Gdynia świętuje 100 lat od nadania praw miejskich
Gdynia świętuje 100 lat od nadania praw miejskich

100 lat Gdyni. Tak powstało polskie "okno na świat"

Redakcja Redakcja Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 68
Zanim powstał port i miasto, Gdynia funkcjonowała jako rozwijająca się wieś zróżnicowana społecznie - mówi PAP dr Tomasz Rembalski z Uniwersytetu Gdańskiego. Dodał, że zamożni gospodarze mieszkali w murowanych domach, działały cegielnie, tartaki i rzemiosło. 10 lutego br. Gdynia świętuje setną rocznicę nadania praw miejskich.

Polska Agencja Prasowa: Jak wyglądała Gdynia zanim rozpoczęła się jej gwałtowna urbanizacja w XX wieku?

Dr Tomasz Rembalski: Wbrew obiegowym mitom nie była to bajkowa osada biednych rybaków. Gdynia była zwyczajną wsią o typowym, jak na Pomorze, standardzie — zdecydowanie nie była „zabitą dechami dziurą”. Była to miejscowość rozwijająca się, szczególnie od momentu poprowadzenia przez nią linii kolejowej w 1870 roku.

Punktem zwrotnym okazała się jednak budowa przystanku kolejowego w latach 90. XIX wieku, o którą wystąpili sami mieszkańcy. Ułatwiło to handel produktami rolnymi i rybami, a także umożliwiło napływ turystów.

Setna rocznica praw miejskich: jaka była Gdynia przed portem?

Jak więc wyglądała ta wieś w praktyce?

Z zachowanych materiałów dziennikarskich z okresu decyzji o budowie portu znamy głównie obrazy skrajnej biedy — walące się chałupy, lepianki kryte słomą. Takie obrazy są prawdziwe, ale przedstawiają jedynie najuboższych mieszkańców.

W każdej wsi istniał wyraźny podział społeczny. Trzon społeczności stanowili gospodarze, czyli po kaszubsku gburzy. Wśród nich byli zarówno Kaszubi, jak i Niemcy. Mieli oni robotników rolnych, na Pomorzu nazywanych po prostu chłopami.

Czyli zdjęcia krążące dziś m.in. w internecie pokazują tylko fragment rzeczywistości?

Dokładnie tak. Te fotografie były nośne propagandowo — z jednej strony rozwieszane na plaży sieci rybackie, z drugiej waląca się chałupa. Pasowało to do narracji o Polsce budującej „swój Nowy Jork”.


Jaka więc była Gdynia u schyłku XIX wieku?

Była to standardowa pomorska wieś okresu zaboru pruskiego. Zamożni mieszkańcy mieszkali w murowanych domach krytych dachówką lub w popularnych od lat 80. XIX wieku domach z erklem, pokrytych papą. Budownictwo było zunifikowane — istniała tzw. policja budowlana, która udostępniała gotowe projekty.

Czym zajmowali się mieszkańcy?

Najwięcej było rolników, ale nie brakowało innych zajęć. Funkcjonowały aż cztery karczmy — co świadczy o tym, że we wsi sporo się działo. Działały co najmniej dwie cegielnie: jedna w rejonie dzisiejszej galerii handlowej, druga u podnóża Kamiennej Góry.

Był też tartak parowy, wapniarnia oraz podstawowe rzemiosła: kowal, piekarz, dwóch rzeźników. Ponadto były dwie szkoły (katolicka i ewangelicka), agencja pocztowa z telegrafem i telefonem, stacja kolejowa, od 1908 r. Ochotnicza Straż Pożarna, a także dwudziestu trzech rybaków. W 1904 r. powstał dom kuracyjny, a do wybuchu I wojny światowej kilka dalszych pensjonatów wzdłuż nowej alei Kuracyjnej (obecnie ul. 10 Lutego).

Dlaczego właśnie tutaj zdecydowano się zbudować port?

Po traktacie wersalskim Polska otrzymała bardzo krótki odcinek wybrzeża. Inżynier Tadeusz Wenda analizował kilka lokalizacji. Rozważano m.in. Puck, Wielką Wieś (dzisiejsze Władysławowo), a nawet Tczew z przekopem do morza — co jednak przekraczało możliwości finansowe państwa.

Puck odpadał ze względu na niekorzystne prądy morskie wymagające stałego pogłębiania. W przypadku Jeziora Żarnowieckiego problemem była bliskość granicy z Niemcami i obawy o bezpieczeństwo.

Wenda uznał, że teren między Oksywiem a Gdynią ma bardzo dobrą redę i korzystne warunki hydrologiczne. Dodatkowym atutem była Pradolina Kaszubska — rozległe łąki należące w dużej części do jednego majątku, możliwe do jednorazowego wykupu, gdyż spekulacje gruntami w tamtym czasie nie należały do rzadkości.

PAP: Niektórzy bardzo się na tym wzbogacili.

Tak, zdarzali się pośrednicy, którzy wykupywali ziemię od Kaszubów za bezcen. Jedni mieszkańcy na tym stracili, inni zyskali całkiem sporo.

100 lat temu ruszyła budowa polskiego "okna na świat"

Jak długo trwała budowa portu?

Port tymczasowy zaczęto budować w 1921 r., w czasie, gdy wojna polsko-bolszewicka dobiegła końca. Konieczność wybudowania portu wynikała z trudności rozładunku zaopatrzenia wojskowego z Francji w porcie gdańskim. W 1922 r. po długich debatach Sejm przyjął ustawę w sprawie budowy „portu morskiego przy Gdyni na Pomorzu”. Uroczyste poświęcenie portu tymczasowego przy udziale najwyższych władz RP miało miejsce 23 kwietnia 1923 r. W 1924 r. ruszyły prace przy budowie właściwego portu. Uroczyste otwarcie miało charakter symboliczny, ponieważ port rozbudowywano jeszcze przez wiele lat — baseny portowe powstawały w głąb lądu, a nawet w czasie II wojny światowej Niemcy prowadzili dalszą rozbudowę.

Kim byli pierwsi mieszkańcy miasta Gdyni?

Powstała prawdziwa mozaika społeczna. Najwięcej osadników pochodziło z Pomorza i Wielkopolski. Później napływali także ludzie z centralnej Polski, Galicji i dawnych Kresów, choć stanowili mniejszość. Wśród inteligencji proporcje wyglądały inaczej — w zaborze pruskim było jej niewiele, natomiast Galicja miała jej nadmiar.

 Czym zajmowali się pierwsi gdynianie?

Przede wszystkim byli to robotnicy. Gdynia funkcjonowała jako „polskie eldorado”, choć szybko okazało się, że potrzebni są głównie fachowcy. Wielu przyjezdnych, którzy nie znaleźli pracy, wracało w rodzinne strony.


Jak wyglądał proces osiedlania się?

Do miasta przyjeżdżali głównie młodzi mężczyźni, co spowodowało zachwianie proporcji między płciami. Gdy komuś udało się zdobyć pracę i mieszkanie, dopiero wtedy sprowadzał do Gdyni żonę. Potwierdzają to księgi metrykalne — mężczyźni pochodzący z kaszubskich parafii figurowali już jako mieszkańcy Gdyni, choć ślub brali jeszcze w miejscu pochodzenia, po czym osiedlali się w mieście na stałe.

Które wydarzenie najmocniej ukształtowało Gdynię?

Zdecydowanie decyzja o budowie portu. Bez niej Gdynia by nie powstała. Była to decyzja polityczna — gdyby Gdańsk znalazł się w granicach Polski, nie byłoby potrzeby budowy nowego portu. W takim wariancie Gdynia byłaby raczej miejscowością wypoczynkową, czymś pomiędzy Sopotem a Rumią, pełniącą funkcję zaplecza dla aglomeracji gdańskiej.

Jaką rolę odegrała Gdynia w budowaniu niezależności gospodarczej II Rzeczypospolitej?

Była kluczowa. Polska miała trudne relacje z sąsiadami — z Niemcami, Rosją Radziecką i Litwą — a port w Gdyni stał się jedynym realnym „oknem na świat”.

Dlatego do dziś żywy pozostaje mit Gdyni jako morskiej stolicy II Rzeczypospolitej. Miasto rzeczywiście odegrało w okresie międzywojennym fundamentalną rolę w funkcjonowaniu młodego państw.

Rozmawiał Piotr Mirowicz (PAP)

Fot: Gdynia świętuje 100 lat od nadania praw miejskich / gdynia.pl

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj68 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (68)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo