NBP kupuje złoto jak nikt na świecie. Cel: 700 ton

Redakcja Redakcja Inwestycje Obserwuj temat Obserwuj notkę 2
Jeszcze 30 lat temu mieliśmy 14 ton złota. Dziś mamy 550 ton, więcej niż Europejski Bank Centralny. NBP jest największym kupującym złoto na świecie i nie zamierza zwalniać. Cel to 700 ton i miejsce w światowej dziesiątce.

Trzydzieści lat i 536 ton różnicy

W 1996 roku polskie rezerwy złota liczyły zaledwie 14 ton. W 2016 roku było to 102 tony. Przez kolejne lata stan ten praktycznie się nie zmieniał. Skala wzrostu w ostatniej dekadzie jest bezprecedensowa w najnowszej historii polskich finansów publicznych.

Przełom nastąpił w 2018 roku, gdy NBP podjął strategiczną decyzję o rozszerzeniu rezerw. W ciągu zaledwie dwóch lat zasób wzrósł ze 100 do 228 ton. Od 2022 roku tempo zakupów gwałtownie przyspieszyło: 358 ton w 2023 roku, 448 ton na koniec 2024 roku, ponad 550 ton dziś.

Dlaczego złoto, a nie dewizy

Złoto nie jest niczyjego zobowiązaniem. Nie można go zablokować jedną decyzją administracyjną obcego państwa, nie traci wartości przez inflację, nie zależy od polityki żadnego banku centralnego. Rośnie dokładnie wtedy, gdy inne aktywa tracą, w warunkach kryzysów finansowych i politycznych.

"Złoto to filar zaufania do naszej gospodarki i waluty" — powiedział Adam Glapiński, prezes NBP.

Jest jednak druga strona tego wyboru. W odróżnieniu od obligacji skarbowych złoto nie generuje bieżących dochodów. Większy udział kruszcu w rezerwach to wybór bezpieczeństwa kosztem potencjalnej rentowności. NBP świadomie przyjął taką filozofię, traktując złoto nie jako inwestycję, lecz jako polisę ubezpieczeniową państwa.


Polska nie jest wyjątkiem. Świat odchodzi od dolara

Ostatnie lata przyniosły rekordowe zakupy złota przez banki centralne na całym świecie. Chiny, Indie, Turcja i inne państwa konsekwentnie zwiększają rezerwy kruszcu, dążąc do większej dywersyfikacji i uniezależnienia się od aktywów denominowanych w dolarze. W tym sensie Polska nie była wyjątkiem, lecz częścią szerszego globalnego trendu.

Grzegorz Dróżdż, analityk Conotoxia, cytowany przez Euronews Business, stwierdził: "Tempo zakupów złota przez NBP przewyższyło nawet największe gospodarki." Polska stała się globalnym punktem odniesienia w dyskusji o strategii rezerwowej banków centralnych.

Liczby mówią same za siebie. NBP posiada 550 ton złota. Europejski Bank Centralny, odpowiedzialny za politykę pieniężną 20 państw strefy euro, ma 506 ton. Portugalia: 382 tony. Wielka Brytania: 310 ton. Polska jest największym posiadaczem złota w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Dla porównania: Niemcy mają 3352 tony, USA ponad 8100 ton, Francja 2437 ton, Włochy 2452 tony. Polska nie konkuruje z nimi skalą absolutną, ale pod względem dynamiki zakupów nie ma sobie równych. W samym 2025 roku NBP kupił ponad 104 tony złota, więcej niż jakikolwiek inny bank centralny na świecie.

Gdzie składowane jest polskie złoto

Przez lata większość polskich rezerw przechowywana była za granicą, głównie w Banku Anglii w Londynie i Rezerwie Federalnej w Nowym Jorku. Jesienią 2019 roku z Londynu przewieziono do kraju 100 ton złota w ośmiu transportach, po tysiąc sztab każdy. Transport setek ton kruszcu był przedsięwzięciem logistycznym o wysokim stopniu zabezpieczeń, ale miał też wymiar symboliczny. Polska zwiększyła bezpośrednią kontrolę nad kluczowym aktywem.


Na koniec 2024 roku w Polsce leżało blisko 105 ton, a ponad 343 tony pozostawały za granicą. Glapiński zapowiedział, że docelowo złoto będzie rozłożone równo: po jednej trzeciej w Polsce, Londynie i Nowym Jorku. Oznacza to, że z Londynu do kraju trafi kolejne kilkadziesiąt ton.

Nowy cel: 700 ton złota

W styczniu tego roku Zarząd NBP podjął uchwałę o zwiększeniu rezerw złota do 700 ton. To wejście do elitarnej dziesiątki największych posiadaczy złota na świecie, obok USA, Niemiec, Włoch, Francji, Rosji, Chin, Szwajcarii, Indii i Japonii.

"Narodowy Bank Polski podjął decyzję o dalszym zwiększeniu rezerw złota do poziomu 700 ton. Dzięki temu Polska znajdzie się w elitarnej dziesiątce państw o największych zasobach złota na świecie" — oświadczył Glapiński w oficjalnym komunikacie NBP.

Przy obecnych cenach 700 ton złota jest warte 400 miliardów złotych. To niemal jedna czwarta całego państwowego długu publicznego Polski, który na koniec III kwartału 2025 roku przekroczył 1,82 biliona złotych. Albo inaczej, tyle ile wynoszą łączne roczne wydatki na wojsko i obsługę długu publicznego razem wzięte.

Strategia NBP ma swoich gorących zwolenników, ale i krytyków. Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion, ocenił dla money.pl : "Od dawna mówiłem, że analitykom NBP i samemu prezesowi należy się medal za to, że od 2018 roku zwiększali zapasy złota." Jednocześnie dodał: "Myślę, że tutaj pan prezes trochę przesadza", sugerując, że cel 700 ton może wykraczać poza zimną kalkulację rezerwową.


Ale sam Glapiński nie ma wątpliwości: "Dzięki swojej niezależności Narodowy Bank Polski konsekwentnie realizuje strategię zarządzania rezerwami i zwiększania zasobów złota, budując bezpieczeństwo finansowe kraju. W tych trudnych czasach globalnych zawirowań i poszukiwania nowego porządku finansowego złoto jest jedyną pewną lokatą rezerw państwowych."

Z perspektywy kilku lat widać wyraźnie, że decyzja z 2018 roku zmieniła strukturę polskich rezerw dewizowych. Jeśli cel 700 ton zostanie zrealizowany, Polska na trwałe wejdzie do złotej elity światowych banków centralnych.

red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj2 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka