60 obserwujących
444 notki
540k odsłon
3331 odsłon

Dawać na tacę gdy KUL okulał?

Wykop Skomentuj122

Datek – na niewdzięczność zadatek
A.    Fredro

image

Zbieranie „na tacę” wśród wiernych ma w chrześcijaństwie starożytną tradycję. Mało kto jednak pamięta, iż ta forma wspomagania potrzeb wspólnot wyznawców Chrystusa ma również głębokie znaczenie liturgiczne. Kwestię te wyjaśniali onegdaj św. Justyn, św. Cyprian oraz Tertulian. Dziś traktujemy wrzucanie pieniędzy do koszyka niesionego podczas mszy św. przez kapłana, ministranta lub inną osobę właściwie mechanicznie i bez wnikania w sens tej ofiary. Zdarza się wszakże, że wyciągając z portfela lub kieszeni banknot czy monetę wiemy doskonale na jaki cel oddajemy cząstkę własnoręcznie i niekiedy ciężko zapracowanych pieniędzy. Jednym z takich przypadków jest coroczna zbiórka na potrzeby Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Do niedawna dokonywano jej w parafiach dwa razy do roku, a obecnie (prócz diecezji lubelskiej) czyni się tak tylko w jeden dzień roku.

Starałem się dociec jaką skalę przybiera wielkoduszność wiernych wobec KUL, ale nie byłem w stanie odnaleźć wiarygodnych danych. Wiadomo jednakże, iż w ostatnich latach coroczna dotacja państwa polskiego dla tej uczelni oscyluje wokół kwoty 200 milionów złotych. Skądinąd wiemy, że wspomniane wsparcie stanowi ok. 65% jej budżetu. Nie mam zamiaru fantazjować czy powoływać się na dane wyssane z brudnego palca, ale z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że dzięki ofiarności członków wspólnot katolickich do kasy lubelskiej uczelni trafia od kilku do kilkunastu milionów złotych rocznie. Czy to dużo? I tak, i nie. Niemniej dzięki datkom władze KUL mogą jako tako realizować wiele potrzeb. Dlaczego o tym wspominam?

Nie dalej jak wczoraj dowiedziałem się o mocno zaskakującej umowie. Otóż, Katolicki Uniwersytet Lubelski miał zawrzeć porozumienie o współpracy z… portalem Onet! Ha! Uczelnia z pięknymi tradycjami, prowadzone niegdyś przez pięknych ludzi, utrzymująca się pięknie przez lata na wzburzonym oceanie dziejowych zawieruch, wspomagająca pięknie ludzi prześladowanych przez reżim komunistyczny, oddziałująca pięknie na całą Europę Środkową dogadała się z obrzydliwie antychrześcijańskim medium. No, no… Ciekawe czy podczas podpisywania dokumentów rektor KUL, ks. prof. M. Kalinowski, zajrzał głęboko w oczy B. Węglarczykowi? A jeśli tak, to co z nich wyczytał?

Informacja ta zdziwiła mnie dość mocno, ale stan skonfundowania trwał jedynie chwilę. Przypomniałem sobie bowiem, że to nie pierwszy w ostatnim czasie zaskakujący „myk” dokonany przez kierownictwo i kadrę uniwersytetu. KUL zaczął wyraźnie chromać na jedną „nogę” jakąś dekadę temu… Rzecz jasna byłbym nieuczciwym, gdybym nie zauważył, że nienaturalne, albo dokładniej – ekstraordynaryjne, wyczyny i postawy prezentowane były i są li tylko przez część spośród ponad dwóch tysięcy jej pracowników.  Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, bo gdzie jak gdzie, ale tego rodzaju Uniwersytet (celowo z wielkiej litery) powinny zaludniać tylko i wyłącznie „żony Cezara”. Idźmy dalej...

Krótki research ujawnił całą masę krotochwil zafundowanych polskim chrześcijanom (oraz Polakom niewierzącym, lecz szanującym tradycję i działania KUL) przez szacowny ośrodek naukowy. Tak na przykład zaliczyć do nich można m.in. współpracę uczelni z Ośrodkiem Brama Grodzka TeatrNN orbitującym wokół takich wylęgarni myśli jak Krytyka Polityczna czy Stowarzyszenie Homo Faber. Prócz tego plany wprowadzenia wykładów zatytułowanych arcy-nowocześnie, tj. „Gender: feminizm, quuer studies, mens studies” oraz poręczenia za osoby, które nie tylko nie mają żadnych chrześcijańskich konotacji, lecz są nauce Chrystusa absolutnie i zaciekle wrogie. Ot choćby niedawne wstawienie się ks. prof. A. Wierzbickiego za niebinarnym nieszczęśnikiem i łobuzem, czy też zapomniane już nieco wsparcie udzielone przez dr Z. Kolbuszewską „damie” o nazwisku Wójciak, która na wieść o wyborze na urząd papieski Franciszka (2013 r.), raczyła ocenić to wydarzenie słowami (pardon, ale to cytat): No i wybrali chuja, który donosił wojskowym na lewicujących księży.

Coś mi się wydaje, że to dopiero początek… Chciałbym aby było inaczej, lecz w oparciu o fakty nadzieje wydają się płonne. Szkoda. Naprawdę szkoda. Tym bardziej, iż KUL był do niedawna jedną z niewielu ostoi normalności wśród  polskich uczelni, które wzorem swych zachodnich odpowiedników (głównie o profilu humanistycznym) stały się rozsadnikami obłędu. Doskonałym przykładem jest choćby zaoceaniczny University of Notre Dame, który wniósł olbrzymi wkład w ukształtowanie amerykańskich elit w czasach, kiedy USA były jeszcze krajem rozsądku, pracy i prawa. A dziś?! Stał się fabryką wypuszczającą w świat masy bezobjawowych katolików, używających haseł LGBT i progresywizmu do pięcia się po szczeblach krajowej oraz międzynarodowej kariery.

Można sobie zatem wyobrazić, że już niebawem – o ile ktoś odpowiedni nie walnie pięścią w stół – absolwenci KUL w rodzaju prof. J. Hartmana nie będą przyrodniczą i socjologiczną ciekawostką. Czemu? Bo „mgr Hartman” stanie standardowym produktem opuszczającym po kilku latach mury lubelskiej uczelni pielęgnującej przesłanie Ewangelii. Cóż… Zatem jako zwykli śmiertelnicy możemy się tylko przyglądać kolejnemu tryumfowi mamony, głupoty i barbarzyństwa. Zaraz, zaraz…

Swego czasu wybitny przedstawiciel marksizmu wypowiedział takie słowa: Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy. Prawdopodobnie niektórzy współcześni lewaccy rewolucjoniści zapamiętali to zalecenie i przystosowując je do własnych planów zamienili słowa „kapitaliści” na „chrześcijanie”. Skoro tak, to winni zanotować, że o wypocinach leżącej obecnie pod murami Kremla mumii, pamiętają nie tylko oni. Ja również. Dlatego nie mam zamiaru dorzucać się na zakup wspomnianego sznura i dopóki władze KUL nie powrócą na ścieżkę wytyczoną przez wspaniałych poprzedników, to nie mogą liczyć na moje skromne wsparcie. Amen!


Link:
https://dorzeczy.pl/kraj/154466/katolicka-uczelnia-nawiazuje-wspolprace-z-onetem-internauci-oburzeni.html

--------------------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.


Wykop Skomentuj122
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo