Wspólna konferencja to za mało. „To była tylko grywka”
Protasiewicz nie ma wątpliwości, że wspólne wystąpienie Pauliny Henning-Kloski i Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nie oznacza końca problemów. Przypomina, że zostało ono poprzedzone wywiadem, w którym Henning-Kloska publicznie wskazała Szymon Hołownia jako naturalnego kandydata na wicepremiera – mimo że było wiadomo, iż Hołownia nie jest tą funkcją zainteresowany.
Zdaniem byłego europosła nie był to przypadek, lecz element wewnętrznej rozgrywki. Szybko pojawiła się odpowiedź: w pierwszych rekomendacjach do władz krajowych, składanych już na wniosek nowej przewodniczącej, zabrakło Henning-Kloski. To – jak podkreśla Protasiewicz – zapowiedź dalszych napięć, a nie ich wygaszenie. (ciąg dalszy artykułu pod materiałem wideo)
Obejrzyj całą rozmowę na YouTube:
Rada Krajowa pokaże, kto naprawdę rządzi
Kluczowym momentem ma być posiedzenie Rady Krajowej Polski 2050 i wybór reszty zarządu. To wtedy okaże się, czy Pełczyńska-Nałęcz faktycznie przejęła stery, czy – jak ironicznie mówi Protasiewicz – będzie „jak brytyjska królowa: panuje, ale nie rządzi”.
Były europoseł zwraca uwagę, że w partiach takich jak Polska 2050 władza nie zawsze idzie w parze z formalnym stanowiskiem. Decyduje realne poparcie w klubie i to, po której stronie stanie „dwudziestka” posłów, gdy konflikt wejdzie w fazę otwartą.
Tusk gratuluje, ale pamięta. Analogii z 2010 roku jest więcej
Publiczne gratulacje złożone nowej przewodniczącej przez Donalda Tuska Protasiewicz ocenia bardzo sceptycznie. Przywołuje analogię z 2010 roku i konfliktem między Tuskiem a Grzegorz Schetyna po wyborze Bronisław Komorowski na prezydenta.
Wtedy także pojawiły się oficjalne gesty poparcia, za którymi kryła się głęboka niechęć i długotrwała wojna wewnętrzna. Zdaniem Protasiewicza dziś mechanizm jest podobny: Tusk nie znosi Pełczyńskiej-Nałęcz, nie akceptuje jej niezależności i będzie robił wszystko, by nie dopuścić do jej wzmocnienia – w tym do objęcia funkcji wicepremiera.
Polityka to dżungla. Nie każdy jest gotowy na tę walkę
W drugiej części rozmowy Protasiewicz szerzej opisuje mechanikę polityki jako „prawdziwego pola bitwy”. Jego zdaniem wielu ludzi wchodzi do Sejmu z dobrymi intencjami, nie zdając sobie sprawy z brutalnych reguł gry. Efekt? Szybkie zniknięcie w roli politycznych „backbencherów” albo rezygnacja po jednej kadencji.
Przywołuje przykłady znanych postaci, które po zetknięciu z realiami władzy uznały, że „polityka od środka wygląda gorzej niż z zewnątrz”. W tej logice Polska 2050 nie jest wyjątkiem, lecz kolejnym przypadkiem partii, w której idealizm zderza się z hierarchią, klanami i bezwzględną walką o wpływy.
Red.
fot. PAP/Rafał Guz


Komentarze
Pokaż komentarze (41)