19 obserwujących
183 notki
301k odsłon
2603 odsłony

Czy małe, rodzinne sklepy umierają?

Wykop Skomentuj179

Od dwóch tygodni jesteśmy zasypywani informacjami o szkodliwości zakazu handlu w niedzielę. Tym razem atak nastąpił z użyciem broni, która odebrała zwolennikom zakazu najważniejsze argumenty. Upadające, małe, polskie sklepiki jako efekt wprowadzonego zakazu niedzielnego handlu. W przestrzeni medialnej pojawiły się liczby i przykłady na potwierdzenie tej tezy. Przyjrzyjmy się dokładniej informacjom, którymi żyły media przez ostatnie dwa tygodnie.

12 marca 2019 roku do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wpłynęła petycja w sprawie zniesienia zakazu handlu w niedzielę podpisana przez Cezarego Kaźmierczaka - prezesa Związku Przedsiębiorców i Pracodawców i Jerzego Romańskiego - prezesa Ogólnopolskiej Federacji Stowarzyszeń Kupców i Producentów. Pod petycją podpisało się ponad 500 właścicieli sklepów. W petycji pada informacja o 16 tys. sklepów zlikwidowanych w pierwszym roku obowiązywania zakazu. Pada także propozycja zmiany Kodeksu Pracy tak by każdy pracownik handlu miał zagwarantowane dwie wolne niedziele w miesiącu.

Kilka dni później media zaprezentowały stanowisko Warszawskiej Izby Gospodarczej: "Zakaz, wbrew wcześniejszym deklaracjom inicjatorów, uderzył w małe, rodzinne sklepy i zaburzył więzi w dystrybucji dostarczanych do nich towarów". W innym miejscu powołano się na rynek hurtowy w Broniszach, na którym zaopatrują się drobni kupcy: "w dużej części hurtowni wolumen sprzedażowy obniżył się o 20%". Następnego dnia w mediach można było przeczytać o 20% spadku sprzedaży w małych sklepach.

WIG nie jest organizacją samorządu gospodarczego, jest organizacją lobbingową. Lobbuje w interesie swoich członków. Podobnie Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Jej prezes Cezary Kaźmierczak - jako jeden z nielicznych - odnosił się z sympatią do reform rządu Morawieckiego. Również w czasie poprzednich rządów podchodził z rezerwą do niektórych działań ekipy PSL-PO, różniąc się od większości podobnych polskich organizacji biznesowych, bezkrytycznych wobec polityki gospodarczej PO i wieszczących upadek budżetu pod nowymi rządami. W wywiadzie sprzed kilku dni na portalu Monney.pl zapytany przez dziennikarza o dane, na których się oparł pisząc petycje do rządu stwierdził, że takie opinie dostał od przedsiębiorców zrzeszonych w jego organizacji. Dociskany przez dziennikarza powiedział, że nie dysponuje takimi danymi, ale na pewno dysponuje nimi polski rząd, a skoro ich nie publikuje to jest to dowód na to, że to on ma rację. Podał także przykład rynku hurtowego w Broniszach gdzie obroty spadły o 20%.

Rynek hurtowy w Broniszach handluje żywnością, kwiatami i - w sobotę i niedzielę - antykami. Jak każdy biznes handlowy podlega ograniczaniom płynącymi z ustawy o zakazie handlu. W niedziele niehandlowe biznes z handlu antykami zamarł. Jeszcze raz przeczytajmy stanowisko WIG odnośnie hurtowni w Broniszach: "w dużej części hurtowni wolumen sprzedażowy obniżył się o 20%". Należałoby zapytać w jakiej części hurtowni?

Zapytałem mojego osiedlowego sklepikarza do jakiej organizacji biznesowej należy? Padły niecenzuralne słowa.

Dane publikowane przez GUS mówią o rosnącej sprzedaży detalicznej, dane publikowane przez organizacje branżowe mówią o wzroście powierzchni handlowych w centrach handlowych i jednoczesnym spadku przychodów z metra kwadratowego. Przy czym im większe centrum handlowe tym ten spadek jest mniejszy. Centra bez kin i rozbudowanej gastronomii mają się nieco gorzej. Ilość transakcji wykupu skomercjalizowanych powierzchni handlowych przez instytucje finansowe nie zmalała co świadczy o tym, ze zakaz handlu w niedzielę nie zmienił dochodowości tego biznesu.

O małych, polskich sklepach handlujących w niehandlowe niedziele nie da się powiedzieć nic pewnego. Każdy z nas ma swoje obserwacje, ale to nic nie znaczy. Twardych danych brak, mamy tylko dane od lobbystów.











Wykop Skomentuj179
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka