Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
75 obserwujących
516 notek
1271k odsłon
  1544   0

Teraz chcą nam odebrać narty...

Sześcioletnia Alpejska na mecie. Radość i rywalizacja, to też duch nart. Zdjęcie: Adam K.
Sześcioletnia Alpejska na mecie. Radość i rywalizacja, to też duch nart. Zdjęcie: Adam K.

Kto choć raz stanął na szczycie nawet małej górki i z niej o własnych siłach zjechał na nartach, staje się nowym człowiekiem.

Nie na darmo najwięksi twórcy technik narciarskiego zjazdu Clemens Hutter, profesor Stefan Kruckenhauser i doktor Walter Kuchler, mówili zawsze o rozkoszowaniu się jazdą na nartach. Ci wizjonerzy traktowali sport narciarski, jako cudowny sposób przeżywania wolnego czasu, jako wypoczynek w kontakcie z majestatyczną górską scenerią.

Nieważne czy kręcicie na nartach dla dzikiej radości kręcenia ciasnych i szerszych wiraży, czy po to zachwycić wzrok dziewcząt śledzących wasze ruchy, góry dają wam tę nieokiełznaną wolność i rozkosz pokonywania niewiarygodnych przestrzeni. Odkąd można zjeżdżać szybciej niż podchodzić na szczyt, narty niosą przyjemność, a kiedy genialne systemy kolejek linowych, wyciągów orczykowych, podziemnych alpejskich metro, umożliwiają pokonywanie drogi na szczyt w błyskawicznym tempie, narty stały się cudowną i błogosławioną próżnością.

Jednak ta cudowna i błogosławiona próżność nie jest dla duszy destrukcyjna, bo odbywa się wśród wspaniałych krajobrazów i przepaścistych stoków. Mimo postępu techniki obarczona jest ryzykiem i wymaga odwagi. Odwagi przełamującej nasze naturalne dążenie do zakładania ciepłych kapci i nurzania się w zaspakajających najbardziej podstawowe potrzeby czynnościach.

Wybitny instruktor Rudolf Bayr napisał w przedmowie do rewolucyjnego podręcznika narciarstwa zjazdowego wydanego w 1960 roku –A zresztą niech nam tej narciarskiej próżności zazdroszczą. Czyż właśnie podobna „próżność” nie leży u narodzin wszelkiej sztuki?


O tak! Ta zazdrość kołacze się w głowach wszelkiej maści nieudaczników i politykierów. Rozsierdza ich do szału.

Właśnie niemiecki „Die Zeit”, piórem dziennikarza z Brukseli Urlicha Ladurnera opublikował artykuł wzywający do wykorzystania czasu pandemii, do pożegnania się z narciarstwem na zawsze. Autor tego propagandowego gniota zatytułowanego „Odstaw narty!” twierdzi, że tak czy tak przemysł turystyczno-narciarski nie ma żadnej przyszłości. Jego zdaniem narciarstwo niszczy planetę i produkuje zabójczy dwutlenek węgla, co jest oczywistą nieprawdą, bo niemal 100% energii zasilającej wyciągi pochodzi z elektrowni wodnych.

Co tak rozsierdziło dziennikarza, znanego z politpoprawnych lizusowskich artykułów?

Zdradza to w pierwszych zdaniach swojego artykułu. Otóż jest to opór państw alpejskich przeciw szantażowi Angeli Merkel, żądającej zamknięcia z powodu wirusa na cały sezon ośrodków narciarskich.

Mnie to wcale nie dziwi. Merkel nie posiada absolutnie żadnej pasji. Jej próby jazdy na nartach biegowych skończyły się bolesnym upadkiem.

Czy tylko to powoduje, że chce pozbawić radości miliony fanów nart? Czy tylko to powoduje, że chce pozbawić miliony ludzi mieszkających w górach podstaw ich egzystencji?

Obawiam się, że ktoś sprytny jej podpowiedział, że to szkodliwe dla środowiska, a ona nie zdaje sobie sprawy, że niszcząc całe miliardowej wartości ośrodki narciarskie, umożliwi ich przejęcie za bezcen międzynarodowej bandzie spekulantów… A może w wizjach człowieka komunistycznego – wiadomo kto uwielbia Spinellego – nie ma miejsca na próżne radości? Może mamy się ograniczyć jedynie do podstawowych potrzeb jedzenia i kopulacji? Może w tej wizji nie ma miejsca na potrzeby wyższe?

A może politycy pokroju Merkel świadomie przeczuwają, że przemierzanie alpejskich stoków z dużą prędkością buduje odwagę? Ze przybywanie wśród przyrody hartuje charaktery?

W obronie narciarzy i ludzi żyjących z przemysłu turystycznego wystąpił Reinhold Messner, wybitny wspinacz i obecnie znany filantrop i działacz na rzecz ludności zamieszkującej góry całego świata. Poddał on ostrej krytyce działania zmierzające do zamykania ośrodków narciarskich na cały sezon.

Jesteśmy świadkami nieokiełznanej próby niszczenia każdej dziedziny życia. No może z wyjątkiem jednej jedynej. Domy publiczne mają się dobrze i są cały czas otwarte…

Góry i narciarstwo musimy obronić przed antykulturalną dziczą, proponującą nam jedynie ekran telewizora i kalendarze adwentowe z erotycznymi zabawkami. Alpy obronimy przed szaleńcami z politycznych szeregów brukselskich i berlińskich.

Nawet, jeśli oni pozują się na tych, co chcą jeździć na nartach konserwatywnie, czyli wchodzić pieszo na szczyty, jak czyni to wspomniany dziennikarz „Die Zeita”. Ale nie wierzmy wilkom w owczych skórach!



Tu inne notki na temat nart i gór:

https://www.salon24.pl/u/alpejski/1008806,nie-damy-sobie-odebrac-gor-i-nart

https://www.salon24.pl/u/alpejski/895715,w-urodziny-reinholda-messnera

https://www.salon24.pl/u/alpejski/926005,w-gorach-glupota-bywa-zazwyczaj-smiertelna

https://www.salon24.pl/u/alpejski/927925,gaweda-o-lindsey-von-i-nartach

https://www.salon24.pl/u/alpejski/848102,olimpiada-estery-czyli-troche-o-nartach-zjazdowych






Lubię to! Skomentuj99 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport