Naimski: Rosjanie wpływają na polską politykę
Zdaniem Naimskiego komisja ds. badania rosyjskich wpływów jest bardzo potrzebna. - Miejmy nadzieję, że będzie funkcjonowała w taki sposób, żeby doprowadzić od rezultatów widocznych dla wszystkich. Dlatego że te wpływy rosyjskie były i są. Trzeba się przed nimi bronić, zabezpieczać - powiedział były wiceminister gospodarki i były pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej.
Robert Mazurek pytał rozmówcę, ile czasu zajmie zbadanie rosyjskich wpływów w Polsce.
- To zależy od głębokości tego badania, od zakresu komisji, od zakresu działania, które komisja będzie miała narzucone. Komisja - według tego planu, który teraz jest - jest komisją państwową, a nie parlamentarną, nie sejmową, w związku z czym ma nieokreślony czas działania, a nie ograniczony tylko do jednej kadencji Sejmu. W związku z tym wybory październikowe nie ograniczają działania komisji - zaznaczył Naimski. Sądzę, że niektóre kwestie związane z rosyjską obecnością są ewidentne i tak naprawdę wystarczy je zebrać i upublicznić - podsumował.
Komisja powinna zbadać sprawę śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej
Zdaniem wiceministra rosyjskie wpływy widać np. poprzez ingerencję w działania gospodarcze. - To jest sytuacja, w której niekorzystne dla Polski porozumienia gospodarcze były podpisywane i wiemy o tym - mówił.
Chodzi o pakiet umów gazowych, które negocjował wtedy premier Waldemar Pawlak i jego współpracownicy, ale także porozumienia energetyczne, dotyczące prądu. Ponadto Naimski uważa, ze komisja weryfikacyjna powinna zbadać kwestie związane ze śledztwem smoleńskim, dlaczego zostało oddane Rosjanom, a komisja Millera jako punkt odniesienia przyjęła raport Anodiny i MAK.
- To są wpływy, a przyjmowanie tych nacisków w Polsce to jest właśnie to, czym powinna zajmować się komisja do badania wpływów rosyjskich w Polsce - dlaczego komisja Millera w taki sposób się zachowała - czy była głupia, czy była spłacona - podkreślał Naimski.
Naimski o Sterczewskim: Głupich nie sieją, a potem ich wykorzystują
Mazurek zapytał także swojego gościa o polskich polityków - agentów rosyjskich. Według Naimskiego to pytanie do służb kontrwywiadowczych. - Ja nie mam wiedzy na ten temat, natomiast można pokazywać działania niektórych polityków, które są niewątpliwie w interesie rosyjskim. Dlaczego oni to robią, to jest osobne pytanie. Dlaczego ten facet biegał pod granicą białoruską i robił cyrk? W czyim interesie to robił - swoim własnym, bo jest głupi? Jeśli jest głupi, to głupich nie sieją, a potem ich wykorzystują. Rosjanie i Białorusini niewątpliwie to wykorzystywali - wskazał b. wiceminister gospodarki.
W 2021 roku poseł KO Franciszek Sterczewski pojechał do Usnarza Górnego, na polsko-białoruskiej granicy, gdzie próbował przedostać się z pomocą dla koczujących tam uchodźców. W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać gonitwę posła Sterczewskiego i jego slalom między funkcjonariuszami w próbie przedarcia się do koczujących imigrantów.
Naimski dopytywany, czy zachowanie polityka KO było inspirowane przez Rosję, powtórzył, że tego typu działania wykorzystują później Mińsk i Moskwa. - Ludzie, którzy zajmują stanowiska publiczne, są posłami, pracują w mediach, powinni się chwilę zastanowić co robią, jakie są tego skutki - zaznaczył.
Jak dodał, jeśli działanie Sterczewskiego było nie intencjonalne, to znaczy, że jest głupi i nie nadaje się do tego, by zasiadać w Sejmie.
ja
(Zdjęcie: Były wiceminister gospodarki i były pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, fot. screenshot/RMF FM)
Czytaj także:
- Przełomowy wyrok TSUE ws. frankowiczów. Na to czekali
- Sprawa Krzysztofa Olewnika. Sąd nie potrafi ustalić kluczowej rzeczy
- PiS przechodzi do kontrofensywy. Ściągnie tłumy
- Szkolenia wojskowe dla Polaków. To badanie musi niepokoić





Komentarze
Pokaż komentarze (24)