50 obserwujących
359 notek
432k odsłony
2260 odsłon

Ali Baba, źli rozbójnicy i nowy Kuwejt nad Wisłą

Wykop Skomentuj48

Cuda rosną tylko tam, gdzie je zasadzisz.
C. Ahern

image

Gdy w 1938 roku na terenie Kuwejtu odkryto potężne złoża ropy naftowej, wieść ta rozniosła się lotem błyskawicy po wszystkich stronach cywilizowanego świata. Szefowie wielkich banków, koncernów wydobywczych i firm produkcyjnych w pośpiechu poczęli szukać kontaktów z reprezentantami rodu as-Sabah, który twardą ręką sprawował rządy nad  ubogim skrawkiem pustyni. Do olbrzymiej większości poddanych informacja o „cudzie” nie dotarła jeszcze długo i dopiero pojawienie się brygad dziwnie wyglądających obcych wraz z tajemniczymi urządzeniami,  uświadomiło im, że pewna epoka minęła i nadchodzi „Nowe”. Obecnie Kuwejt jest jednym z najbogatszych państw świata. Co ważne, spora część zysków z eksportu ropy i gazu z woli emirów trafia do zwykłych ludzi. Dodatkowo państwo nie pobiera podatku dochodowego, nie istnieje podatek VAT, a całkowity suma danin dla pracującego obywatela wynosi… 7,5% pensji! Ech!

No, ale i do nas los lekko się uśmiechnął. Wszak wydarzenia mające miejsce pod koniec 1980 r. w pomorskiej miejscowości Karlino wzbudziły w całym narodzie wielkie oczekiwania. Co prawda erupcja ropy naftowej na wiertni „Daszewo-1” nie zapoczątkowała boomu gospodarczego, stała się jednak symbolem i argumentem dla wszystkich tych, którzy są przekonani o tym, ze dobry Bóg nie poskąpił darów potomkom Lecha. Nadzieja ta jest wciąż żywa oraz - jeśli można tak powiedzieć – nadal rośnie i obrasta tłuszczem.
Wyrazem tejże są rodzące się niczym grzyby po deszczu opracowania i memoriały, które łatwo można znaleźć  w przestrzeni Internetu. Według twórców opracowań jesteśmy potencjalnymi posiadaczami tak wielkich bogactw, że już niebawem Luksemburczycy i Szwajcarzy będą szturmować nasze granice w celu zahaczenia się choćby na tzw. zmywaku. Żartuję? A skąd! Przecież złoża ropy naftowej ukryte pod polską ziemią są podobno 18 krotnie większe od tych zlokalizowanych w Arabii Saudyjskiej (4764 mld baryłek do 265 mld baryłek!). Gazu ziemnego (bez łupkowego) mamy tyle, iż zaczniemy go za chwilę eksportować do Rosji. Ale to nie wszystko… Tytanu, wanadu, żelaza (rejon Suwałk), molibdenu, wolframu, miedzi (Jura Krakowsko-Częstochowska), niklu, złota i platyny (Dolny Śląsk) również nam nie brakuje. Gdy dorzucimy do tego zasoby węgla (brunatnego i kamiennego) to okazuje się, że siedzimy na skarbach wartych na dziś – uwaga! - 300,1635 biliona USD. Słownie: ponad trzysta bilionów dolarów amerykańskich! Hmmm… Co jednak stoi na przeszkodzie temu abyśmy wzorem Ali Baby otworzyli drzwi do skarbca?

Autorzy opracowań na ogół  przyznają, iż jednym z problemów są ograniczenia technologiczne. Złoża zawierające pożądane metale, wody termalne i węglowodory znajdują się na tak sporych głębokościach, że ich eksploatacja wymagałaby olbrzymich nakładów i opracowania nowych technologii. To jednak podobno jest do przejścia. Znacznie poważniejszym problemem są… źli rozbójnicy. Oni to z zawiści, niechęci, egoizmu oraz innych, godnych pogardy powodów, uniemożliwiają nam skorzystanie z przebogatych darów natury. Wśród tumaniących naród polski prym wiodą Niemcy, Rosjanie i Amerykanie. Tym co przede wszystkim spaja złowrogie trio jest obawa przed powstaniem „alliance cordiale” Polska – Chiny. My mamy – Chiny potrzebują. Do tego światowi liderzy dopuścić nie chcą i nie mogą. Biorąc pod uwagę siłę nieprzyjaznych nam krajów trzeba przyjąć, że jeszcze długo, bardzo długo, nie staniemy się Kuwejtem Europy.

By nie kończyć notki zbyt pesymistycznie dodam tylko, że w oparciu o poważne opracowania trzeba stwierdzić, że faktycznie posiadamy ukryte w polskiej ziemi rozliczne bogactwa. Nie są one tak gigantyczne jak życzyliby sobie tego zarówno autorzy przywołanych referatów jak i zwykli obywatele, lecz na ich eksploatowanie musimy po prostu jeszcze poczekać. Druga rzecz to to, iż wspomniane rewelacje nie wywołują w narodzie euforii, którą można by porównać z oczekiwaniami na rychłe przyjście mesjasza. Zamiast usiąść wygodnie na fotelach i bezczynnie czekać na wytryśnięcia ropy naftowej na sąsiedniej ulicy, Polacy żmudnie i systematycznie budują swoją – skromną jeszcze – zamożność. To dobrze o nas świadczy. A jeśli kiedyś coś wytryśnie? Od przybytku głowa nie boli. Prawda?


Link:
Jeden z przykładów radosnego optymizmu…
https://eprudnik.pl/zatajone-przed-polakami-bogactwa-polski-czyli-najwieksze-oszustwo-prl-bis-tzw-iii-rp/



Wykop Skomentuj48
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka