fot. PAP/Marcin Obara
fot. PAP/Marcin Obara

Polska może zablokować szybką ścieżkę Ukrainy do UE. Jest ważny powód

Redakcja Redakcja Ukraina Obserwuj temat Obserwuj notkę 72
Odnowienie bezcłowego dostępu dla kilku ukraińskich towarów rolnych przez Komisję Europejską może zniechęcić niektóre państwa członkowskie do ewentualnego członkostwa Kijowa w UE - pisze na swojej stronie internetowej "Foreign Policy". W tym kontekście wymieniana jest Polska, gdzie odbywają się protesty rolników przeciwko zalewowi ukraińskiej żywności.

Ulgi handlowe dla Ukrainy nie podobają się Polsce

Po tym jak nastąpiła agresja Rosji na Ukrainę i zostały odcięte szlaki przez Morze Czarne, UE zaoferowała nadzwyczajne ulgi celne dla wielu ukraińskich towarów rolnych, aby mogły one podróżować drogą lądową do UE i handlować bez uszczerbku. Ukraina, która nie jest członkiem UE i znajduje się w środku wojny z Rosją, desperacko pragnie ulgi handlowej, która według niej jest warta ponad 1 miliard euro rocznie w bardzo potrzebnych dochodach z eksportu. Kwestią najbardziej sporną jest odnowienie bezcłowego dostępu dla takich towarów rolnych, takich jak jaja, drób, miód i kukurydza. Nie ma na to zgody wszystkich państw Wspólnoty.

O ile Komisja Europejska jest skłonna stosować nadal preferencyjną politykę handlową wobec Ukrainy, to kraje takie jak Polska. Węgry i Słowacja naciskają na ostrzejszą wersję ulg celnych dla Ukrainy, która ograniczyłaby ilość towarów rolnych, które ten kraj mógłby sprzedawać do Europy. Komisja Europejska i Parlament Europejski pracują nad coraz ostrzejszymi wersjami ulg celnych, z czego oczywiście nie jest zadowolone ukraińskie lobby rolnicze. 


Przez spór o handel poparcie dla Ukrainy w Polsce spadło

Oczekuje się, że po zakończeniu wojny Ukraina rozpocznie trwające dekadę starania o członkostwo w UE, ale ten krok wymaga zgody wszystkich obecnych państw członkowskich.

"Foreign Policy" pisze, że europejska próba zaoferowania Ukrainie najmniejszego ekonomicznego koła ratunkowego grozi "osłabieniem poparcia dla ostatecznego członkostwa tego kraju w UE poprzez rozgniewane grupy o dużych wpływach politycznych, które czują się zagrożone pojawieniem się nowego rywala handlowego". Portal wskazuje tutaj na Polskę, która na początku wojny bardzo wspierała Kijów w każdy możliwy sposób, ale w ostatnich miesiącach stała się o wiele bardziej powściągliwa w kwestii pomocy obronnej, ukraińskich uchodźców, ukraińskiej pszenicy i oczywiście członkostwa Ukrainy w UE.

- Mogę powiedzieć, że poparcie dla Ukrainy w Polsce naprawdę spadło. Spójrzmy na rozszerzenie, wsparcie dla uchodźców, a nawet broń - oceniła cytowana przez "FP" Isabell Hoffmann, ekspert ds. sondaży w Eupinions, niezależnej platformie europejskiej opinii publicznej. - Poparcie było niezwykle silne wcześniej i nadal jest silne dzisiaj. Ale osłabło znacznie i szybko - dodała. Jednym z głównych powodów tego spadku poparcia mają być protesty polskich rolników przeciwko zalewowi taniej ukraińskiej żywności.

Ukraińcy zależni od polskiego wsparcia, by wstąpić do UE

- Ta kwestia stała się bardzo toksyczna w polityce krajowej. W Polsce pojawia się coraz więcej krytycznych głosów - powiedział "FP" Piotr Buras, szef warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR). - To jest paradoks: Komisja Europejska mówi o bardziej stopniowej integracji z Ukrainą i jednolitym rynkiem, ale my mówimy o stopniowym zamykaniu jednolitego rynku dla Ukrainy.

Zdaniem Burasa uchylenie furtki poprzez ulgi handlowe spowodowało, że "technicznie rzecz biorąc, mamy pełne otwarcie jednolitego rynku dla ukraińskich produktów". - Ukraińcy powinni również, patrząc z Warszawy, być nieco bardziej ostrożni, gdy naciskają na większą liberalizację - powiedział Buras. - W ostatecznym rozrachunku Ukraińcy są zależni od polskiego wsparcia, aby dołączyć do UE - dodał rozmówca "Foreign Policy".

ja

Na zdjęciu Premier Polski Donald Tusk oraz premier Ukrainy Denys Szmyhal, fot. PAP/Marcin Obara

Czytaj także:

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka