Donald Trump naobiecywał gruszki na wierzbie, a teraz robi wszystko, żeby te gruszki zamieść pod dywan wywoływanych przez siebie konfliktów dyplomatycznych i gospodarczych z UE, Danią o Grenlandię, Kanadą o Kanadę, tylko Putin może spać spokojnie i kilometr po kilometrze wyrywać ukraińskie wioski i masteczka. Powiązania Trumpa z Rosją są oczywiste dla każdego znającego historię jego kariery biznesowej i politycznej, w której kluczową rolę odgrywały rosyjskie służby prowadzące Trumpa od początku lat 90'.
Wsparcie USA dla Ukrainy za Trumpa zostało drastycznie ograniczone, Trump zwleka z udostępnieniem jej broni mogącej zmienić losy wojny na jej korzyść w czasie, gdy na Ukraińskie miasta i stolicę spadają rosyjskie rakiety bijąc kolejne rekordy i jest już od dawna oczywiste, że wyciąganie ręki do Putina ten odczytuje tylko jako przyzwolenie na dalszą agresję na Ukrainę i nie zamierza odstąpić od żadnego ze swoich żądań i celów. Zrzucanie to na jakąś naiwność Trumpa można już od dawna wsadzić między bajki. To nie naiwność, to celowy i świadomy plan osłabiania obrony Ukrainy celem wymuszenia na niej korzystnych dla Rosji ustępstw.
Trump zdradza Ukrainę i sojuszników USA, z którymi od początku swojej drugiej prezydentury wyłudzonej od amerykańskiego wyborcy licznymi kłamstwami toczy totalną wojnę gospodarczą i dyplomatyczną. To wszystko jest jasne dla każdego obiektywnie obserwującego te działania. Na szczęście amerykańskie społeczeństwo zszokowne zbrodniczymi dzialaniami służb będących pod rozkazami Białego Domu wobec mniejszości etnicznych pod pozorami walki z nielegalną imigracją i toczeniem niekorzystnych dla nikogo wojen celnych z UE i Chinami podnoszących coraz bardziej ceny w amerykańskich dyskontach, coraz mniej popiera swojego prezydenta.
Jak to się wszystko skończy? Kapitulacją Ukrainy i oddaniem jej ziem Rosji? Nie sądzę. Ustąpieniem Putina? Wykluczone. Tak więc się nie skończy. Będzie trwać i eskalować, aż któregoś dnia dojdzie do momentu, w którym każdy będzie musiał podjąć decyzję, od której wszyscy do tej pory usiłują uciec. Ta decyzja to: albo stawimy wreszcie pełny opór Rosji, albo oddamy jej Ukrainę i będziemy biernie się przyglądać jak niszczy nas. Innej opcji naprawdę nie ma. Wszystkie inne to zaklinanie rzeczywistości i odwlekanie koniecznego. Im dłużej zaś zwlekamy, tym gorzej dla nas.



Komentarze
Pokaż komentarze