Dzisiaj na cmentarzu, na ktorym nikt z moich nie lezy, zapalam 3 lampki. Troje bliskich zmarlo mi w ciagu tego roku.
Najsmutniejszy byl pogrzeb "kumpla z partyzantki". Bliskiego kolegi ze szkoly zawodowej. Zdrowerowca, razem bylismy na rowerach na Jasnej Gorze. Choróbsko powalilo go w dwa lata od wykrycia. W mlodym wieku, bo ten sam rocznik co i ja. Na pogrzeb przyjechalem przypadkiem, kiedy w ferie kartoflane wsiadalem do samochodu by pojechac do mojej rodziny, w jego strone, wlasnie umieral. Najwyzszy tak chcial.
Niech im wszystkim ziemia lekka bedzie. Niech odpoczywaja w Niebie w pokoju.
Przez ten czas nie-letni na cmentarzu ciemno ze oko wykol. Chlodno. W dodatku na zaduszki i tak niewielu przychodzi wieczorem na cmentarz. Malo ludzi, za to za kazdym pomnikiem, za kazdym drzewem i krzakiem dusze. Z myslami o trzech niedawnych pogrzebach czulem sie bardzo nieswojo.
Daj, Panie Boze, jeszcze sto lat zycia i zdrowia.
(600) 486 888



Komentarze
Pokaż komentarze (35)