Prigożyn na Białorusi
- Prigożyn leciał tym samolotem. Jest dziś na Białorusi. Tak jak obiecałem - powiedział dziś Aleksnader Łukaszenka, który spotkał się z białoruskim ministrem obrony narodowej i oficerami wojska. - Jeśli ich dowódcy przyjdą do nas i pomogą nam... To wielkie doświadczenie. Słuchaj, oni są na linii frontu, te oddziały szturmowe. Oni powiedzą nam, co jest teraz ważne - wskazał samozwańczy prezydent Białorusi, cytowany przez agencję "BelTA".
Łukaszenka zaprzeczył, by jego służby budowały obozy dla wagnerowców. - Zaproponowaliśmy im jedną z opuszczonych baz. Jest ogrodzenie, wszystko tam jest. Rozbijcie namioty. Pomożemy w każdy możliwy sposób. Dopóki nie zdecydują, co z tym zrobić - mówił. Zdementował też pogłoski, jakoby Białoruś w porozumieniu z Kremlem wykorzysta Prigożyna do destabilizacji sytuacji na granicy z Litwą, gdzie w lipcu odbędzie się ważny szczyt NATO.
"Nie będzie prowokacji"
- Nie idziemy w żadne prowokacje. Gdybyśmy potrzebowali prowokacji, to mam tysiące wojskowych na kierunku zachodnim. Wystarczy wydać rozkaz i zorganizują każdą akcję. Ale nie potrzebujemy jej. Po co nam ta prowokacja? Przestraszymy ich w Wilnie. I co z tego? Otrzymamy odpowiedź. Dlatego nie ma takiej potrzeby - zapewnił Łukaszenka.
Nie wiadomo, jaki los spotka Prigożyna na Białorusi. Niektóre media sugerują, że będzie mieszkał w hotelu bez okien ze względów bezpieczeństwa. Wielu rosyjskich notabli straciło w ostatnich latach życie po skokach z wysokości lub przy pomocy osób trzecich.
Fot. Jewgienij Prigożyn
GW







Komentarze
Pokaż komentarze (25)