Kaczyński i Tusk mają identyczny problem. Może mieć kluczowe znaczenie przy wyborach

Jarosław Kaczyński niskim zaufaniem"cieszy się" od wielu lat. Główny konkurent mu  dorównuje Fot. PAP/Marcin Obara
Jarosław Kaczyński niskim zaufaniem"cieszy się" od wielu lat. Główny konkurent mu dorównuje Fot. PAP/Marcin Obara
Przy ewentualnej wspólnej liście przed wyborami argument o zaufaniu może się okazać istotny. Bo partie mające ten wspólny blok mogą powiedzieć: "Dobrze, uznajemy wiodącą rolę PO w koalicji. Ale liderem wspólnego bloku powinien zostać Szymon Hołownia, bo w przeciwieństwie do byłego premiera cieszy się sporym zaufaniem społecznym". Takie rozwiązanie byłoby do zaakceptowania nie tylko przez przedstawicieli Polski 2050, ale też przez polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Lewicy – mówi Salonowi 24 prof. Jarosław Flis, socjolog, Uniwersytet Jagielloński.

Badanie CBOS dotyczące zaufania do polityków w listopadzie wskazuje na to, że wciąż złe wyniki ma Jarosław Kaczyński, ale jeszcze gorsze Donald Tusk. A lepiej wypadają prezydent Andrzej Duda czy premier Mateusz Morawiecki. Zaufanie do szefa rządu jest chyba zaskoczeniem, biorąc pod uwagę i drożyznę, i ostatnią krytykę. Zacznijmy od tego, na ile taki sondaż jest wiarygodny?

Prof. Jarosław Flis: Jest wiarygodny, badania CBOS są wprawdzie zawsze lekko przechylone na stronę rządową, ale pokrywają się z innymi, chociażby IBRIS. Sam wynik też nie jest zaskoczeniem. Bo Jarosław Kaczyński i Donald Tusk przez lata w polityce narobili sobie wrogów. Zresztą niskie zaufanie do prezesa PiS nie jest nowością – przecież już w 2015 roku Jarosław Kaczyński schował się w kampanii wyborczej za Andrzejem Dudą i Beatą Szydło. Potem, w 2019 i 2020 roku, też raczej twarzami kampanii byli Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki. Pewnym zaskoczeniem jest faktycznie wysokie zaufanie do premiera pomimo kłopotów. Ale też widzimy, że Polacy ufają tym, którzy są widoczni, ale nie mają realnego wpływu na swoje partie. I nie objeżdżają w tym momencie Polski.

Przeczytaj też:  Nowy sondaż wyborczy. Sytuacja zaczyna się wyrównywać

W polityce nieraz już było tak, że politycy cieszący się dużym zaufaniem społecznym wybory przegrywali. A ci z elektoratem negatywnym odnosili sukcesy. Czy w ogóle te sondaże zaufania mają sens?

Są pewnym sygnałem dla polityków. Jarosław Kaczyński już ma doświadczenie, wycofywał się z pierwszego szeregu, stawiając na mniej ogranych polityków. Donald Tusk chyba gorzej znosi te sondaże. W PO wszyscy byli pewni, że będzie wunderwaffe, które da władzę całej opozycji. Tymczasem choć opozycja powoli zyskuje w sondażach, elektorat negatywny lidera jest spory.

Większe poparcie od Tuska ma między innymi Szymon Hołownia. Czy może to być argument na przykład przeciwko tworzeniu wspólnej  listy, albo przy tworzeniu koalicji już po wyborach?

Przy budowie koalicji po wyborach liczyć się będzie arytmetyka. Ale przy ewentualnej wspólnej liście argument o zaufaniu może się okazać istotny. Bo partie mające ten wspólny blok budować mogą podważyć przywództwo Tuska. Powiedzieć: "OK, uznajemy wiodącą rolę PO w koalicji. Ale liderem wspólnego bloku powinien zostać Szymon Hołownia, bo w przeciwieństwie do byłego premiera cieszy się sporym zaufaniem społecznym. Nie ma takiego elektoratu negatywnego". Mogą pojawić się postulaty, aby Tusk się schował na czas kampanii. Takie rozwiązanie, z liderem Hołownią, byłoby bardziej do zaakceptowania nie tylko przez – co zrozumiałe – przedstawicieli Polski 2050. Ale też przez polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego oraz Lewicy.

Możliwym scenariuszem jest też start oddzielnych bloków. W samym PO Tusk też ma konkurenta – dużym zaufaniem cieszy się Rafał Trzaskowski. Jednak Jarosław Kaczyński też miał takich polityków u siebie, a przez lata utrzymał pozycję lidera?

Sytuacja Jarosława Kaczyńskiego była łatwiejsza. Bo nawet, gdy pojawił się ktoś z dużym poparciem, jego pozycja nie była zbyt mocna. Donald Tusk nie może Rafała Trzaskowskiego odwołać, do tego partia jest umocowana mocno w samorządach, sejmikach, innych niż Warszawa miastach wojewódzkich. PiS miał raptem dwa miasta prezydenckie, ale nie wojewódzkie. Chodzi o prezydentów Płocka i Radomia, którzy zresztą stracili stanowiska. Miał jednego marszałka. Więc pozycja PiS była dużo słabsza niż PO. Ale dzięki temu prezes Jarosław Kaczyński nie miał żadnej poważnej konkurencji.

Rozmawiał Przemysław Harczuk

Przeczytaj też:

Protesty antycovidowe w Chinach nabierają rozpędu. Pobity i aresztowany dziennikarz BBC

Pojedynek Messi - Lewandowski. Argentyńskie media obawiają się reprezentacji Polski

Alarmujące dane. Polacy unikają badań jak ognia

Rząd zaprezentował działania osłonowe. Walka z inflacją na 2023 rok










Lubię to! Skomentuj33 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka