Sikorski przypomina wizytę Nawrockiego w Rosji
Do wpisu zamieszczonego 29 grudnia minister spraw zagranicznych dołączył fotografię Karola Nawrockiego, który jako ówczesny dyrektor Muzeum II Wojny Światowej spotkał się w Rosji z szefem Muzeum Zwycięstwa Aleksandrem Szkolnikiem. Sikorski zaznaczył, że po agresji na Ukrainę w 2014 roku sam nie zdecydowałby się na taki wyjazd. „Po Anschlussie Krymu ja bym nie pojechał do muzeum propagującego stalinowską wersję drugiej wojny światowej” – napisał.
Co robił Nawrocki w Moskwie
Rosyjskie muzeum relacjonowało wówczas, że polska delegacja zapoznała się z główną ekspozycją „Wyczyn i zwycięstwo wielkiego narodu”, obejrzała dioramy i film 3D „Droga do zwycięstwa”. Podczas spotkania wymieniono się prezentami i – jak podawano – rozmawiano o współpracy instytucji muzealnych. Cytowany przez stronę rosyjskiego muzeum Nawrocki miał mówić, że była to „cenna i interesująca wizyta”.
Kontrowersje wokół rosyjskiej narracji historycznej
Wątek wizyty wraca dziś w dużo ostrzejszym kontekście. Dyrektor muzeum Aleksandr Szkolnik od lat kojarzony jest z promowaniem przekazu korzystnego dla Kremla. Według ukraińskiego serwisu War Sanctions oraz niezależnych mediów Zachodu placówka organizuje wydarzenia i wystawy wzmacniające propagandę dotyczącą wojny w Ukrainie.
Na ekspozycjach pojawiają się odniesienia, które mają legitymizować rosyjską agresję, przedstawiając NATO jako wroga, a działania Moskwy jako „kontynuację historycznej misji”. Jednocześnie próbują relatywizować odpowiedzialność Rosji i wybielać obraz Armii Czerwonej.
Do tych właśnie wątków odwołał się Radosław Sikorski, sugerując, że reprezentant polskich władz nie powinien był pojawiać się w miejscu, które dzisiaj tak wyraźnie stało się narzędziem propagandy.
na zdjęciu: Prezydent RP Karol Nawrocki. fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
RD





Komentarze
Pokaż komentarze (198)