Senat nie wyraził zgody na zarządzenie przez prezydenta Andrzeja Dudę konsultacyjnego referendum ogólnokrajowego ws. zmian w konstytucji.
Zgodnie z konstytucją prezydent zarządza referendum ogólnokrajowe za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.
Za podjęciem przez Senat takiej uchwały opowiedziało się 10 senatorów, przeciw było 30, od głosu wstrzymało się 52, w tym 50 senatorów PiS, m.in. marszałek Senatu Stanisław Karczewski, wicemarszałek Adam Bielan oraz Jan Maria Jackowski.
Za wnioskiem prezydenta byli senatorowie PiS: Rafał Ambrozik, Jerzy Chróścikowski, Zbigniew Cichoń, Wiesław Dobkowski, Mieczysław Golba, Andrzej Kamiński, Tadeusz Romańczuk, Andrzej Stanisławek, Jan Żaryn.
Większość bezwzględna konieczna do podjęcia uchwały w sprawie wyrażenia zgody na zarządzenie referendum wynosiła w środowym głosowaniu 47 głosów.
Rzecznik PiS Beata Mazurek napisała, że wśród senatorów zwyciężyło "myślenie techniczne" i że PiS jest zawsze gotowe na rozmowy z prezydentem.
- Żałuję, że społeczeństwo nie będzie miało szansy, by 10 i 11 listopada wypowiedzieć się ws. zmian konstytucji - powiedział wiceszef Kancelarii Prezydenta Paweł Mucha. - Będziemy dokonywać oceny tej sytuacji w Kancelarii Prezydenta i podejmować określone działania, czy decyzje - dodał.
Jak mówił, po tym gdy Senat nie wyraził zgody na zarządzenie referendum "pozostaje wielka niewiadoma dotycząca tego, w jakim kierunku udzielone byłyby odpowiedzi przez Polaków, gdyby mieli możliwość wyrażenia bezpośrednio w głosowaniu decyzji co do tego, czy chcą nowej konstytucji, czy chcą jej nowelizacji; czy chcą, żeby w Polsce obowiązywał system gabinetowy czy system prezydencki; czy chcą tego, żebyśmy mieli jednomandatowe okręgi wyborcze, czy powonień być utrzymany dotychczasowy model wielomianowych okręgów wyborczych".
Komentatorzy piszą, że decyzja senatorów to "policzek" dla prezydenta Andrzeja Dudy.
Paweł Mucha został zapytany przez dziennikarzy w Senacie tuż po głosowaniu, czy czuje się rozczarowany i czy to głosowanie można odbierać jako porażkę prezydenta Andrzeja Dudy. - Nie mam przekonania, że to porażka pana prezydenta - odpowiedział. - Pan prezydent przedstawił inicjatywę, która, w moim przekonaniu, cieszy się poparciem społecznym, która była bardzo pozytywnie odbierana przez społeczeństwo - powiedział.
Jak zaznaczył, mamy taką określoną w konstytucji procedurę współdecydowania Senatu ws zarządzenia referendum przez prezydenta.
- Prezydent chciał referendum, senatorowie uznali z różnych względów, że to referendum się nie odbędzie w zaproponowanym terminie, no i mamy sytuację taką, że pozostaje niewiadoma, co do tych odpowiedzi, których by udzielali Polacy, więc ja tego absolutnie nie postrzegam w kategoriach porażki pana prezydenta, bo pan prezydent zachował się zgodnie z wolą społeczeństwa, zgodnie z wolą narodu. Ja jestem przekonany, że społeczeństwo pozytywnie odnosi się do tego, że prezydent chciał pytać Polaków o najważniejsze sprawy, sprawy konstytucyjne, natomiast jest rzeczą Senatu i decyzją wysokiej izby, że rozstrzygnął to w sposób negatywny - mówił Mucha.
Ocenił, że Polacy mogą być rozczarowani postawą senatorów. Podkreślił, że on do decyzji Senatu ma stosunek krytyczny, bo nie dano suwerenowi możliwości wypowiedzenia się w sprawie zmian w konstytucji.
Mucha zapytany, czy będzie drugi wniosek ws referendum, odpowiedział, że "za wcześnie, żeby to rozstrzygnąć". "Sytuacja wymaga przeanalizowania. Jeżeli będą jakieś decyzje przez pana prezydenta podjęte, to będziemy niezwłocznie państwa informować. Będziemy rozmawiać z Prawem i Sprawiedliwością o przyczynach takiego rozstrzygnięcia. Ja jestem przekonany, że w dziele naprawy Rzeczpospolitej jest jeszcze wiele do zrobienia- powiedział dziennikarzom prezydencki minister.
Być może nie wszystko przekreślone i sprawa referendum jeszcze powróci. Stanisław Karczewski zapowiedział, że "dzisiejsza decyzja Senatu nie kończy debaty na temat zmian w Konstytucji".
W ubiegłym tygodniu Państwowa Komisja Wyborcza w listach o tej samej treści skierowanych oddzielnie do prezydenta, marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego oraz do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego podkreśliła, że data referendum zaproponowana przez prezydenta oznacza, iż odbyłoby się ono bezpośrednio po wyborach samorządowych lub w trakcie tych wyborów, w zależności od tego, na jaki dzień zostaną ostatecznie zarządzone wybory samorządowe.
Według PKW spowodowałoby to "komplikacje merytoryczne i organizacyjne" wynikające z rozbieżności w przepisach Kodeksu wyborczego oraz ustawy o referendum ogólnokrajowym. Pierwsza tura wyborów samorządowych może się odbyć w jedną z trzech niedziel: 21 października, 28 października lub 4 listopada.
We wtorek senacka komisja ustawodawcza zarekomendowała Senatowi niewyrażanie zgody na zarządzenie przez prezydenta referendum ws. zmian w konstytucji.
Prezydent zaproponował, by w referendum padło 10 pytań, m.in. o to, czy Polacy są za uchwaleniem nowej konstytucji, czy są za systemem prezydenckim, gabinetowym czy pozostawieniem obecnego modelu. Wśród proponowanych pytań były też te o konstytucyjne zagwarantowanie nienaruszalności praw rodziny do świadczeń z programu 500 plus, prawa do emerytury nabywanego w wieku 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Prezydent chciał też spytać w referendum obywateli czy są za konstytucyjnym unormowaniem wyborów posłów na Sejm RP: w jednomandatowych okręgach wyborczych (system większościowy), w wielomandatowych okręgach wyborczych (system proporcjonalny), czy za połączeniem obu systemów (system mieszany).
źródło: PAP
ja
© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.
Inne tematy w dziale Polityka