fot. PAP/Rafał Guz
fot. PAP/Rafał Guz

Zakończone wybory w Polsce2050 to dopiero początek konfliktu

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 41
Wspólna konferencja i uśmiechy nie kończą konfliktu w Polsce 2050 – przekonuje były europoseł Jacek Protasiewicz w nowym odcinku podcastu Salon24. Jego zdaniem wybory władz partii to dopiero początek brutalnej gry o wpływy, w której kluczową rolę odgrywa nie tylko nowa przewodnicząca Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, ale także Donald Tusk. W rozmowie padają ostrzeżenia przed „białymi rękawiczkami”, porównania do dawnych wojen w PO i gorzka diagnoza: polityka to dżungla, w której przetrwają tylko najsilniejsi.

Wspólna konferencja to za mało. „To była tylko grywka”

Protasiewicz nie ma wątpliwości, że wspólne wystąpienie Pauliny Henning-Kloski i Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nie oznacza końca problemów. Przypomina, że zostało ono poprzedzone wywiadem, w którym Henning-Kloska publicznie wskazała Szymon Hołownia jako naturalnego kandydata na wicepremiera – mimo że było wiadomo, iż Hołownia nie jest tą funkcją zainteresowany.

Zdaniem byłego europosła nie był to przypadek, lecz element wewnętrznej rozgrywki. Szybko pojawiła się odpowiedź: w pierwszych rekomendacjach do władz krajowych, składanych już na wniosek nowej przewodniczącej, zabrakło Henning-Kloski. To – jak podkreśla Protasiewicz – zapowiedź dalszych napięć, a nie ich wygaszenie. (ciąg dalszy artykułu pod materiałem wideo) 

Obejrzyj całą rozmowę na YouTube:


Rada Krajowa pokaże, kto naprawdę rządzi

Kluczowym momentem ma być posiedzenie Rady Krajowej Polski 2050 i wybór reszty zarządu. To wtedy okaże się, czy Pełczyńska-Nałęcz faktycznie przejęła stery, czy – jak ironicznie mówi Protasiewicz – będzie „jak brytyjska królowa: panuje, ale nie rządzi”.

Były europoseł zwraca uwagę, że w partiach takich jak Polska 2050 władza nie zawsze idzie w parze z formalnym stanowiskiem. Decyduje realne poparcie w klubie i to, po której stronie stanie „dwudziestka” posłów, gdy konflikt wejdzie w fazę otwartą.

Tusk gratuluje, ale pamięta. Analogii z 2010 roku jest więcej

Publiczne gratulacje złożone nowej przewodniczącej przez Donalda Tuska Protasiewicz ocenia bardzo sceptycznie. Przywołuje analogię z 2010 roku i konfliktem między Tuskiem a Grzegorz Schetyna po wyborze Bronisław Komorowski na prezydenta.

Wtedy także pojawiły się oficjalne gesty poparcia, za którymi kryła się głęboka niechęć i długotrwała wojna wewnętrzna. Zdaniem Protasiewicza dziś mechanizm jest podobny: Tusk nie znosi Pełczyńskiej-Nałęcz, nie akceptuje jej niezależności i będzie robił wszystko, by nie dopuścić do jej wzmocnienia – w tym do objęcia funkcji wicepremiera.

Polityka to dżungla. Nie każdy jest gotowy na tę walkę

W drugiej części rozmowy Protasiewicz szerzej opisuje mechanikę polityki jako „prawdziwego pola bitwy”. Jego zdaniem wielu ludzi wchodzi do Sejmu z dobrymi intencjami, nie zdając sobie sprawy z brutalnych reguł gry. Efekt? Szybkie zniknięcie w roli politycznych „backbencherów” albo rezygnacja po jednej kadencji.

Przywołuje przykłady znanych postaci, które po zetknięciu z realiami władzy uznały, że „polityka od środka wygląda gorzej niż z zewnątrz”. W tej logice Polska 2050 nie jest wyjątkiem, lecz kolejnym przypadkiem partii, w której idealizm zderza się z hierarchią, klanami i bezwzględną walką o wpływy.

Red.

fot. PAP/Rafał Guz

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj41 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo