37 obserwujących
312 notek
613k odsłon
  2332   10

Polska i Ukraina, marny los w strefie zgniotu

Ten przykład kiedyś podawałem ale dla dzisiejszej potrzeby warto go jeszcze raz przytoczyć.

Było to w 2006 roku, pracowałem w firmie, która miała dwa oddziały: w Warszawie i Gliwicach. W piątek o 13 tej przerwaliśmy pracę i samochodami prywatnymi udaliśmy się równocześnie z obu miejsc na szkolenie połączone z imprezą integracyjną do Międzyzdrojów do hotelu "Amber". Jakież było powszechne zdziwienie kiedy śląska ekipa przybyła wcześniej niż stołeczna. O ile mieliśmy już w Polsce dobrze rozwiniętą południową autostradę A4 i A18, którą dojeżdżało się do ringu berlińskiego a następnie do Szczecina o tyle dostępność dobrych dróg w układzie północ - południe w Polsce była mizerna. Do dziś zmagamy się z tym problemem. Jak dobrze pójdzie to pierwsza prawdziwa droga w tym układzie we wschodniej Polsce czyli via Carpatia powstanie w całości 35 lat po upadku komuny.

Porządnej drogi na całym odcinku między dwoma największymi polskimi miastami: Warszawą i Krakowem nie mamy do dziś.

Przyszło mi to do głowy czytając wywiad z Michajło Stanczewem profesorem charkowskiego uniwersytetu o ciągłej niemożności zbudowania połączeń drogowych na osi północ - południe od Morza Czarnego, które niejako równoważyłoby połączenie wschodnie z Moskwą i dalej do Ufy, i budowało wspólnotę interesów między narodami znajdującymi się pomiędzy Morzem Czarnym a Bałtykiem. Profesor mówi:

"Pomysł ten podchwycili ukraińscy naukowcy i działacze społeczni Stepan Rudnycky i Jurij Łypa, którzy w okresie międzywojennym opracowali ukraińską doktrynę Morza Czarnego, rozważającą wzmocnienie magistrali Północ-Południe jako przeciwciężar magistrali „Włodzimierka” (czytaj - moskiewskiej) (...) Oczywiście pomysł ten spotkał się z wrogim nastawieniem ZSRR. Obaj myśliciele zginęli z rąk NKWD w 1937 i 1944 roku."

Ileż podobieństw i paraleli można znaleźć studiując życiorysy polityków, którzy reprezentowali interesy swoich narodów, narodów które mają to nieszczęście leżeć pomiędzy Moskwą a Berlinem. Obie stolice mają w swoim DNA nieustanne osłabianie każdej odważniejszej myśli o samodzielności tych narodów i wzmacnianie miejscowych polityków, którzy im w tym pomogą.

"Po co nam CPK skoro mamy lotnisko w Berlinie" - zgadnij kotku kto to powiedział? Niemieckie fundacje finansujące Campus prezydenta Warszawy, jakie to wszystko przewidywalne.




Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka