59 obserwujących
430 notek
521k odsłon
2435 odsłon

Czy W. Smarzowski przy pomocy mego wnuka zdemoluje psyche Polaków?

Wykop Skomentuj64

Źle szaleć młodemu;
Ale kiedy się przyda oszaleć staremu,
Tam już miary nie pytaj.

Szymon Szymonowic

image

- Cześć tati!
- No, cześć!
- Muszę się z tobą podzielić nowiną…
- Dawaj!
- Dzwonili do mnie od Smarzowskiego i…
- Zaraz, zaraz… Jeszcze raz. Od kogo?
- Tati. No wiesz! Od tego Wojciecha, reżysera. I powiedzieli, że…
No dobra. Dalszy ciąg wczorajszej rozmowy nie ma tu znaczenia. Dużo ciekawszym jest „samo gęste”. Otóż, kilka tygodni temu, starsza córa wybrała się wraz z koleżankami oraz ich pociechami na casting organizowany przez filmowców realizujących nowy projekt sygnowany przez W. Smarzowskiego. Uczyniły to podobno dla „beki”, ale kto je tam wie… Małolaty. W każdym razie na wezwanie przybyły potężne tłumy ludzi z wszelkich grup wiekowych i poddały się obróbce dokonywanej przez  fachowców od X Muzy. Rozmowy, spojrzenia, obserwacje, fotki…  Było wszystko to, co – podobno – w takich przypadkach niezbędne. Wśród wybranych do uczestnictwa w przygodzie znalazł się… mój wnuk. Zapewne z racji wieku nie zagra nawet „halabardnika”, lecz coś tam zobaczy, usłyszy i przeżyje. Dla siedmiolatka to naprawdę ciekawe doświadczenie. Zdjęcia mają być realizowane – bodaj – jeszcze tego lata w Bydgoszczy i okolicach. Ale, ale…

Otrzymana informacja zaintrygowała mnie dość mocno i chciwie rzuciłem się na poszukiwanie wieści dotyczących wspomnianego filmu. Miał przecież kręcić coś o Piastach, początkach chrześcijaństwa na ziemiach polskich, żądzy władzy…  Taką swojską „Grę o tron”. Niestety informacje na ten temat są bardzo skromne. W przypadku autora „Drogówki”, „Domu złego” i „Wołynia” to już prawdziwa tradycja. Nie jest jednak tak, abym nie dowiedział się niczego. Przeglądając otchłań Internetu znalazłem wypowiedź reżysera, która brzmiała tak: „Akcja dzieje się współcześnie. W ciągu jednej nocy, w domu weselnym i w rzeźni. Jest też część retrospektywna. Z czasów wojny. I to chyba wszystko, co mogę powiedzieć na temat tego projektu.” To by było na tyle, jak powiadał nieodżałowany profesor mniemanologii stosowanej, J.T. Stanisławski.

Wgryzłem się głębiej, a trud nie poszedł na marne. Okazuje się bowiem, że produkcja nosi roboczy kryptonim „W2” („Wesele 2”?). Początkowo aplikacja złożona przez Smarzowskiego do PISF o dofinansowanie nie znalazła uznania, ale to się niedawno zmieniło, a budżet przedsięwzięcia ma wynosić 25 milionów złotych. Na nasze warunki to naprawdę sporo. Ekipa i zespół aktorski (jak zwykle: Jakubik, Dziędziel, Topa itd. oraz odtwórczyni głównej roli w „Wołyniu”) zostały skompletowane. Premiera jest przewidziana na jesień przyszłego roku. No cóż, nie tego oczekiwałem, lecz prawdopodobnie niebawem za sprawą jednego z najciekawszych polskich filmowców pojawi się okazja zapoznania się z kolejną intrygującą produkcją.

Chciałem już zakończyć temat, ale zamykając kolejne okienka w komputerze zwróciłem uwagę na anons dotyczący statystów poszukiwanych przez sztab Smarzowskiego. Najistotniejszy fragment tego ogłoszenia zawierał taki passus: „Poszukujemy osób o semickim typie urody, szczupłe, z ciemnymi włosami, wyrazistymi rysami twarzy.” Matko i córko! Przecież przy moim wnuku przeciętny łebek z Hitlerjugend wyglądał jak Eddy Murphy, a tu takie wymogi. To chyba ściema… O nie! Poskładanie nielicznych informacyjnych puzzli pozwala zaryzykować twierdzenie, iż szykowany jest obraz o wojennych relacjach polsko-żydowskich. Być może coś o Jedwabnem… Dlatego potrzebni są „Aryjczycy” i „osoby o semickim typie urody”.

Przyznam otwarcie, że powyższa konstatacja wzbudziła we mnie niepokój. Rzecz jasna nie z tej przyczyny, że powstaje film na ten lub inny temat. Taka sytuacja i szlus! Obawiam się tylko, iż talent W. Smarzowskiego zostanie wykorzystany w złej sprawie. Wiem, to być może obawa na wyrost. Z ocenami zaczekajmy do premiery. W porządku. Czuję jednak, że ktoś idąc za wskazówką Lenina, twierdzącego, że „ze wszystkich sztuk najważniejszy jest dla nas [komunistów!] film”, ma wielką chętkę na zrobienie Polakom kolejnego kuku.

Pana Wojciecha - jako artystę - cenię i lubię. Uważam, że potrafi nie tylko robić filmy, ale również tworzyć prawdziwe dzieła. To rzadka dziś umiejętność. Nie mniej oświadczam, że jeśli moje przeczucia okażą się prawdziwymi, to za kilka lat, tłumacząc mojemu wnukowi znaczenie pojęcia „szkodnik”, przywołam postać reżysera Smarzowskiego. Z bólem przywołam…


Link:
https://kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,26120636,wesele-2-wystartowaly-prace-na-planie-nowego-filmu-wojciecha.html




Wykop Skomentuj64
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura