Z Brukseli do Polski i ponownie do Brukseli
Trwa ustalanie list wyborczych do Parlamentu Europejskiego. Partie mają czas na ich ułożenie do 2 maja. Lista kandydatów z PSL do PE ma zostać podana najpóźniej do poniedziałku. Już teraz jednak wiadomo, że znajdzie się na niej minister rozwoju Krzysztof Hetman (TD-PSL). Decyzję o jego starcie potwierdził wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski.
– Myślę, że akurat w przypadku tego parlamentarzysty to jest jak najbardziej uprawnione i powiedziałbym zasłużone. Rezygnując z części kadencji w PE wrócił do kraju, wygrał mandat w trudnym okręgu, na ścianie wschodniej, więc pomógł i uprawdopodobnił zwycięstwo nad PiS – powiedział.
Krzysztof Hetman był europosłem obecnej kadencji PE; startował jednak w ubiegłorocznych wyborach do Sejmu z listy Trzeciej Drogi i uzyskał mandat posła. W rządzie Donalda Tuska został ministrem rozwoju i technologii.
"Jaki to ma sens?"
Krzysztof Hetman gościł w czwartek w TVN24. Prowadzący rozmowę Krzysztof Piasecki nie krył zaskoczenia decyzją Hetmana. – Po czterech miesiącach tego ministrowania mówi pan: a teraz jestem gotów wrócić do europarlamentu. Jaki to ma sens? – zapytał.
Hetman powiedział, że wystartował w wyborach parlamentarnych, bo uważał, że "to najważniejsze wybory po 1989 roku i nie może stać w roli kibica, zagrzewać koleżanek i kolegów do walki wyborczej, tylko musi wziąć w tym czynny udział".
Piasecki nie dawał spokoju Hetmanowi i próbował dopytać: – Czy to poważnie wygląda, że być może pięciu ministrów rządu poważnego kraju UE porzuca rząd, żeby być jednym z 705 europarlamentarzystów?
– Poważne są tematy, którymi będzie się zajmował Parlament Europejski w tej kolejnej kadencji. Po pierwsze, to będzie walka o ostatni wielki budżet dla Polski, po drugie rozstrzygną się sprawy kwestii wsparcia przemysłu obronnego, obronności i kwestii związanej z bezpieczeństwem Europy a także Polski – odparł minister rozwoju.
Tegoroczne wybory do PE odbędą się w różnych państwach UE 6-9 czerwca. Polacy 9 czerwca będą wybierać 53 posłów do Parlamentu Europejskiego.




Komentarze
Pokaż komentarze (30)