, że baterie miałyby być rozlokowane na zachodzie Ukrainy. Wówczas pozwalałoby to zapewne skuteczniej, niż przy pomocy S-300, zestrzeliwać rakiety przeciwnika. Z drugiej strony uchroniłoby to nas przed tego rodzaju wydarzeniami, jak to, które miało miejsce w Przewodowie. Jednocześnie, gdyby Rosjanie postanowili nas zaatakować, to też byłaby dla nas ochrona.

Takie rozwiązanie uznałbym za optymalne i pokazujące, że Niemcy dokonują rzeczywistej zmiany postawy, a nie pewnego aktu o charakterze propagandowym.

PAP: Jeśli jesteśmy przy Ukrainie, to jak Pan przyjął informację o powołaniu Andrija Melnyka na stanowisko wiceszefa MSZ tego kraju?


J.K.: Odpowiem krótko - powiedzmy sobie, że się nie cieszę.

Lubię to! Skomentuj63 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka