Rząd kontra branża tytoniowa. Spór o akcyzę i złamaną umowę

Redakcja Redakcja Gospodarka Obserwuj notkę 10
Niemal co dziesiąty papieros sprzedawany w Polsce pochodzi dziś z nielegalnego źródła. Najnowsze dane pokazują, że w pierwszym kwartale 2026 roku udział szarej strefy na rynku tytoniowym sięgnął 9,7 procent, wobec 4,7 procent jeszcze trzy lata wcześniej. Przedstawiciele producentów, plantatorów, handlu i związków zawodowych mówią wprost o cofnięciu efektów wieloletniej walki z przemytem i podróbkami. Podczas konferencji prasowej w Warszawie apelowali do rządu o zamrożenie zaplanowanych na 2027 rok podwyżek akcyzy i przywrócenie porozumienia, które ich zdaniem ministerstwo finansów naruszyło.

Po przeczytaniu artykułu będziesz wiedział:

  • Jak działa badanie pustych paczek, którym Instytut Almares mierzy skalę szarej strefy papierosowej.
  • Ile wynosi obecnie udział nielegalnych papierosów w Polsce i jak szybko rósł od 2023 roku.
  • Dlaczego przedsiębiorcy mówią o złamanej przez rząd umowie w sprawie akcyzy tytoniowej.
  • Jakie skutki budżetowe i społeczne ma może mieć ucieczka konsumentów do szarej strefy.

Prawie dziesięć procent rynku poza kontrolą

Z najnowszego badania Instytutu Almares wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku nielegalne papierosy odpowiadały za 9,7 procent polskiego rynku. Jeszcze w 2023 roku szara strefa wynosiła 4,7 procent, więc w ciągu trzech lat urosła niemal dwukrotnie.

To odwrócenie wieloletniego trendu. W 2015 roku nielegalny rynek papierosów sięgał 18,3 procent, a do 2023 roku spadł do rekordowo niskiego poziomu. Jak mówił podczas konferencji prasowej w Warszawie Łukasz Bernatowicz, prezes Związku Pracodawców Business Centre Club „Wzrost nielegalnego handlu do niemal 10 proc. rynku cofa Polskę w walce z szarą strefą o siedem lat”. „Wówczas z dwudziestoprocentowej szarej strefy udało się zejść do pięciu procent”, przypominał Bernatowicz, dodając, że kampanii, którą branża prowadziła wtedy razem z administracją, patronowała Krajowa Administracja Skarbowa.

Jak się liczy szarą strefę?

Dane o skali przemytu i podróbek pochodzą z  badania pustych paczek, prowadzonego przez Instytut Almares od ponad 25 lat. „Szara strefa wzrosła o prawie 100 proc. od 2023 r. i po pierwszym kwartale 2026 r. wyniosła 9,7 proc., z czego, zaokrąglając, 4,5 proc. przypadło na podrabiane papierosy, a 5,3 proc. na produkty bez polskiej banderoli”, mówił podczas konferencji Andrzej Ludek, prezes zarządu Instytutu Doradztwa i Badań Rynku Almares. 


Mało kto wie, że metoda polega na zbieraniu pustych opakowań po papierosach i niedopałków ze śmietników i publicznych koszy.

Zatrudnieni zbieracze pracują w 70 miejscowościach, 40 największych miastach i 30 mniejszych, a przy jednej fali badania zaangażowanych jest kilkaset osób. Opakowań nie wolno zbierać w pobliżu dworców, przystanków autobusowych ani stadionów, tam gdzie trudno ustalić, skąd faktycznie pochodzą odpadki. Badanie prowadzi się cztery razy w roku, w cyklach kwartalnych, a przy każdej fali zbieranych jest około 17 tysięcy pustych paczek.

Każda z nich ma co najmniej dziesięć cech pozwalających ustalić pochodzenie. Wśród krajów pochodzenia nielegalnych papierosów Ludek wymieniał Ukrainę, Niemcy, papierosy ze sklepów "duty free" i Białoruś.

 Złamana umowa i miliardy, których zabrakło w budżecie

Uczestnicy konferencji zgodnie wskazywali na jedną przyczynę odwrócenia trendu. W 2022 roku rząd wprowadził kalendarz podwyżek akcyzy na wyroby tytoniowe zakładający wzrost o 10 procent rocznie, zagwarantowany w ustawie na kolejne lata. Branża nazywa to porozumienie umową dżentelmeńską. W 2025 roku ministerstwo finansów zrewidowało jednak ten plan i podniosło akcyzę na papierosy o 25 procent, na tytoń do palenia o 38 procent, na wyroby nowatorskie o 50 procent, a na płyny do papierosów elektronicznych aż o 75 procent. Kolejne, choć niższe, podwyżki zaplanowano na 2026 i 2027 rok.


„Ta umowa z rządem, gentleman's agreement, została złamana”.- Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan, mówił podczas konferencji .

Dodaał, że brak stabilności regulacyjnej uderza w wiarygodność Polski jako miejsca do inwestowania. Zielonka przypomniał też, że resort finansów planował dzięki podwyżce dodatkowe 3,5 miliarda złotych wpływów do budżetu ponad kwotę wynikającą z pierwotnego kalendarza. W praktyce budżet dostał 1,6 miliarda złotych więcej, a produkcja przemysłowa wyrobów tytoniowych spadła w tym czasie o blisko 13 procent. Reszta rynku miała zacząć korzystać z szarej strefy.

Magdalena Szewczyk-Pochrzęst, dyrektorka Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego, podała, że resort finansów zakładał na 2025 rok wpływy z akcyzy tytoniowej na poziomie 37,15 miliarda złotych, a wykonanie wyniosło 33,61 miliarda złotych. 

Zielonka łączył to z szerszym problemem finansów publicznych. Polska jest objęta unijną procedurą nadmiernego deficytu i ma sprowadzić deficyt poniżej 3 procent PKB do 2028 roku, a w 2025 roku zamiast założonych 6,9 procent PKB deficyt wyniósł 7,2 procent. Jak wyliczał ekonomista Lewiatana, żeby zejść do 5 procent PKB, w budżecie brakowałoby 87 miliardów złotych, więc kilka miliardów z akcyzy tytoniowej niewiele zmienia w skali całego problemu.

Zdrowie kontra budżet

 Robert Draba, członek zarządu Pracodawców RP, mówił wprost o sprzeczności w polityce akcyzowej państwa. „To są cele sprzeczne, dlatego że z jednej strony państwo próbuje uzyskiwać jak największe dochody, z drugiej strony próbuje namawiać Polaków do tego, żeby nie palili”, powiedział podczas konferencji.

Według członka Pracodawców RP gwałtowne podwyżki nie skłaniają palaczy do rzucenia nałogu, tylko przesuwają ich do tańszych, niekontrolowanych źródeł. Papieros kupiony w legalnym sklepie przeszedł kontrolę jakości. Ten z przemytu albo podróbka, żadnej kontroli nie ma.


Cena paczki papierosów z nielegalnego źródła to dziś około dziesięciu złotych, z legalnego przynajmniej dwa razy więcej. Dla wielu mniejszych, legalnie działających sklepów wyroby tytoniowe odpowiadają za istotną część obrotu, więc odpływ klientów do szarej strefy boli je najbardziej, przekonywał Maciej Ptaszyński z Polskiej Izby Handlu. Maciej Skorliński, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników Przemysłu Tytoniowego, mówił o skali zatrudnienia w branży.

To około 60 tysięcy etatów bezpośrednio oraz około miliona osób w całym łańcuchu dostaw, licząc plantatorów i firmy współpracujące. - mówił związkowiec.

Kurczący się legalny rynek zmusza firmy albo do cięcia kosztów, albo do zwolnień, ostrzegał Skorliński, nazywając przemyt zza wschodniej granicy dziś szokująco dużym.

Szewczyk-Pochrzęst podsumowała spotkanie krótko. Legalna sprzedaż spada w tempie bez precedensu, szara strefa rośnie najszybciej od 15 lat, a wpływy z akcyzy w 2025 roku były niższe od zakładanych. Branża domaga się teraz zamrożenia podwyżek akcyzy zaplanowanych na 2027 rok oraz wypracowania nowej, racjonalnej mapy akcyzowej od 2028 roku.

 PP

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj10 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Gospodarka