53 obserwujących
395 notek
473k odsłony
339 odsłon

Bitwa pod Beresteczkiem (28.VI. 1651), brakujące kilokalorie i początek końca I Rzeczypos

Wykop Skomentuj12

Im jakiś szczegół jest bardziej błahy i śmieszny, tym bardziej zasługuje na dokładne zbadanie…
A.Conan Doyle

image

Dnia 28 czerwca 1651 nieopodal miasteczka Beresteczko (ukr. Берестечко), leżącego kilkadziesiąt kilometrów od dzisiejszej granicy Polski, stanęły naprzeciw siebie dwie potężne armie. Pierwszą, składającą się z wojsk polskich narodowego i cudzoziemskiego autoramentu oraz pospolitego ruszenia, dowodził król Jan Kazimierz. Drugą, która tworzyli Kozacy, tzw. czerń oraz Tatarzy, przyprowadzili  hetman B. Chmielnicki oraz chan krymski Islam Girej. Już po bitwie jeden z uczestników wspominał: Nie wiem, czy ojczyzna nasza, czy świat cały widział po grunwaldzkiej bitwie coś podobnego i miał rację. Starcie należało bowiem do grupy największych w skali dziejów ówczesnej Europy, gdyż pod wodzą króla skupiło się ok. 60-70 tys. ludzi, a siły kozacko-tatarskie liczyły najpewniej ponad 100 tys. wojaków. Bez cienia przesady można stwierdzić, że pod względem liczby uczestników bitwa pod Beresteczkiem przypominała późniejszą o 32 lata słynną batalię wiedeńską.

Sama bitwa trwała kilka dni (28.VI-10.VII) i obfitowała w niesamowite zwroty akcji. Początkowo siły koalicji antykrólewskiej zlekceważyły przeciwnika, ale determinacja wojsk Rzeczypospolitej  była olbrzymia i Kozacy wraz ze wspomagającymi ich Tatarami szybko przekonali się, iż  nie doczekają się powtórki z Żółtych Wód, Korsunia czy Piławców. Zawodowi żołnierze Rzeczypospolitej oraz  nieprzetrzebiona i nie zdeprawowana jeszcze do cna szlachta stanowili niezwykle groźną siłę. Nie tylko pod względem morale, ale przede wszystkim z powodu umiejętności i bojowego doświadczenia. Wystarczy wspomnieć, iż w początkowym okresie bitwy, czyli podczas rozpoznania bojem, straty polskie w stosunku do strat tatarskich kształtowały się jak 1 do 20. Należy przy tym uczciwie podkreślić, że wielki wkład w ostateczne zwycięstwo wniósł Jan Kazimierz, który to człowiek  przy wszystkich swoich politycznych i charakterologicznych brakach był jednocześnie srogim i przemyślnym wojakiem.

Nie będę w tym miejscu opisywał dokładnie przebiegu bitwy. Nie ten zamiar przyświeca niniejszemu wpisowi. Pozwolę sobie wspomnieć wszakże o kilku faktach, doskonale obrazujących dramatyzm oraz rangę starcia.

Tak oto po dwóch dniach zaciętych zmagań zaskoczeni i wściekli Tatarzy uszli z pola walki. Spośród ich szeregów poległo kilka tysięcy ludzi, w tym dwóch braci samego chana (Amurat i Krym Girej), a do 15 000 ordyńców dostało się do polskiej niewoli. Widząc czmychających sojuszników sam Chmielnicki ruszył za nimi by – prawdopodobnie – błagać o powrót. Islam Girej nie zostawił na hetmanie suchej nitki i rozkazał związać go i uwieźć na Krym. Około 50-60 tysięcy Kozaków i zrewoltowanego chłopstwa schroniło się w taborze i z niepokojem oczekiwało szturmu wojsk Rzeczypospolitej. Większość dowódców armii królewskiej chciała uniknąć rozlewu krwi i zaoferował powstańcom negocjacje. Pod nieobecność B. Chmielnickiego (o czym nie wiedziała strona polska) komendę sprawował płk. Dziedziała, który skłaniał się ku układom. Niestety większość kozactwa miała odmienne zdanie i po obaleniu Dziedziały wybrała na wodza płk. Bohuna. Przez kilka dni trwały drobne starcia i negocjacje. Strona kozacka prowadziła jednocześnie prace nad wydostaniem się z okrążenia i w tym celu nieustannie sypała groblę przez okoliczne bagna. 10 lipca na skutek nieporozumienia w obozie oblężonych wybuchła panika, a gdy dostrzegli to polscy dowódcy rozkazali podjęcie natychmiastowego ataku. Tak też uczyniono…

„W polskie ręce wpadły olbrzymie łupy: namiot i zbroje chana, szaty, bogate tkaniny oraz mnóstwo kosztowności. Ponadto, wiele świetnych koni tatarskich, szable, buńczuki większości czambułów, łuki i siodła oraz buława Chmielnickiego. Wzięto do niewoli bardzo wielu Tatarów, których większość stanowili ranni. Odnaleziono tron polowy chana, porzucony w pośpiechu. W zdobytym taborze kozackim znaleziono masę sprzętu wojskowego oraz zrabowane dobra. Zdobyto insygnia wojskowe hetmana zaporoskiego, całą kancelarię Chmielnickiego wraz z korespondencją zagraniczną, wielką ilość żywności i różnych dóbr, w większej części zrabowanych szlachcie i miastom w poprzednich kampaniach. W rozbitym taborze poniósł śmierć gość Chmielnickiego – patriarcha jerozolimski, a do niewoli dostał się poseł patriarchy carogrodzkiego, który przywiózł kozackiemu wodzowi złotą szablę i benedykcję z imieniem całej religii greckiej. Tego ostatniego złapał żywcem rotmistrz wołoskiej chorągwi Jeremiego, zatem złota szabla trafiła do Wiśniowieckiego, ten jednak odesłał ją królowi, by monarcha dołożył broń do innych trofeów, wśród których samych chorągwi kozackich było kilkadziesiąt.” Od  szabli, kul i w bagnach straciło życie nawet dwadzieścia kilka tysięcy Kozaków i tzw. czerni. Zdawało się, że już tylko kilka kroków dzieli Rzeczpospolitą od zakończenia wojny domowej. Niestety…

Wykop Skomentuj12
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura