Niekorzystny trend dla polskiego przemysłu. Wzrost cen pewny

Redakcja Redakcja Biznes Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
Główny Urząd Statystyczny przedstawił w piątek najnowsze dane o inflacji producenckiej. Wskaźnik PPI w sierpniu wyniósł 4,2 proc. w ujęciu rocznym, co według GUS jest najwyższym poziomem od kwietnia 2023 roku. Wynik wyraźnie przebił wcześniejsze szacunki analityków.

Z artykułu dowiesz się:

  • O ile wzrosła inflacja PPI w ubiegłym miesiącu 
  • Jaka jest różnica między cenami u producentów a cenami w sklepach
  • Jaki wpływ na koszty polskich przedsiębiorstw ma wojna w Iranie i droga ropa
  • Co z decyzjami dotyczącymi stóp procentowych zrobi bank centralny

Dlaczego fabryki podnoszą ceny?

Według danych GUS, w ujęciu miesiąc do miesiąca ceny produkcji przemysłowej wzrosły w sierpniu o 0,6 proc. Eksperci ankietowani przez PAP Biznes spodziewali się rocznego odczytu na poziomie 3,6 proc. Rzeczywistość okazała się znacznie gorsza - wskaźnik sięgnął 4,2 proc.

Na sytuację w polskim przemyśle bezpośrednio przekładają się wydarzenia na arenie międzynarodowej. Mowa przede wszystkim o wojnie w Iranie, która wywindowała notowania surowców energetycznych. Ceny ropy naftowej Brent poszybowały w okolicę 100 dolarów za baryłkę. Zdecydowanie mocnym czynnikiem wpływającym na koszty fabryk jest drożejący transport. Ta kategoria zanotowała skok o 11,2 proc. w ujęciu rocznym. Rosnące rachunki za paliwa i usługi logistyczne zmuszają przedsiębiorstwa do podnoszenia cen zbytu.

Dyrektorzy zakładów wskazują, że marże są na wyczerpaniu. Kolejne miesiące mogą przynieść dalszą presję kosztową. Wysokie ceny energii to obecnie największa bariera dla konkurencyjności polskiego eksportu. 


Sygnał inflacyjny dla konsumentów

Ostatni miesiąc przyniósł sytuację niewidzianą od połowy dekady. Jak wynika z analizy danych GUS, w sierpniu po raz pierwszy od 5 lat inflacja PPI w Polsce przekroczyła inflację konsumencką CPI, która wyniosła 3,4 proc. rdr. To mocny sygnał ostrzegawczy dla domowych budżetów.

Mechanizm przenoszenia kosztów jest dobrze znany ekonomistom. Zmiany wskaźnika PPI wyprzedzają dynamikę cen konsumpcyjnych o około jeden kwartał. Towary na sklepowych półkach zaczną więc drożeć w szybszym tempie już za kilka miesięcy.

Na ten niepokojący mechanizm zwrócili uwagę analitycy rynkowi tuż po publikacji raportu GUS. "To jeden z rzadkich momentów, gdy ceny produkcji są ciekawsze od samej produkcji. PPI wygenerował bowiem po raz pierwszy od 5 lat inflacyjny sygnał - inflacja PPI przekroczyła inflację CPI. To może sugerować, że w najbliższych miesiącach również inflacja konsumencka zacznie ponownie rosnąć..." - ocenili na portalu X ekonomiści Banku Pekao.

Ekonomiści Piotr Soroczyński oraz Mariusz Zielonka (główny ekonomista Lewiatana) wskazują, że przyspieszenie inflacji producenckiej to kiepskie wieści dla domowych budżetów. Zmiany cen u wytwórców z reguły pojawiają się w handlu detalicznym z pewnym opóźnieniem. Wyższe koszty wytworzenia produktów zostaną wkrótce przeniesione na ostatecznych odbiorców. 


Co zrobi Rada Polityki Pieniężnej?

Nowe odczyty makroekonomiczne stawiają pod znakiem zapytania perspektywę rychłych obniżek kosztu pieniądza. Gremium na wrześniowym posiedzeniu utrzymało stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Stopa referencyjna pozostała na wysokości 3,75 proc.

Głos w sprawie możliwych ruchów banku centralnego zabrała Monika Kurtek. "Opublikowane dziś dane nie są niepokojące dla RPP jeśli chodzi o kondycję polskiej gospodarki, na decyzje Rady natomiast wpływać będzie poziom inflacji. Biorąc pod uwagę utrzymujące się wysokie notowania cen ropy naftowej i gazu na świecie w ostatnich tygodniach, Rada niewątpliwie pozostanie czujna i będzie wnikliwie obserwować sytuację. Stopy procentowe na pewno nie zostaną obniżone w kolejnych miesiącach, na ten moment mało prawdopodobna wydaje się także ich podwyżka, choć niewątpliwie prawdopodobieństwo tego ostatniego ruchu w ostatnim czasie nieco wzrosło" - skomentowała ekonomistka.

W podobnym tonie wypowiadają się również przedstawiciele samego gremium decyzyjnego. "Bilans ryzyk dla stóp procentowych przesuwa się w kierunku możliwych podwyżek, choć podkreślam, że obecnie to tylko teoretyczna możliwość" - ocenił w rozmowie z PAP Biznes członek RPP Henryk Wnorowski. Kredytobiorcy muszą przygotować się na to, że raty kredytów nie spadną w najbliższym czasie.  


Fot. East News/produkcja przemysłowa

Red. 


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj4 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Gospodarka