Rachunki za ogrzewanie nawet o 300 proc. wyższe
Jeszcze do niedawna mieszkańcy 55-metrowych mieszkań płacili za ciepło ok. 1800 zł. W lutym rachunki wzrosły do niemal 2900 zł. Dla części rodzin oznacza to podwyżkę o około 1000 zł miesięcznie. O swojej sytuacji opowiedzieli dziennikarzom "Interwencji" Polsat News.
– Jak można od razu podwyższyć o tysiąc złotych, kiedy mamy takie niskie emerytury? – mówiła z oburzeniem jedna z mieszkanek, która wraz z mężem utrzymuje się z dwóch świadczeń w wysokości 1830 zł i 1950 zł netto. Małżeństwo musiało wziąć kredyt, by opłacić pierwszą ratę rachunków za ogrzewanie.
Osiedle podłączone jest do lokalnej elektrociepłowni, która powstała dekadę temu. Inwestycja była współfinansowana ze środków unijnych i miała zapewnić mieszkańcom tańsze ciepło po likwidacji pieców węglowych. Do końca 2024 roku ceny były w miarę stabilne. W styczniu ubiegłego roku nadeszły jednak podwyżki.
Dlaczego ceny ogrzewania tak wzrosły?
Przedstawiciel spółki GI City Therm tłumaczył w "Interwencji" że głównym powodem jest wysoki koszt zakupu gazu oraz koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa. Firma obsługuje zaledwie 16 obiektów, co generuje – jak podaje – około 20 proc. strat przesyłowych, które zgodnie z wytycznymi URE muszą zostać uwzględnione w taryfie.
- Jako firma ciepłownicza doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że te podwyżki będą znaczące, bo doskonale wiedzieliśmy, za ile kupujemy gaz, jakie mamy koszty firmy. Przy uwzględnieniu, że mamy tylko 16 odbiorców, czyli 16 obiektów, ponosimy określone straty na przesyle. One są na poziomie 20 procent. Zgodnie z wytycznymi URE, my te straty musimy przekładać do taryfy - stwierdził w "Interwencji" Rafał Kosecki z zarządu spółki GI City Therm.
Spółka zapowiada obniżkę cen po przeprowadzonych audytach, jednak – jak podkreśla – nie będzie to redukcja o połowę. Argumentowano też, że jako prywatne przedsiębiorstwo nie może liczyć na wsparcie samorządowe i musi brać pod uwagę realia rynkowe. Mieszkańcy próbują ubiegać się o dodatki mieszkaniowe, jednak wielu z nich przekracza kryteria dochodowe lub metrażowe.
Grzejnik elektryczny może być tańszy niż ciepłownia
Według Bartłomieja Derskiego z portalu WysokieNapiecie.pl, cytowanego przez Polsat News, obecna taryfa w Skórczu – 1,40 zł za 1 kWh ciepła brutto – jest skrajnie wysoka. Dla porównania w innych gazowych elektrociepłowniach w Polsce stawki wynoszą około 0,40 zł za 1 kWh.
Zdaniem eksperta przy takiej cenie nawet zwykły grzejnik olejowy lub elektryczny może okazać się tańszym rozwiązaniem niż centralne ogrzewanie z lokalnej sieci.
Zmiana sposobu ogrzewania wiąże się jednak z wypowiedzeniem umowy z ciepłownią – mieszkańcy mają na to pół roku. Burmistrz Skórcza analizuje alternatywy, w tym powrót do ogrzewania olejowego lub budowę przyblokowych kotłowni gazowych w kontenerach.
Fot. Pixabay/zdj. ilustracyjne
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze (74)